Pół wieku temu w Madison Square Garden

0
REKLAMA

Pół wieku temu w Madison Square GardenPierwszego sierpnia minęło pięćdziesiąt lat od niezwykłego przedsięwzięcia, które miało miejsce w nowojorskiej Madison Square Garden. Złożony z dwóch dobroczynnych koncertów wieczór nosił tytuł The Concert For Bangla Desh. Spiritus movens tego szlachetnego zdarzenia był George Harrison.
Wśród Beatlesów George Harrison miał prawdopodobnie najważniejsze dokonania w poszukiwaniu dróg duchowego rozwoju. Z całej czwórki był też najbardziej zafascynowany poznawaniem Nieznanego. Zgłębiał religie Wschodu i to dzięki niemu wydano w Anglii Świętą Księgę Šrimad Bagavatam. On też, bodaj najmocniej z całej czwórki, zaangażował się w niesienie pomocy bliźnim.
Przyszedł do mnie przyjaciel / Miał w oczach smutek / Prosił o pomoc / Bo jego kraj umiera / I choć nie potrafiłem dzielić jego bólu / Wiedziałem, że muszę spróbować / A teraz proszę was wszystkich / Pomóżcie uratować tym ludziom życie. Takimi słowami zaczyna się utwór Bangla Desh – przebój, który zarówno w wersji płytowej, jak i filmowej zamyka ten niezwykły projekt. Niezwykły, bo Harrisonowi przejętemu tragedią mieszkańców ówczesnego Pakistanu Wschodniego (tak nazywano wtedy Bangladesz) udało się pozyskać do udziału w tym przedsięwzięciu same sławy ówczesnej sceny rockowej.

Cztery dni przed szczytnym przedsięwzięciem w Madison Square Garden, Harrison poinformował na konferencji prasowej, że wydawnictwo z koncertowymi nagraniami ukaże się dziesięć dni po zarejestrowaniu. Była to jednak zbyt optymistyczna wizja, mimo że słynny producent Phil Spector zabrał się do pracy nazajutrz po wydarzeniu.
W nowojorskich koncertach, obok Harrisona, wystąpili: Eric Clapton, Bob Dylan, śpiewający klawiszowcy: Billy Preston i Leon Russell, perkusiści Ringo Starr i Jim Keltner, zespół Badfinger – wówczas najlepsza kapela nagrywająca dla beatlesowskiej wytwórni Apple, gitarzyści Jesse Ed Davis i Don Preston, saksofonista Jim Hom oraz uznani basiści Carle Radle i Klaus Voorman (zespół Manfreda Manna i The Plastic Ono Band). Niektórzy z tych muzyków pracowali wcześniej z Harrisonem przy rejestracji materiału do płyty All Things Must Pass. Egzotyczną ozdobą koncertów stały się występy grupy Ravi’ego Shankara, hinduskiego mistrza gry na sitarze. Występy te rozpoczynają zarówno film, jak i wydawnictwo płytowe.

REKLAMA (3)
Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
REKLAMA (2)
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze