Portret muzyką malowany

0
223
REKLAMA

Ponoć pierwszą osobą, której zaproponowano wykonanie utworu, był Jerzy Połomski. W tamtym czasie był to piosenkarz bardzo popularny, mający na koncie superprzeboje (Daj, Cała sala śpiewa). Bogusław Mec natomiast zaledwie kilka miesięcy wcześniej debiutował w Opolu. Miał wtedy 24 lata i był mało znanym artystą. Jednak piosenką do wiersza Aleksandra Puszkina, której tytuł w polskim tłumaczeniu brzmiał: To nie był sen, to byłaś ty, pokazał, jak znakomicie potrafi kreować subtelne klimaty. Otrzymał wtedy nagrodę za debiut i pozostał w pamięci wielu osób.
Wkrótce przyszedł czas na utwór Jej portret, o którym wiosną 2004 roku artysta tak mi opowiadał: To był piękny prezent od Jonasza Kofty i Włodzimierza Nahornego, ale nim do tego doszło, szukano mnie. Stwierdzono, że tylko ja jestem w stanie „namalować” ten utwór. Początkowo miał tę piosenkę otrzymać Jerzy Połomski, ale dla niego była ona za nudna. Ta piosenka związała się ze mną, ale – daj Boże – być niewolnikiem takiego utworu.
Z wykonaniem „Portretu” wiązała się jednak pewna historia. W karnawale roku 1972 na jednym z łódzkich bali Mec spotkał się z szefową redakcji muzycznej radiowej „Trójki” – Renatą Rumel. Balowali, balowali, a w trakcie zabawy kobieta kilkakrotnie przekonywała artystę, że musi z nią pojechać do Warszawy, bo tylko on może wykonać pewną piękną piosenkę. O wydarzeniu, które nastąpiło nazajutrz, artysta po latach snuł taką opowieść: Rano Renata przywiozła mnie na Myśliwiecką przed oblicze Włodzimierza Nahornego. Znacznie „wczorajszy” przysypiałem trochę do momentu, w którym Włodek nie zagrał. Pierwszy raz zdecydowanie mnie otrzeźwił. Kiedy zagrał powtórnie, zanuciłem trochę od niechcenia refren. Kiedy dał mi tekst i zagrał po raz trzeci, a ja zaśpiewałem, przymknął oczy i wymruczał „Taaaak, taaak Renatko”. I zamknął klapę fortepianu. Myślę, że to całonocne zmęczenie, ale i tekst, który aż prosił się o namalowanie głosem, sprawiły, że od razu trafiłem na właściwą interpretację.
Pierwsze ogólnopolskie wykonanie utworu nastąpiło w 1972 roku podczas festiwalu w Opolu, w interpretacji Meca stał się on artystycznym wydarzeniem wyróżnionym przez Ministerstwo Kultury i Sztuki pierwszą nagrodą (ex aequo z Zegarmistrzem światła Tadeusza Wodniaka).
Naprawdę, jaka jesteś, nie wie nikt, bo tego nie wiesz nawet sama ty – tak zaczynał się ten niezwykły muzyczny portret. Refleksyjny tekst z nutą melancholii, a całość spowita ulotną i romantyczną aurą. O opolskim występie artysty Witold Filer tak pisał: Nostalgiczną balladę o miłości silniejszej niźli rozstanie wzbogacił prawdą i dramatyzmem wykonania.
A propos Opola. Jeden z wziętych polskich kompozytorów, kiedy piosenkarz zdecydował się zaśpiewać Jej portret, a nie jego kompozycję, obraził się. Mimo że wcześniej byli po imieniu, przeszedł z nim na pan. No cóż, c’est la vie.
Po sukcesie w Opolu Telewizja Polska nakręciła teledysk. W tym króciutkim filmie, obok Bogusława Meca w roli artysty malarza, wystąpiła efektowna, jasnowłosa dziewczyna w czarnym trykocie, która ćwiczyła układy z piłką i wstęgami. Postać tę kreowała Dorota Trafankowska – mistrzyni Polski w gimnastyce artystycznej w roku 1971. Nawiasem mówiąc, w latach siedemdziesiątych w telewizyjnym Koncercie Życzeń piosenka w tej wersji należała do grona najczęściej emitowanych.
Potem przyszły kolejne przeboje: Na pozór, Mały biały pies, Z wielkiej nieśmiałości, W białej ciszy powiek. Z czasem artysta, absolwent Państwowej Wyższej Szkoły Sztuk Plastycznych w Łodzi, wypracował sobie formułę „śpiewających wernisaży”, z którą objechał ćwierć świata. Wszędzie, w towarzystwie własnych obrazów śpiewał oklaskującej go publiczności Jej portret.
Na przestrzeni lat po piosenkę sięgnęli różni wykonawcy. Znalazła się w repertuarze Anny Marii Jopek, jeszcze zanim wspólnie z artystą wykonała ją na płycie Mec duety. Jej portret śpiewała Kayah, a także Stachursky. Podczas ubiegłorocznego festiwalu w Opolu w hołdzie dla artysty wykonał ją Krzysztof Kiljański.
Na kilka lat przed śmiercią Bogusław Mec, niezbyt zachwycony innymi wykonaniami, tak mówił: Nie wiem, czy trzeba dojrzeć do tej piosenki, czy trzeba być zakochanym. Sam nie wiem, co radzić? Co by jednak nie radził, jego wersja pozostała tą najpiękniejszą.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o