Profesor Spencer Davis

0
48
zmarł Spencer Davis, jeden z najbardziej zasłużonych muzyków w dziejach brytyjskiego rocka
REKLAMA

W minionym tygodniu zmarł Spencer Davis, jeden z najbardziej zasłużonych muzyków w dziejach brytyjskiego rocka. To smutny powód, by przypomnieć tę zacną postać.

Spencer Davis urodził się 17 lipca 1939 roku w Swansea, w Południowej Walii. Jako sześciolatek rozpoczął naukę gry na harmonijce ustnej oraz na akordeonie. Uczęszczając do szkoły zdobył sporą (jak na nastolatka) znajomość języków obcych, zwłaszcza niemieckiego. W wieku 16 lat przeniósł się do Londynu i rozpoczął pracę jako urzędnik w Post Office Savings Bank w Hammersmith. Wkrótce jednak wrócił do swojej starej szkoły, gdzie kontynuował naukę języków na wyższym poziomie, a w 1960 roku przeniósł się do Birmingham, aby na tamtejszym uniwersytecie doszlifować swój niemiecki. Wkrótce został lektorem tego języka, dzięki czemu w kręgach muzycznych nazywano go później „profesorem”.
Davis, jako student, często występował na uniwersyteckiej scenie, np. przy okazji dnia nauczyciela. W tamtym też czasie artysta nawiązał muzyczną, ale także osobistą relację z Christine Perfect, która kilkanaście lat później zdobyła światową sławę, występując z zespołem Fleetwood Mac.
Jeśli chodzi o wczesne wpływy muzyczne, to, jak Davis sam twierdził, były to skiffle, jazz i blues. Natomiast w gronie muzyków, którzy wywarli na niego wpływ wymieniał m.in.: Big Billa Broonzy’ego, Huddy’ego Ledbettera, Buddy’ego Holly’ego, Alexisa Kornera oraz Long Johna Baldry’ego. W początkowym okresie swojej muzycznej aktywności artysta założył z Billem Perksem, znanym później jako Bill Wyman (basista i współtwórca The Rolling Stones) zespół The Saints.

REKLAMA

W 1963 roku w Birmingham w tamtejszym klubie Golden Eagle zobaczył zespół Muff Wood Jazz, tradycyjny jazzowy band z udziałem Muffa Winwooda i jego nastoletniego brata Steve’a. Namówił ich, aby dołączyli do niego i perkusisty Pete’a Yorka. Tak powstał The Rhythm and Blues Quartet. Davis w nim śpiewał, grał na gitarze i harmonijce ustnej, Steve Winwood był śpiewającym gitarzystą i organistą, Muff Winwood basistą, a Pete York zasiadał przy perkusji. Wkrótce muzycy przyjęli nazwę Spencer Davis Group, a stało się to ponoć dlatego, że Davis był wśród nich jedynym, który potrafił i lubił udzielać wywiadów prasowych.
Występy Spencer Davis Group na scenach klubowych cieszyły się sporą popularnością, niestety bluesowo-popowe nagrania zespołu nie sprzedawały się najlepiej. Przełom nastąpił w 1965 roku wraz z wydaniem singla Keep On Running, który dotarł na szczyt brytyjskiej listy małych krążków. Wkrótce potem pojawił się kolejny hit notowany na topie – Somebody Help Me oraz trzy niewiele mniejsze: When I Come, Gimme Some Lovin’ oraz I’m A Man. Nad karierą bandu czuwał w tamtym czasie założyciel wytwórni Island Records, Chris Blackwell.

Niestety, w kwietniu 1967 roku odszedł z zespołu Steve Winwood zakładając cenioną, jak czas pokazał, formację Traffic. W ślad za nim odszedł również jego brat. Bez nich zespół Spencera Davisa nagrał jeszcze dwa mniejsze hity, czyli Mr. Second Class oraz psychodeliczny Time Seller, wcześniejszej popularności jednak nie odzyskał.
W lipcu 1969 roku Davis rozwiązał grupę i przeprowadził się do Kalifornii, gdzie z Peterem Jamesonem nagrał akustyczny album It’s Been So Long, a następnie wydał solowy krążek Mousetrap. Niedługo potem wrócił do Wielkiej Brytanii, gdzie reaktywował swój band.
Warto też wspomnieć, że muzyk był dyrektorem w wytwórni Island, a następnie promotorem współpracującym z Bobem Marleyem, Robertem Palmerem oraz zespołem Eddie And The Hot Rods, skutecznie zajmując się solową karierą Steve’a Winwooda.
W 1993 roku założył supergrupę Class Rock All-Stars. Po dwóch latach opuścił ją i z byłym basistą The Eagles Randym Meisnerem, wokalistą Bobbym Kimballem oraz gitarzystą Dennym Lainem sformował World Classic Rockers.

Jako oddany i wierny tradycji Walijczyk, Davis był honorowym członkiem narodowej walijskiej partii Plaid Cymru. Od połowy lat siedemdziesiątych mieszkał jednak nie w Walii, a na wyspie Santa Catalina u wybrzeży południowej Kalifornii. Stamtąd też wyruszał na swoje koncertowe eskapady. Niestety, 19 października w szpitalu w Los Angeles pokonało go zapalenie płuc.
Steve Winwood, składając hołd zmarłemu koledze, napisał na swojej stronie internetowej, że był dla niego „jak starszy brat”, który miał wpływ na jego muzyczne gusta i że dzięki niemu właśnie stał się profesjonalnym muzykiem.
W sierpniu 2009 roku podczas wieczoru wieńczącego III Festiwal Legend Rocka w Dolinie Charlotty oklaskiwałem Spencera Davisa oraz jego świetny band z gitarzystą Millerem Andersonem i Colinem Hodgkinsonem na basie. To był znakomity koncert.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o