Prywatna tancerka

0
84
borowiec1721

Przed wydaniem płyty Private Dancer znałem nagrania Tiny zarejestrowane wspólnie z mężem. Bo, co by nie mówić, duet Ike & Tina Turner jeszcze w poprzednich dekadach stworzył solidny kawał czarnej muzyki, a nagrania takie jak River Deep, Mountain High oraz Nutbusch City Limits w latach 80. zasłużenie kwalifikowano do grona klasyków. Przyznam jednak, i wiem, że nie jestem w tym odosobniony, wtedy nie bardzo wierzyłem, że solowa działalność Tiny może przewyższyć jej wcześniejsze dokonania poczynione w duecie, a tak właśnie się stało. Private Dancer okazała się bowiem uwerturą do drugiego, solowego aktu kariery, trwającego przez następne dwie dekady z okładem.
Kiedy płyta ukazała się, miała na rynku bardzo silną konkurencję w postaci Purple Rain Prince’a i Born In The USA Bruce’a Springsteena, a mimo to wskoczyła na pierwsze miejsce amerykańskiej listy bestsellerów, sprzedała się w ilości przekraczającej dziesięć milionów egzemplarzy, a wkrótce potem zdobyła cztery statuetki Grammy.
Obok piosenki tytułowej, utwory What’s Love Got To Do With It oraz Let’s Stay Together (hit Ala Greena z początku lat 70.) stały się wielkimi przebojami. Nie tylko one stanowiły o jakości albumu. Dla przykładu piosenka I Can’t Stand The Rain wyróżniała się, jak to określił Michael Lydon (jeden z założycieli magazynu Rolling Stone), swoim kontrapunktującym „kapaniem”, a z kolei przeróbka beatlesowskiego Help dzięki subtelnym insynuacjom. A było do tego Show Some Respect czy otwierająca płytę I Might Have Been Queen.
Pamiętam, że kiedy nagrałem na swoim kaseciaku Private Dancer podczas radiowego Wieczoru płytowego nie znalazłem kompozycji, które odstawałyby od reszty. Z tych nieco mniej popularnych, a świetnych zarazem, szczególnie przypadła mi do gustu Better Be Good To Me. Było w niej coś transowego, a jej kapitalny, pulsujący drive porywał i odurzał. Dopiero po jakimś czasie dowiedziałem się, że piosenka ta została napisana przez jedną z najsłynniejszych i najbardziej przebojowych spółek czasów glam rocka, czyli panów Nicky Chinn i Mike Chapman.
W książce 1001 albumów muzycznych wspomniany Michael Lydon, zauważając z perspektywy czasu delikatne mankamenty płyty w postaci szyderczych syntezatorów (Steel Claw) i trzaskających rytmów automatu perkusyjnego, tak kończył recenzję powstałą, jak można sądzić, na początku obecnego stulecia: Album wyprodukowała grupa świetnych producentów, ale kiedy płyta się kończy, to nie ich podkłady, lecz niezłomny duch Tiny Turner sprawia, że chcemy jej posłuchać jeszcze raz.
W listopadzie 1984 roku w recenzji na łamach miesięcznika Non Stop, opublikowanej, jak to często wtedy bywało, z wielomiesięcznym poślizgiem, Marek Niedźwiecki tak pisał: Po 25‑ciu latach śpiewania i ponad 30‑tu płytach długogrających artystka osiągnęła absolutne wyżyny rockowo‑soulowego śpiewania, a także, co ma ogromne znaczenie w tym biznesie, wyżyny list przebojów (…). Szkoda, że nie przyznajemy „gwiazdek” ocenianym płytom, bo Private Dancer dostałby ode mnie ich aż sześć, co znaczy „nie może być lepiej”.
Na koniec słów kilka o kompozycji tytułowej. Stworzył ją dla Tiny Mark Knopfler. Była nie tylko przebojem, stała się też swoistą metaforą wcześniejszego życia Tiny, kobiety boleśnie doświadczanej przez swojego męża, kobiety wielokrotnie krzywdzonej i upokarzanej. Zapewne dzięki całej tej wcześniejszej traumie utwór ten w wykonaniu Tiny tchnie życiowym autentyzmem. Oto tekst, który przytaczam w tłumaczeniu Wojciecha Manna. Wszyscy mężczyźni przychodzą w te miejsca,/a mężczyźni są tacy sami./Nie patrzysz na ich twarze/i nie pytasz o nazwiska./Nie myślisz o nich jak o ludziach,/w ogóle o nich nie myślisz./Koncentrujesz się na pieniądzach,/a wzrok masz wbity w ścianę./Jestem twoją prywatną tancerką,/tancerką za pieniądze./Zrobię to, czego chcesz./Jestem twoją prywatną tancerką,/tancerką za pieniądze,/wystarczy byle jaka muzyka./Chcę zarobić milion dolarów,/chcę mieszkać nad morzem,/mieć męża i gromadkę dzieci./Tak, chyba chciałabym mieć rodzinę./Wszyscy mężczyźni przychodzą w te miejsca,/a mężczyźni są tacy sami./Nie patrzysz na ich twarze/i nie pytasz o nazwiska./Marki niemieckie czy dolary,/karta American Express w zupełności wystarczy… Dziękuję./Pozwól, że rozepnę ci kołnierzyk./Powiedz, czy chcesz, żebym znowu zatańczyła shimmy./Jestem twoją prywatną tancerką.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o