Rockowy pomnik

0
76
borowiec1431
REKLAMA

Kiedy w 1969 roku Bill Graham, znany rockowy impresario, zaprosił muzyków The Allman Brothers Band, by – jako support grupy Blood Sweat And Tears – wystąpili w Fillmore East, przedsięwzięcie zakończyło się artystyczną klapą. Mimo to Graham zaryzykował po raz wtóry. Miał nosa. Podczas nowojorskich koncertów Allmanów 12 i 13 marca zrealizowano materiał na trzecią płytę zespołu. Choć pomysł nagrania jej „na żywo” wzbudzał spore kontrowersje, Duane Allman, genialny gitarzysta bandu, przekonywał: Scena to naturalne środowisko zespołu. Nagrywanie w studiu nas krępuje, dlatego chcemy nagrać album na żywo, by było w nim więcej naturalnego ognia. Mamy opracować tylko zarysy aranżacji i szkice piosenek, a to, jak każdy z nas zagra solo, zależeć będzie wyłącznie od nas. Jak się okazało, wena towarzyszyła muzykom nie tylko wtedy, kiedy decydowali się na grę solo.
Są takie koncerty, podczas których wszystko artystycznie się układa, kiedy muzycy z lekkością wspinają się na szczyt swoich umiejętności, a przy tym iskra boża pozwala im rozpalić niezwykły muzyczny żar. Oto przykład, jak o wybranych kompozycjach przedstawionych na płycie At Fillmore East pisał Manish Agarwal, ceniony londyński dziennikarz: Spektakularna strona B to 19‑minutowy, zmieniający tempo „You Don’t Love Me” Williego Cobbsa. To bardziej telepatia niż boogie. Weź milion zespołów barowych na milionie koncertów i nigdy nie dorównają płynnej wzajemnej zależności w dwóch oryginalnych kompozycjach zespołu: „Hot ‘Lanta” oraz „In Memory Of Elizabeth Reed”.
Pierwsze nierozszerzone wydawnictwo At Fillmore East zawierało siedem utworów. Na krążku pierwszym zamieszczono cztery standardy. Na początek „poszedł” Statesboro Blues Willa Mc Tella, zagrany z mocnym Allmanowskim drivem, w iście południowej temperaturze. Potem Done Somebody Wrong Elmore’a Jamesa. Trzeci numer to Stormy Monady, utwór T.Bone Walkera, bodaj najbardziej znany w tym zestawie. Sposób budowania napięcia, sztuka artykułowania dźwięków, a zarazem kreacja muzycznych przestrzeni są tu absolutnie niezwykłe. Słuchanie tego eleganckiego, pełnego finezji grania to czysta przyjemność, a balsamiczne brzmienie koi i umysł, i serce.
Duane Allman, którego brzmienie gorące i pełne, czasem jakby wymykające się spod kontroli, rozkwita szczególnie wówczas, gdy gra techniką slide. Dicky Betts, grający bardzo czysto, jakby staranniej, doskonale uzupełnia Duane’a, ale udowadnia też, na ile sam jest znakomitym muzykiem. Gregg Allman z kolei – bez jego Hammonda muzyka grupy chyba nie miałaby aż tak magicznego wymiaru. A przy tym ten jego śpiew – mocny, czysty, jedyny w swoim rodzaju „czarny” biały głos. Ponadto świetny na basie Berty Oakley, znakomici perkusiści, czyli: Jai Johanny Johanson i Butch Trucks oraz gościnnie na harmonijce w utworze Done Somebody Wrong Thom Doucette. Wszyscy grają jak w transie, a to dopiero przystawka, bo danie główne to druga płyta w tym zestawie. Pierwszą kończy wspomniana kompozycja You Don’t Love Me, zawierająca moment, w którym wszyscy cichną, a Duane gra zaledwie kilka nut. Czyni to z takim wyczuciem, że każdy dźwięk osiąga niezwykły ładunek emocjonalny. W swoim czasie ktoś napisał nawet, że Duane gra tak, jakby za chwilę miał nastąpić koniec świata.
Płyta druga, którą otwiera przywołany już utwór Hot ‘Lanta, wypełniona jest własnymi kompozycjami zespołu. Muzycy w znacznie szerszy sposób demonstrują na niej swoje fenomenalne zdolności improwizatorskie. Całość zamyka kompozycja Gregga Allmana – klasyczny, znakomity numer Whipping Post, zagrany jako jam pełen zmian nastroju, tempa i dynamiki. Jednak za najpiękniejszy utwór wydawnictwa uznawany jest In Memory Of Elizabeth Reed Dicky’ego Bettsa, znany z drugiej studyjnej płyty, tutaj w bardzo kunsztownej formie wzbogaconej pięknym, eleganckim wstępem. Zespół z niebywałą wprost łatwością kreuje muzyczne przestrzenie, a piękny motyw główny staje się pretekstem dla muzycznej fantazji. Duane, bez zbędnej ornamentyki, bez silenia się na techniczne popisy, z natchnioną delikatnością wzbogaca całość kolorystycznie.
Album At Fillmore East był przełomowy w karierze Allmanów, z czasem pokrył się złotem, a następnie platyną. Niestety, okazał się również łabędzim śpiewem klasycznego składu. 29 października 1971 roku Duane zginął w wypadku motocyklowym. Rok później w tych samych okolicznościach odszedł Berry Oakley.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments