Strona główna Kultura Fonograf Roy Wood i hit See My Baby Jive

Roy Wood i hit See My Baby Jive

0
fonograf - Roy Wood
REKLAMA

Od połowy maja 1973 roku przez cztery tygodnie na szczycie brytyjskiej listy singlowej utrzymywała się piosenka See My Baby Jive, kompozycja Roya Wooda, którą wykonywał z zespołem Wizzard.
Od kiedy pamiętam See My Baby Jive kojarzy mi się z późną podstawówką, czyli latami 1974‒75. Mam zatem do tej piosenki stosunek mocno sentymentalny, ale nie tylko, bo… zaczynała się nie tyle od pierwszego taktu, ile od… uśmiechu. Po latach zrozumiałem, że to uśmiech trochę ironiczny, jakby ktoś mrugnął okiem i powiedział: „zaraz zobaczysz, o co w tym wszystkim chodzi”.

Tu wypada cofnąć się do czasu, kiedy Roy Wood był kimś więcej niż tylko ekscentrycznym architektem dźwięków. W zespole The Move pokazał, że potrafi pisać chwytliwe, przewrotne piosenki – takie, które z jednej strony wpadają w ucho, a z drugiej to ucho lekko podgryzają. Potem miał ważny epizod z grupą Electric Light Orchestra, której był współzałożycielem i gdzie zaczął swoje zabawy z fakturą i brzmieniem. Szybko jednak stało się jasne, że nie jest muzykiem, który sterem w zespole potrafi się dzielić.
Wtedy pojawił się Wizzard – projekt, który wyglądał i brzmiał tak, jakby ktoś postanowił zamienić studio nagraniowe w lunapark.
Hit See My Baby Jive powstał w 1973 roku, nagrywany był m.in. w Phonogram Studios w Londonie, z Woodem w roli nie tylko lidera, ale niemal jednoosobowej orkiestry. Bo choć skład Wizzard formalnie obejmował muzyków takich jak: Rick Price, Mike Burney czy Charlie Grima, to w praktyce Wood grał na większości instrumentów, dogrywał warstwy i sklejał całość jak ktoś, kto nie tyle produkuje utwór, ile składa go element po elemencie. See My Baby Jive to nie był zwykły przebój – to był kolaż. Fortepian, saksofony, chórki, „skaczący” rytm, wszystko zostało lekko przesunięte, jakby celowo nie do końca równo. Owszem, to glam rock, ale przepuszczony przez filtr nostalgii za latami 50., przez fascynację ścianą dźwięku Phila Spectora i dziecięcą radość z samego faktu tworzenia.

REKLAMA (3)

Tu pojawiała się zaplanowana sprzeczność: bo piosenka z jednej strony została przemyślana, ale z drugiej objawiała kompletną beztroskę. Jakby Wood kontrolował każdy detal, ale udawał, że wszystko dzieje się przypadkiem. Refren – prosty i niemal naiwny – w rzeczywistości został precyzyjnie skonstruowany. Słuchacz wpadał w niego i nawet nie zauważał, kiedy zaczynał nucić.
Część krytyków była oczarowana barokowym przepychem piosenki, inni widzieli w niej tylko dziwactwo przebrane za przebój. Publiczność jednak nie miała wątpliwości – utwór trafił na szczyt brytyjskich zestawień, stając się jednym z najbardziej rozpoznawalnych numerów w karierze Wooda. Zadziałał na poziomie, którego nie dało się łatwo rozpracować, odzwierciedlał bowiem przyjemność – niby błahą, a jednak inteligentną i przemyślaną. Może dlatego właśnie miał tak duży wpływ na dalszą drogę twórcy i jego zespołu. Pokazał, że można iść w stronę barokowej przesady i nie stracić przy tym kontaktu ze słuchaczami. Kolejne nagrania, jak choćby świąteczne I Wish It Could Be Christmas Everyday, rozwijały tę estetykę.

REKLAMA (2)

Dla samego Roya Wooda hit był potwierdzeniem tego, że nie musi wpisywać się w żadne ramy, że może tworzyć własny, trochę absurdalny, trochę nostalgiczny świat – i że znajdą się ludzie, którzy będą chcieli tam wejść. See My Baby Jive okazał się zaproszeniem do świata, w którym kicz stawał się sztuką, a chaos – formą. Kto dał się w to wciągnąć, dostrzegał, że w całym tym bałaganie jest sens.
Na koniec wypada wspomnieć, że członkowie zespołu ABBA przyznali, że piosenka Wooda miała znaczący wpływ na ich pierwszy wielki międzynarodowy przebój – Waterloo.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
0
Napisz komentarzx