Rywal Presleya

0
296
REKLAMA

Istnieje anegdota, według której to dziewczyna Ricky’ego spowodowała, że zaczął on grać i śpiewać. Ponoć pewnego razu najzwyczajniej wyznała mu, że jest zakochana w Elvisie Presleyu. Ricky nie miał wyjścia, musiał zmierzyć się z wyzwaniem. W wieku szesnastu lat podpisał swój pierwszy kontrakt płytowy z wytwórnią Verve. W maju 1957 roku jego singiel I’m Walkin (wsparty telewizyjnymi występami) sprzedany został w ilości miliona egzemplarzy. Utwór, będący kompozycją Fatsa Domino, dotarł do 2. miejsca amerykańskiej listy płytowej. Był to niewątpliwy sukces, który rozpoczął drogę ku sławie, ale po kolei.
Eric Hilliard „Ricky” Nelson urodził się 8 maja 1940 roku w Teaneck w stanie New Jersey. Dzięki rodzicom, wówczas popularnym artystom estradowym, bardzo wcześnie zetknął się ze światem show‑businessu. Jego ojciec kierował znaną orkiestrę rozrywkową, matka natomiast była piosenkarką, a przy tym oboje przez 18 lat prowadzili radiowy show The Adventures Of Ozzie And Harriet (Ozzie i Harriet to ich imiona). Na scenie Ricky zadebiutował jako ośmiolatek, a rok później wystąpił w swoim pierwszym filmie A Story Of Three Loves wraz z ówczesnymi gwiazdami – Lesley Caron i Ethel Barrymore.
Trzeba podkreślić, że do historii rock and rolla Ricky Nelson wszedł nie tylko dzięki swoim zdolnościom piosenkarskim, ciepłej barwie głosu i miłej aparycji, ale również za sprawą telewizji. Uznaje się, że był pierwszym idolem nastolatków, który na szeroką skalę wykorzystał telewizję jako medium promujące jego płyty. W końcu lat 50‑tych Ricky miał setki fan klubów rozsianych po całym świecie, a miliony dziewcząt wzdychało do niego nieustannie.
Młodym wykonawcą zainteresowali się nie tylko producenci z Verve. Ostatecznie gwiazdor wylądował w wytwórni Imperial, gdzie jej szef Lew Chudd chciał mieć kogoś w rodzaju nowego Presleya. Facet miał nosa. Tylko w latach 1957‑63 płyty nagrane przez Nelsona w Imperialu rozeszły się w ilości 20 milionów egzemplarzy. To zresztą zaledwie jeden wymiar popularności Ricky’ego, bowiem aż 36 singli znalazło swoje miejsce w amerykańskiej Gorącej Setce, a 17 z nich trafiło do czołowej dziesiątki.
Pierwszym numerem jeden artysty była piosenka Poor Little Fool plasująca się na szczycie w sierpniu 1958 roku, potem przyszły kolejne, takie jak Travellin Man czy Hello Mary Lou. Był to złoty okres w karierze Nelsona. Piosenki pisali dla niego najlepsi, tacy jak choćby Dorsey i John Burnette, a w jego zespole grali muzycy tej klasy co James Burton, późniejszy gitarzysta w zespole Presleya.
W tamtym czasie artysta z powodzeniem konkurował z białymi gwiazdami takimi jak Paul Anka, Pat Boone, Buddy Holy, a nawet sam Elvis Presley. A propos, ponoć w tamtych latach król rockandrolla stwierdził, że jeśli filmowy idol nastolatków – James Dean, próbował śpiewać, to zawsze usiłował brzmieć jak… Ricky Nelson. I jeszcze coś odnośnie filmu. Nelson z powodzeniem połączył swoje umiejętności piosenkarskie z aktorstwem w legendarnym westernie Rio Bravo, w którym – występując u boku takich gwiazd jak John Wayne, Dean Martin i Angie Dickinson – śpiewał swoim ciepłym, ujmującym głosem.
W 1963 roku Ricky przeobraził się w poważniejszego gościa, zaczął używać imienia Rick (Ricky pasowało do chłopca) i jakby na przekór nowym tendencjom podpisał 20‑letni kontrakt (sic!) z wytwórnią Decca. Kiedy w 1966 roku radiowy show jego rodziców został wyemitowany po raz ostatni, artysta zerwał z łagodnym rockandrollem i zwrócił się w kierunku muzyki sweet oraz country. Trzy lata później stanął na czele country‑rockandrollowej formacji The Stone Canyon Band, z którą – piosenką Boba Dylana She Belongs To Me – zaistniał w amerykańskiej Top 100.
W roku 1972 Nelson ponownie znalazł się w czołówce list przebojów, zresztą po obu stronach Atlantyku. Stało się dzięki piosence Garden Party, która w sposób autobiograficzny nawiązywała do jego występów w 1971 roku w Rock ‘n’ Roll Revival Show w Madison Square Garden. Za singla z przebojem, który sprzedał się w ilości przekraczającej milion egzemplarzy, Nelson otrzymał złotą płytę.
Kiedy po nawiązaniu współpracy z wytwórnią Epic wydawało się, że oto w żagle jego kariery znów powiał wiatr, 31 grudnia 1985 roku, na krótko przed kolejnym koncertem, Rick Nelson zginął w katastrofie lotniczej.
Dwa lata po śmierci w dowód uznania nazwisko artysty zostało wprowadzone do Rockandrollowego Panteonu Sław.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments