Strona główna Kultura Fonograf Solowy debiut Jona Andersona

Solowy debiut Jona Andersona

0
fonograf - Jon Anderson
REKLAMA

29 czerwca 1976 roku w Stanach Zjednoczonych a 10 dni później w Wielkiej Brytanii ukazał się debiutancki album Jona Andersona, wokalisty zespołu Yes, zatytułowany Olias of Sunhillow.
W historii progrocka płyta pokazała, że gatunek ten nie musi oznaczać wyłącznie wirtuozerskich pojedynków instrumentalnych czy monumentalnych suit. Może być też intymnym światem jednego człowieka wyposażonego w magnetofon, kilka syntezatorów i nieograniczoną wyobraźnię. Muzyka zawarta na płycie stanowiła efekt pracy artysty, który zamknął drzwi studia i postanowił przedstawić własny wszechświat.

Historia, jaka została zawarta w tej muzycznej, ale też i plastycznej opowieści, w zarysie przedstawiała się tak: Oto planeta Sunhillow stanowiąca dom czterech plemion. Każde z plemion reprezentuje inny aspekt muzycznej świadomości, zagrożonej po katastrofalnej erupcji wulkanu. Magik Olias zostaje wybrany na architekta arki o nazwie Moorglade Mover, która ma poprowadzić lud Sunhillow na nową planetę.
W swojej pracy Anderson nie ograniczył się tylko do napisania muzyki i nagrania niemal wszystkich instrumentów, zaprojektował też rozbudowaną stronę wizualną albumu. Rozkładana okładka i wewnętrzna książeczka z ilustracjami pełniły rolę przewodnika po świecie Sunhillow. Przedstawiały jego fantastyczny wymiar, mieszkańców, latające konstrukcje, niezwykłe krajobrazy oraz tytułowego Oliasa.
Przed powstaniem płyty Jon Anderson był przede wszystkim głosem Yes – zespołu, który już na początku lat 70. przesuwał granice rocka progresywnego. Od The Yes Album przez Fragile aż po Close to the Edge Anderson był jednak nie tylko wokalistą, ale również głównym architektem tej charakterystycznej mieszanki mistycyzmu, fantastyki i duchowych poszukiwań.
Album Olias of Sunhillow nagrywany był w domowym studiu Andersona w Buckinghamshire, w latach 1975–1976. Był to okres przerwy po wyczerpującej trasie promującej płytę Yes – Relayer. Zamiast odpoczywać, artysta postanowił stworzyć coś całkowicie własnego. Oczywiście zaśpiewał, ale zagrał też na gitarach, harfach, syntezatorach, instrumentach perkusyjnych i etnicznych. Był jedynym muzykiem całego przedsięwzięcia.

REKLAMA (3)

Najbardziej znanym fragmentem albumu pozostaje Ocean Song. To jeden z tych utworów, w których Anderson osiągnął niezwykłą równowagę między prostotą melodii a atmosferą będącą muzycznym odpowiednikiem unoszenia się nad chmurami.
Z kolei kompozycja Meeting (Garden of Geda) pokazywała fascynację autora muzyką etniczną i wielowarstwowymi wokalami. Przechodziła w Sound Out the Galleon wnoszącą więcej energii i rytmicznego ruchu, natomiast Dance of Ranyart stanowiła bodaj najbardziej egzotyczną część tej muzycznej opowieści. Prawdziwa siła albumu nie tkwiła jednak w pojedynczych kompozycjach, Olias of Sunhillow funkcjonował jako całość. Wyjęcie jednego fragmentu byłoby jak próba postrzegania katedry na podstawie pojedynczego witraża.
Kiedy album się ukazał, reakcje były mieszane. Fani Yes byli zaintrygowani, choć część z nich spodziewała się czegoś bardziej rockowego. Krytycy natomiast nie do końca wiedzieli, jak zakwalifikować tę muzykę. Dla jednych była to odważna wizja artystyczna, dla innych przykład progrockowej przesady i eskapizmu.

REKLAMA (2)

Album odniósł jednak nie mały sukces komercyjny. W Wielkiej Brytanii dotarł do Top 15 listy bestsellerów, w USA znalazł się w Top 50 zestawienia według magazynu Billboard. Zatem, jak na całkowicie pozbawioną singlowych przebojów, koncepcyjną opowieść science-fantasy, nagraną praktycznie przez jednego człowieka, był to wynik całkiem niezły.
Minęło pół wieku, a Olias of Sunhillow wciąż pozostaje jednym z najbardziej niezwykłych solowych projektów w historii rocka progresywnego.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
0
Napisz komentarzx