Synchroniczność

0
77
borowiec1725

Piąty studyjny krążek zespołu Police lubię najbardziej w jego dyskografii, sądzę nawet, że ma zagwarantowane miejsce w moim prywatnym zestawieniu stu ulubionych płyt wszech czasów. W 1989 roku magazyn Rolling Stone w rankingu 100 najlepszych albumów lat 80. umieścił Synchronicity na pozycji 17. Śmiem twierdzić, że trochę za nisko, ale Amerykanie, jak wiadomo, mają swoje specyficzne upodobania.
Teraz szczypta historii. Najsłynniejszym członkiem zespołu pozostaje od początku Gordon Sumner, znany całemu światu jako Sting. To nie on jednak był założycielem kapeli. Police powstali z inicjatywy znakomitego, bardzo wszechstronnego perkusisty Stewarta Copelanda, do połowy 1976 roku pałkera artrockowej kapeli Curved Air. Copeland zobaczył Stinga podczas występu jazzrockowego Last Exit i, jak sam potem mówił, basista ów zaintrygował go na tyle, że z miejsca zaproponował mu współpracę. Wkrótce, choć nie od razu, do dwójki muzyków dołączył Andy Summers, wytrawny gitarzysta, mający za sobą występy z grupą Kevina Ayersa, New Animals Erica Burdona oraz Soft Machine.
Synchronicity, stanowiąca ostatnią studyjną odsłonę świetnej kariery Police, była nagrywana w grudniu 1982 roku w Le Studio w Quebecu oraz w AIR Studios w Montserrat. Jej tytuł odnosił się do teorii szwajcarskiego psychologa Carla Gustava Junga, dotyczącej (mówiąc najoględniej) szczególnego zbiegu okoliczności i jego roli w życiu człowieka.
Słów kilka o rejestracji zamieszczonego na płycie materiału. Każdy z członków grupy pracował w innym pomieszczeniu, co, jak wypada sądzić, zostało przedstawione na okładce, na której każdy z muzyków znajduje się w jednej z trzech odrębnych, równoległych wobec siebie przestrzeni. Jak można przeczytać w książce 1001 albumów muzycznych dzięki użyciu kamery przemysłowej Copeland grał na perkusji w stołówce połączonej ze studiem w Quebecu. Kłótnie dotyczące jego wyszukanego stylu doprowadziły do spotkania, na którym chciano zniszczyć taśmy z zarejestrowanym materiałem. Na szczęście, tak się nie stało.
Tim Jones, recenzent magazynu Record Collector, pisał o płycie następująco: Mimo wszystko muzyka należy do najlepszych osiągnięć w repertuarze zespołu, od giętkiego nagrania „Walking In Your Footsteps” po niesamowite „Tea In The Sahara”.
Sting zgodził się, by na krążku zostały zamieszczone również piosenki Copelanda i Summersa. I tak znalazła się tam Mother, o której lider zespołu w programie Classic Albums w BBC Radio 1 powiedział: kochaliśmy ją, bo była taka szalona oraz Miss Gradenko, autorstwa perkusisty, bo jego piosenki Sting lubił śpiewać.
Niewątpliwie największym przebojem albumu stał się bardzo osobisty utwór lidera Every Breath You Take. Oto fragment tekstu tej niewesołej piosenki: Od czasu, gdy odeszłaś zginąłem bez śladu. Gdy śnię w nocy, to widzę jedynie twoją twarz. Rozglądam się wokół, ale nie potrafię cię niczym zastąpić. Wciąż wołam cię, kochanie.
Piosenka została wydana na singlu wraz z jazzującą kompozycją współautorstwa Summersa Murder By Numbers, docierając na czoło zestawień małych krążków nie tylko w Wielkiej Brytanii i USA, ale też w Kanadzie, Irlandii, Izraelu oraz Republice Południowej Afryki. Magazyn Rolling Stone nadał jej tytuł piosenki roku. Singel z utworem był najlepiej sprzedającym się małym krążkiem 1983 roku i piątym w całej dekadzie.
Obok Every Breath You Take jeszcze dwa utwory zostały zainspirowane rozpadem pierwszego małżeństwa Stinga: tęskny King Of Pain oraz kuszący Wrapped Around Your Finger. Oba też trafiły do pierwszej dziesiątki amerykańskiej listy singlowej i walnie przyczyniły się do tego, że Synchronicity został albumem roku i zarazem najlepiej sprzedającym się wydawnictwem zespołu.
W Niemczech Synchroniczność zdobyła status Złotej Płyty, w Kanadzie, Francji i Wielkiej Brytanii – Płyty Platynowej. Była numerem 1 w Australii, Nowej Zelandii i we Włoszech, w Stanach Zjednoczonych natomiast, utrzymując się na szczycie przez 17 tygodni, pokryła się platyną aż ośmiokrotnie. Zdobyła też, co nie bez znaczenia, statuetkę Grammy, a w 2009 roku została wprowadzona do Grammy Hall Of Fame.
W 2003 roku płytę sklasyfikowano na 455. miejscu listy 500 albumów wszech czasów opublikowanej przez magazyn Rolling Stone.
W roku 1986, po wcześniejszych koncertach, Police rozpadli się. Zespól istniał odpowiednio długo – stwierdził wówczas Sting i dodał: kolejny album byłby katastrofą.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o