Transeuropejski ekspres

0
114
REKLAMA

fonograf - KraftwerkW marcu 1977 roku wydany został szósty album zachodnioniemieckiej grupy Kraftwerk, zatytułowany Trans-Europe Express. Wtedy chyba mało kto sądził, że wkrótce stanie się jednym z najbardziej wpływowych wydawnictw fonograficznych w historii muzyki.

Nie mogę się pochwalić, że w płytę wsłuchiwałem się niegdyś z zapamiętaniem. Myślę, że w tamtym czasie nie potrafiłem należycie docenić dokonań artystów z Düsseldorfu i jeśli chodzi o elektroniczne brzmienia, to zdecydowanie bliżej było mi do tego, co tworzył zachodnioberliński Tangerine Dream. Płyta Trans-Europe Express była dla mnie może i ciekawa, ale zanadto „pachniała” synth-popem, a programowy minimalizm grupy, choć łagodniejszy niż wcześniej, też mnie jakoś nie kręcił. No, cóż, nie poznałem się. Jednak do rzeczy.
Po wydaniu albumu Radio-Activity, muzycy Kraftwerk z wolna, acz konsekwentnie oddalali się od swoich krautrockowych klimatów z improwizowaną muzyką instrumentalną, skłaniając się ku melodyjnym elektronicznym utworom o charakterze piosenek. Radio-Activity zawierał mieszankę zarówno niemieckich, jak i angielskich tekstów, Trans-Europe Express natomiast został zmiksowany w dwóch całkowicie oddzielnych wersjach, jedna została zaśpiewana po angielsku, druga po niemiecku.

REKLAMA

Pracę nad albumem, który początkowo miał nazywać się Europe Endless, rozpoczęto w połowie 1976 roku. W tamtym też czasie krytyk Paul Alessandrini zasugerował muzykom napisanie utworu Trans-Europe Express, który jego zdaniem, wyraźnie odzwierciedlałby elektroniczny wymiar ich muzyki. Jeszcze przed nagraniem kompozycji, Ralf Hütter i Florian Schneider spotkali się z Davidem Bowie i Iggym Popem. W efekcie spotkanie to znalazło swój wyraz w tekście, w którym pojawiły się nazwiska obu artystów, a utwór stał się numerem tytułowym płyty.
Kontrola artystyczna nad wszystkimi kompozycjami wypełniającymi longplay spoczęła w rękach Ralfa Hüttera i Floriana Schneidera, pozostali muzycy, czyli Karl Bartos i Wolfgang Flür wnieśli swój wkład w postaci sekwencyjnych brzmień elektronicznych instrumentów perkusyjnych.

Ważnym elementem sprzętu użytego podczas nagrywania albumu był analogowy, 16-kanałowy sekwenser, skonstruowany przez firmę Matten & Wiechers. Pozwolił na zbudowanie bardziej wyszukanych, sekwencyjnych linii syntezatora, słyszalnych zwłaszcza w utworach Franz Schubert i Endless Endless.
Album, którego niemiecki tytuł brzmiał Trans Europa Express, został nagrany w Kling Klang Studio w Düsseldorfie. Dzięki technologii sekwenserów pomógł ukształtować muzyczny klimat, który zdaniem Stephena Daltona, autora recenzji zamieszczonej w książce 1001 albumów muzycznych, pomógł ukształtować muzyczny klimat, jaki wypełnił pustkę po punk-rocku, zwracając uwagę nowemu pokoleniu kupujących płyty na muzykę elektroniczną.

Promocję płyty wsparł teledysk nakręcony do utworu Trans-Europe Express. Klip przedstawiał muzyków grupy podróżujących pociągiem z Düsseldorfu do Duisburga. Zdjęcia z filmu zostały później wykorzystane na okładce singla Showroom Dummies. Tu coś a propos tej właśnie piosenki. Była cierpką ripostą skierowaną do krytyków zarzucających muzykom wizerunek wyprany z emocji. Ciekawostką jest także to, że nagrano ją też w wersji francuskiej jako Les Mannequins. W dorobku grupy stała się pierwszą tak zaśpiewaną kompozycją i miała wpływ na decyzje o nagrywaniu utworów w języku francuskim na późniejszych albumach.
Wspomniany Stephen Dalton tak pisał o płycie: Lśniąca panorama elegancji i dekadencji, podróży i technologii, płyta Trans-Europe Express jest nowoczesną celebracją romantycznej przeszłości i połyskującej przyszłości Europy. W odniesieniu natomiast do niektórych kompozycji recenzent stwierdzał: Kawałki „Metal On Metal” i „Trans-Europe Express” stały się później podstawową inspiracją dla hip-hopu, electro i muzyki industrialnej (…) Kraftwerk jeszcze raz, bez wysiłku wyprzedził swoje czasy.

Album, co również ciekawe, znacząco wpłynął na twórczość Joy Division, a Ian Curtis, lider zespołu, nalegał, by Trans-Europe Express brzmiał za każdym razem, gdy muzycy przygotowywali się do wyjścia na scenę.
W 2001 roku sieć telewizyjna VH1 umieściła płytę na 56 miejscu listy 100 największych albumów wszechczasów. Rok później Slant Magazine uplasował ją na pierwszym miejscu zestawienia Największych albumów elektronicznych XX wieku. W roku 2004 internetowy portal muzyczny Pitchfork uznał krążek za szósty najlepszy album lat 70. Jak by jednak nie było, wpływ Trans-Europe Express na szeroko pojętą współczesną muzykę rozrywkową stał się nie do przecenienia.

REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Opinie w treści
Zobacz wszystkie komentarze