Wild Thing

0
243
borowiec1917
REKLAMA

Wild Thing w moim subiektywnym zestawieniu pionierskich utworów w historii ostrego rocka umieszczam w bardzo wąskiej grupie. Znajduje się tam obok takich klasyków jak: You Really Got Me The Kinks, My Generation The Who oraz Gloria Them. Obiektywnie natomiast, należy do grona słynnych utworów o nadzwyczaj niepozornym tekście.
Gdy był rejestrowany przez The Troggs, muzycy zespołu mieli średnio po 22 lata. Zaczęli jednak nieco wcześniej. Zespół powstał w 1964 roku w Andover w Anglii i początkowo nosił nazwę The Troglodytes. W 1965 skład się wykrystalizował i tworzyli go: Reg Presley (właściwie Reginald Ball) – śpiew, Ronnie Bond – perkusja, Chris Britton – gitara oraz Pete Staples – bas. Na początku 1966 roku zespół, nawiązawszy współpracę z menedżerem The Kinks – Larrym Pagem, zmienił nazwę na The Troggs i zarejestrował debiutancki singel Lost Girls z repertuaru Elvisa Presleya. Młodzi rockandrollowcy, co zrozumiałe, byli żądni sukcesu. Wytwórnia fonograficzna, idąc temu w sukurs, przedstawiła im możliwość wyboru. Muzycy musieli zdecydować, czy zagrają Did You Ever Have To Make Up Your Mind? Johna Sebastiana – kompozycję pochodzącą z debiutanckiego albumu amerykańskiej grupy Lovin’ Spoonful, czy też wezmą na warsztat Wild Thing autorstwa Chipa Taylora, dwudziestojednolatka z Yonkers w stanie Nowy Jork. Nawiasem mówiąc prawdziwe nazwisko Chipa to James Wesley Voight i trzeba wspomnieć, że jest on młodszym bratem znanego aktora Jona Voighta oraz wujem gwiazdy kina – Angeliny Jolie.
Wild Thing po raz pierwszy został zarejestrowany w 1965 roku przez amerykański zespół The Wild Ones, ale, jak czas pokazał, to cover The Troggs pozostaje jednym z najbardziej charakterystycznych utworów w historii. Utworów, dodajmy, bardzo rozpoznawalnych, bo każdy takt pozostaje głęboko osadzony w pamięci. Wracam jednak do wspomnianego „wzięcia na warsztat”. Nathan Brackett w książce Legendarne przeboje rocka napisał, że wokalista The Troggs – Reg Presley tak ten fakt ujął: Przeczytałem tekst – Wild thing… you make me heart sing…you make everything groovy – i wydał mi się tak tandetny, że pomyślałem: „Boże, co oni chcą z nami zrobić? ”. Bezsprzecznie, nie był to tekst szczególnie nośny, ale miał w sobie ładunek (bardziej podtekst) seksulano-sensulany, pożądany w typowo rockowym kawałku: Dzika istoto… sprawiasz, że serce me śpiewa…/Sprawiasz, że wszystko jest ekstra./Dzika istoto… powiedziałem,/że chyba Cię kocham,/ale chcę być tego pewien./Więc chodź, przytul mnie mocno./Kocham Cię./Dzika istoto… sprawiasz, że serce me śpiewa…/Sprawiasz, że wszystko jest ekstra./Dzika istoto powiedziałem…, że chyba mnie kręcisz,/ale chcę być tego pewien./Więc chodź, przytul mnie mocno./Kręcisz mnie. Słowa, jak widać, bardzo prościutkie i, co więcej, niezbyt mądre. Autor, Chip Taylor, przyznawał, że są rzeczywiście głupie i twierdził, że po nagraniu pierwszego demo, kiedy piosenka się skończyła, leżał ze śmiechu na podłodze.
Piosenka została zarejestrowana przez The Troggs na żywo w studiu podczas zaledwie dwóch sesji nagraniowych. Charakteryzowało ją świetne hardrockowe brzmienie i – jak to ujął Nathan Brackett – diabelnie prosty akord durowy, moc przesteru i bezlitosny, bezpośredni tekst. Presley, co prawda, nieco przedobrzył, grając w środku numeru solówkę na okarynie, która, jak chcą niektórzy, brzmi komicznie. Co by jednak nie mówić, ostateczny efekt był piorunujący. Piosenka okazała się pierwszym poważnym przebojem zespołu. Na liście bestsellerów singlowych w Wielkiej Brytanii dotarła do miejsca drugiego, natomiast po tamtej stronie Atlantyku, 30 lipca 1966 roku, w zestawieniu magazynu Billboard uplasowała się na szczycie, gdzie pozostawała przez dwa tygodnie.
Historia pokazała, że Wild Thing wpadła w ucho bardzo różnym wykonawcom. Zachwycili się nim tacy artyści jak Jimi Hendrix, zespół Fancy (przebój w 1974 roku), Amanda Lear i oczywiście rockmani: Steven Tyler i Joe Perry (Aerosmith), Slash i Steven Adler (Guns N’ Roses), Billy Idol, Jon Bon Jovi i Richie Sambora (Bon Jovi). W 2004 roku hit został umieszczony na 257. miejscu zestawienia 500 najlepszych utworów wszechczasów według magazynu Rolling Stone. Mimo szóstej dekady na karku, Wild Thing nadal budzi emocje i wciąż potrafi, zwłaszcza w niektórych koncertowych wersjach, brzmieć szalenie energetycznie. Krytycy muzyczni od lat uważają go za wzorzec estetyki garażowo-punkowej.

REKLAMA
REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments