Żółta droga Eltona

0
174
Elton John - Goodbye Yellow Brick Road
REKLAMA

Elton John - Goodbye Yellow Brick Road5 października 1973 roku wydany został firmowany przez Eltona Johna dwupłytowy album Goodbye Yellow Brick Road. Minęły cztery dekady, a wydawnictwo to pozostaje niezmiennie jednym z najobszerniejszych, najlepszych, a zarazem najpiękniejszych dzieł w historii pop‑rockowej fonografii.

Początkowo album miał mieć inny tytuł, roboczo nazywano go Vodka and Tonics lub – co wydaje się zdecydowanie bliższe zamysłom twórców – Silent Movies, Talking Pictures. Do prac nad albumem przystąpiono w styczniu 1973 roku, realizacja zaczęła się jednak dość niefortunnie. Okazało się, że w studio na Jamajce, w którym miał być rejestrowany materiał, są kłopoty z uzyskaniem odpowiedniego brzmienia.
Elton w tym czasie, w oczekiwaniu na uporanie się właścicieli studia z problemami, siedział w hotelu Pink Flamingo w Kingston i komponował muzykę do gotowych już tekstów Bernie’go Taupina. Na tyle się rozpędził, że piosenek powstało dużo, ważne jednak, że ich ilość poszła w parze z jakością.
Ostatecznie rejestracja materiału nastąpiła w studio Château d’Hérouville we Francji. Producent Gus Dudgeon, który, nawiasem mówiąc, wykonał świetną robotę, twierdził, że wcale nie planowano nagrania podwójnej płyty. Okazało się jednak, że Elton z Berniem mają gotowe 22 piosenki, wśród nich jest aż tyle znakomitych, że trudno je będzie zmieścić na pojedynczym krążku.

REKLAMA

Tytuł płyty nawiązywał do filmowego musicalu Czarnoksiężnik z krainy Oz z 1939 roku. W filmie mała Dorotka (przeniesiona do innej krainy) pragnęła powrócić do domu. Niestety, nawet Dobra Czarownica z Północy nie potrafiła jej w tym pomóc. Poradziła jednak, by dziewczynka udała się do czarnoksiężnika ze Szmaragdowego Grodu. Zaprowadzić miała ją tam droga wybrukowana żółtą kostką. Tak więc tytuł albumu sugerował, że chodzi o pożegnanie ze światem dziecięcych fantazji.
Album zawierał ostatecznie 17 piosenek. Otwierała go kompozycja składająca się z dwóch części Funeral For A Friend/Love Lies Bleeding, zawierająca introdukcję Eltona na syntezatorze ARP. Drugim utworem była piękna ballada Candle In The Wind, dedykowana Marilyn Monroe, a po latach w odrobinę zmienionej wersji poświęcona księżnej Walii – Dianie. Warto dodać, że podczas sesji nagraniowej powstała też wersja z partiami gitary zamiast fortepianowych, która później znalazła się w wydaniu rozszerzonym o bonusy.
Kolejnym utworem był świetnie wyprodukowany hit – Bennie And The Jets. W wersji singlowej piosenka znalazła się na szczytach wielu amerykańskich notowań, w tym, co ciekawe, zestawień zarezerwowanych dla tzw. czarnej muzyki.

Drugą stronę pierwszej płyty otwierała niezwykłej urody ballada tytułowa, która, podobnie jak dwie poprzednie, stała się jedną z najbardziej rozpoznawalnych kompozycji artysty.
Płyta czarowała umiejętnymi zmianami nastroju. Radosne, bezpretensjonalne utwory, jak Jamaica Jerk‑Off czy Your Sister Can’t Twist (But She Can Rock ‚n Roll), sąsiadowały bądź to z nostalgiczną, orkiestrowo zaaranżowaną kompozycją typu I’ve Seen That Movie Too w pierwszym przypadku, bądź z ognistym rockowym hiciorem, takim jak Saturday Night’s Alright for Fighting w przypadku drugim.
Do moich ulubionych numerów z płyty należała zamykająca pierwszą stronę drugiego krążka kompozycja All the Girls Love Alice, zagrana i zaśpiewana z kapitalnym drivem oraz świetnymi zmianami tempa. I co by nie mówić, każda z pozostałych piosenek zasługuje na odrębne słowa uznania. Są wśród nich zarówno refleksyjne ballady jak Roy Rogers czy finałowa Harmony, jak też numery stricte rockowe, w stylu Dirty Little Girl.
John Tobler, znany dziennikarz muzyczny (Melody Maker, New Musical Express, Billboard), autor wielu muzycznych biografii, w tym też Eltona Johna, tak oceniał album: progresywna muzyka, ballady, prosty rock and roll, zabawne piosenki – rzemiosło w najlepszym wydaniu. Można by jednak pójść dalej w tej ocenie. Dla niżej podpisanego kompozycyjnie, aranżacyjnie i tekstowo Goodbye Yellow Brick Road to dzieło na tyle wyrafinowane, że jest więcej niż tylko świetnym rzemiosłem, jest prawdziwą sztuką.

Album w USA, gdzie przez 8 tygodni przewodził zestawieniu tygodnika Billboard, natychmiast okrył się złotem. Po latach uzyskał status 7‑krotnej platyny. Na czele bestsellerowych zestawień znalazł się, co oczywiste, w rodzimej Anglii, a też w Australii i Kanadzie. Na liście 500 najlepszych albumów wszech czasów opublikowanej przez pismo Rolling Stone uplasował się na miejscu 91.
Natomiast w moim prywatnym rankingu, w kategorii pop‑rockowy album wszech czasów, Goodbye Yellow Brick Road jest w pierwszej trójce.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments