ArtFest czas zacząć

0
35
artfest2014
REKLAMA

Krzysztof Gierałtowski to jeden z najznakomitszych portrecistów w historii polskiej fotografii. Jak mówi anegdota, jego pasja do utrwalania w obiektywie ludzkich twarzy zaczęła się od zdjęcia wybitnego matematyka Hugo Steinhausa – artysta uchwycił profesora siedzącego i wypoczywającego na ławce w uzdrowisku w Kotlinie Kłodzkiej. Od tamtego czasu powstało ponad 100 tysięcy negatywów składających się na kolekcję portretów współczesnych Polaków. Bohaterowie jego zdjęć to ludzie nietuzinkowi, osobowości ze świata nauki, sztuki, polityki, których fotograf charakteryzuje w sposób niecodzienny, poprzez utrwalenie gestu, grymasu, gry świateł, skojarzeń. Tak powstały portrety psychologiczne i subiektywne, mówiące wiele o człowieku, jego usposobieniu, emocjach, charakterze.
Krzysztof Gierałtowski jest laureatem wielu nagród i wyróżnień, a w 2014 roku został odznaczony przez Prezydenta RP Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski
Ekspozycja w CSM powstała z okazji 75‑lecia urodzin artysty i 50‑lecia wystawiania jego prac. Ma więc charakter przekrojowy i zaczyna się od rodowodu jubilata, czyli jego zdjęć z dzieciństwa, a także jego przodków i rodziców. W zasadniczej części wystawy będzie można zobaczyć 150 wybranych portretów z jego bogatej twórczości, m.in. Stanisława Lema, Józefa Tischnera, Leopolda Tyrmanda, Karola Wojtyły, Wisławy Szymborskiej, Andrzeja Wajdy, Krzysztofa Zanussiego, Krzysztofa Kieślowskiego… Nie znajdziemy natomiast fotografii współczesnych celebrytów, bo jak mówi twórca, chcą przede wszystkim wyglądać ładnie, unikając prawdy o sobie, zaś jego celem jest ukazywanie ludzkich wnętrz.
Na wernisaż wystawy „Portret bez twarzy” organizatorzy zapraszają o godz. 19.
W drugiej części wieczoru na scenie Centrum Sztuki Mościce wystąpi węgierski skrzypek Roby Lakatos z towarzyszącymi mu polskimi instrumentalistami. Wirtuoz muzyki klasycznej, improwizator jazzowy, szalony cygański muzyk, uduchowiony klezmer, a także diabelski skrzypek – tak określa się często artystę pochodzącego z legendarnej dynastii węgierskich muzyków – jego dziadek Janos Bihari grywał na dworze Habsburgów, artystycznie wzbogacił obrady Kongresu Wiedeńskiego, wzbudzał podziw swą sztuką Beethovena i Liszta. Sam Roby już w wieku 9 lat rozpoczął karierę w cygańskim zespole. W 1984 roku ukończył Budapesztańskie Konserwatorium im. Beli Bartoka z pierwszą nagrodą w klasie skrzypiec. Koncertuje w najsłynniejszych salach trzech kontynentów, Europy, Azji i Ameryki, i współpracuje ze znanymi wirtuozami. Zawsze jednak pamięta o swoich korzeniach, łącząc po mistrzowsku utwory klasyczne czy jazz z muzyką węgierskich Romów. Jest nie tylko cenionym instrumentalistą, ale także kompozytorem i aranżerem, a jego siła interpretatora wywodzi się z jego doświadczeń improwizatora i twórcy. Będąc muzykiem oryginalnym i wyjątkowym, wymyka się wszelkim próbom zaszufladkowania.
Koncert Roby’ego Lakatosa w Centrum Sztuki Mościce zapowiada się jako pełen muzycznych niespodzianek. Oczekiwać można utworów stylowo bardzo różnorodnych i interpretacji zaskakujących. Będzie zapewne też trochę lirycznie i bardzo energetycznie, bowiem artysta swoje klasyczne aranżacje wzmacnia żywiołową węgierską muzyką cygańską, przy jednoczesnym zachowaniu szacunku dla dorobku wielkich kompozytorów. A na scenie towarzyszyć mu będą znakomici polscy instrumentaliści: Szymon Klima (klarnet), Piotr Wyleżał (fortepian), Adam Kowalewski (kontrabas), Sebastian Frankiewicz (perkusja) oraz gościnnie Piotr Baron (saksofon) i Krzysztof Klima (klarnet). Ciekawe zestawienie, zważywszy, że dwóch z wymienionych to muzycy klasyczni, grający z orkiestrami symfonicznymi, zaś pozostali to jazzmeni.
Wstęp na koncert jest wolny, ale z uwagi na ograniczoną liczbę miejsc należy pobrać bezpłatne wejściówki w kasach CSM lub BWA.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments