Baśniowy świat Muminków

0
59
"Lato Muminków" - premiera w Tarnowskim Teatrze

Spektakl nie tylko znakomicie relacjonuje przygody bohaterów, ale także daje możliwość zanurzenia się w wyjątkową atmosferę przepełniającą książkowy cykl fińskiej pisarki i artystki. To zasługa przemyślanej adaptacji, fantastycznych kostiumów i masek, scenografii – i funkcjonalnej, i sugestywnej, oraz mądrych, melodyjnych piosenek wplecionych w fabułę. Dorośli na spektaklu też się nudzić nie powinni.
„Lato Muminków” jest jedną z serii dziewięciu książeczek dla dzieci, które napisała i nade wszystko zilustrowała szwedzkojęzyczna Finka – Tove Jansson. Powołując do życia swoich bohaterów, nadała im zarówno wyraziste osobowości, jak i wygląd zewnętrzny, dziś mocno utrwalony w zbiorowej wyobraźni. Stworzyła autonomiczny świat nieistniejących stworów wyposażonych w ludzkie cechy, świat niezwykle przyjazny, pełen zrozumienia i miłości, poszanowania indywidualnej wolności, ale bynajmniej nie idylliczny – Muminki spotykają nieprzyjemne wypadki, zdarzenia, z którymi muszą sobie radzić, a nawet kataklizmy. Opowieści Jansson mają jednak baśniowy rys i zgodnie z charakterem gatunku kończą się happy endem.
Tak też jest w „Lecie Muminków”, które na reżyserski warsztat wzięła Barbara Wiśniewska. Nie wiem, czy młoda inscenizatorka miała świadomość, z jakim zadaniem się mierzy, zważywszy na popularność bohaterów i zakorzenione na ich temat wyobrażenia. Jakkolwiek w tej materii było – wyszło szczęśliwie. Muminki na scenie Solskiego są absolutnie „muminkowate”, czyli zgodne z oczekiwaniami większości czytelników i fanów. Co więcej, ze sceny emanuje niepowtarzalna atmosfera wykreowanej przez Jansson literackiej rzeczywistości. Bo, po pierwsze, autorka inscenizacji dokonała właściwej adaptacji tekstu, toteż najważniejszy jego przekaz płynie bez przeszkód mimo wyeliminowania części postaci. Po drugie, w sukurs reżyserce przyszły Karolina Fandrejewska, autorka scenografii i kostiumów, dzięki której stało się możliwe przedstawienie w warunkach scenicznych akcji na wielu planach w sposób przekonujący, oraz Justyna Banasiak, twórczyni masek, które doskonale naśladują rysunki Finki. Po trzecie, grający w spektaklu aktorzy nie tylko powołali odtwarzane postaci do życia na teatralnych deskach, ale nadali im specyficzne rysy osobowościowe, rozpoznawalne dla miłośników książkowej serii.
Tatuś (Jerzy Pal) jest dobroduszny, ale choć bywa zaradny, nieobca mu beztroska. Centrum rodziny stanowi troskliwa i mądra Mamusia (Ewa Sąsiadek). Migotka (Marta Dylewska) jest wdzięczna i naiwna, a na bystrym Muminku (Tomasz Wiśniewski) można polegać. Natomiast fantastyczna Mała Mi (Katarzyna Pośpiech) to prawdziwy symbol wolności, odwagi i tupetu. Także pozostali odtwórcy ról (Kamil Urban, Matylda Baczyńska, Jolanta Januszówna, Aleksander Fiałek, Monika Wenta i Tomasz Piasecki) nadali swoim postaciom charakterystyczy szlif. Tak więc w baśniowy świat Muminków widzowie zanurzają się od pierwszego scenicznego epizodu i trwają w nim do ostatniej odsłony.
Fabuła „Lata Muminków” poprzez motyw magicznej Nocy Świętojańskiej, wątek teatru w teatrze, rozłąki bohaterów i szczęśliwego ich połączenia luźno nawiązuje do „Snu nocy letniej” Wiliama Szekspira. Wielka powódź spowodowana wybuchem wulkanu wyrywa bohaterów z ich spokojnego życia i naraża na niebezpieczeństwo. Dzięki niej jednak trafiają do wyjątkowego, nieznanego im dotąd miejsca – do teatru. Niestety wielka woda jest też przyczyną przymusowego ich rozstania i przeżywania różnych przygód w czasie letniego przesilenia, najkrótszej nocy w roku.
Akcja przedstawienia płynie dość wartko, a dzięki pomysłowości scenografki gładko przenosimy się z planu do planu, śledząc losy rozdzielonych Muminków i ich nowych znajomych. Wszyscy spotkają się ponownie w teatrze za sprawą wystawianej w nim sztuki Tatusia. Przy okazji młodzi widzowie edukują się teatralnie, dowiadując się m.in., czym jest rekwizytornia, premiera czy próba generalna.
Ważnym elementem widowiska są piosenki z mądrymi tekstami Kamila Banasiaka i wpadającymi w ucho melodiami Jerzego Derfla. Świetnie wpisują się w ciąg zdarzeń, a ich rola nie ogranicza się jedynie do fabularnego przerywnika, choć i takiej trudno nie docenić. Warto ich jednak posłuchać, bo stanowią rodzaj śpiewnego komentarza do scenicznych działań.
Ładny i sprawnie wyreżyserowany spektakl spodoba się dzieciom w wieku szkolnym, na pewno nie trzyletnim maluchom, które niewiele z niego zrozumieją. Zaś z pewnością bez względu na wiek docenią go rodzice, może być dla nich powrotem do dzieciństwa lub „podróżą” do krainy, w której wszystkie problemy znajdują bezkonfliktowe i szczęśliwe rozwiązanie. Polecam.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o