Co kryją muzealne zbiory?

0
81
muzeum2

Przy okazji okrągłej rocznicy warto zajrzeć do muzealnych kolekcji – tych eksponowanych i tych ukrytych w magazynach, by dowiedzieć się, jakimi cennymi, a czasem dziwnymi eksponatami tarnowska instytucja może się poszczycić.
– W zbiorach muzeum znajduje się ponad 63 tys. obiektów – informuje dyrektor Muzeum Okręgowego w Tarnowie, Andrzej Szpunar. – Gromadzone są w kilku działach, bo nasze muzeum jest instytucją wielooddziałową i wielodziałową – mamy dział historyczny, archeologiczny, dział historii sztuki, etnografii, natomiast osobnym oddziałem jest Muzeum im. Wincentego Witosa w Wierzchosławicach, gromadzące zbiory związane z postacią premiera, z jego życiem, działalnością publiczną oraz rozmaite archiwalia ruchu ludowego.
Pług Witosa
Na początek zajrzyjmy do nieodległych Wierzchosławic. Zasoby tego oddziału tarnowskiego muzeum liczą prawie 3 tys. pozycji. Jest to całe wyposażenie domu Witosa, który sam sobie postawił (jego stary dom rodzinny to całkiem inne zagadnienie), bogaty zestaw różnych pamiątek, listów, fotografii i dokumentów, ale także archiwalia związane z ruchem ludowym zarówno w Małopolsce, jak i w kraju.
Nie wszystkie przedmioty czy dokumenty są eksponowane, ale przechowywane są w magazynach i zawsze chętnie użyczane badaczom w celach naukowych lub do różnych publikacji.
Z ciekawostek warto wiedzieć, że w wierzchosławickim inwentarzu znajduje się słynny pług znany z historycznych przekazów.
– Przyjechał z Warszawy przedstawiciel rządu z wiadomością, że Witos wzywany jest pilnie do stolicy, gdzie, jak wiemy, dostał propozycję premierowania w trudnym dla Polski okresie, gdy Armia Czerwona szła na nasz kraj. Ów wysłannik zastał Witosa w polu w trakcie orania ziemi. I właśnie ten pług to taki nasz ciekawostkowy rarytas – opowiada Andrzej Szpunar. Skąd wiadomo, że to ten pług? Odpowiedź jest krótka: innego Witos nie miał.

Jaką kopię miał husarz?
Standardem jest, że na wystawach w muzeach, nawet tak wielkich jak narodowe, prezentowanych jest zaledwie kilka procent zbiorów. Reszta przechowywana jest w magazynach. Podobnie jest w Tarnowie. Szacuje się, iż eksponowanych jest ok. 6 procent muzealnych zasobów we wszystkich oddziałach, razem z przedmiotami, które wysyłane są do różnych instytucji w ramach wypożyczeń. Dyrektor zapewnia jednak, że najciekawsze obiekty są udostępniane zwiedzającym. Dla przykładu – jeśli tarnowska placówka posiada trzy oryginalne kopie husarskie, to przynajmniej jedną zobaczyć można w Ratuszu, dwie zaś zostały wypożyczone na Wawel.
– To była broń niesamowicie groźna, ale jednorazowego użytku. Powiedzenie o kruszeniu kopii jest jak najbardziej uzasadnione. Husarz uderzał raz, jak przebił pięciu piechurów, to dobrze. Miał giermka, który podawał mu następną. Tak więc nasze kopie to prawdziwa rzadkość, jedyne trzy zachowane oryginalne kopie husarskie – podkreśla dyr. Szpunar.

Co zostało po mamucie?
Natomiast najstarszy eksponat muzealny liczy kilka milionów lat. Jest to skamieniały fragment skrzypu z okresu kredy, kiedy rośliny te osiągały rozmiary drzew. Zaś z czasów bliższych człowiekowi istnieje w muzeum ciekawa kolekcja fauny plejstoceńskiej, a w niej np. najbardziej kompletna, jedyna w Polsce czaszka młodego mamuta, a także standardowe kości mamucie – od ciosów, poprzez żebra, po kawałki nóg, oraz czaszka nosorożca włochatego, który grasował w tej okolicy ok. 20 tys. lat temu. Można te obiekty obejrzeć na miniaturowej wystawie poświęconej Tarnowowi od czasów archeologicznych do lat rządów w mieście burmistrza Tertila, mieszczącej się w kamienicy przy Rynku 3. Jest tam także sporo przedmiotów znalezionych podczas badań prowadzonych w różnych miejscach przez tarnowskich archeologów.
– Dużo zabytków mamy z okresu neolitu z osady pierwszych rolników w Gwoźdźcu. Dokonaliśmy tam m.in. sensacyjnego odkrycia śladów po jednym z najstarszych warsztatów tkackich. Kiedy wieść o tym rozeszła się w środowisku, przyjeżdżali do nas różni badacze, także z zagranicy, ciekawi naszego znaleziska. Przez pewien czas sensacją było również znalezione tam ziarno jabłka, będące pierwszym w Polsce dowodem na to, że ludzie wówczas albo zbierali dzikie owoce, albo mieli już sady – opowiada Andrzej Szpunar.


muzeum1

Złoto, srebro, szlachetne kamienie…
Niewątpliwie największym i najbogatszym działem MOT jest dział sztuki. W chwili obecnej liczy ponad trzydzieści tysięcy obiektów, które wchodzą w skład różnych kolekcji – malarstwa dawnego i współczesnego, rysunku i rzeźby, grafiki i ekslibrisu, plakatu współczesnego, mebli oraz sztuki zdobniczej, obejmującej wyroby złotnicze, militaria, medale i odznaczenia wojskowe oraz tkaniny. Bardzo interesujące ponadto są zbiory porcelany i szkła, związane z książęcym rodem Sanguszków. Najstarsze, a zarazem najcenniejsze obiekty należały dawniej do przedwojennych zbiorów muzealnych lub pochodzą z kolekcji podworskich, przede wszystkim pałaców książąt Sanguszków w Gumniskach i Podhorcach.
– Mamy cenny zbiór sreber, który w większości pokazujemy w Ratuszu, w tym kufle augsburskie z XVII w. – rarytasy na skalę europejską. Rzędy końskie z rzędem rubinowym wysadzanym 800 rubinami oraz przedmioty szklane i porcelanowe, rzadkie z uwagi na kruchość materiału, a przy tym piękne – wylicza dyrektor muzeum i dodaje: Nasze kolekcje z działu sztuki są bardzo znane wśród specjalistów.
– W dziale malarstwa uwagę zwraca portret sarmacki z czasów, kiedy to kontusz, szabla, sposób uczesania tworzyły charakterystyczny, rozpoznawalny styl – podkreśla dyr. Szpunar.
Nie wszystkie sarmackie portrety wiszą obecnie w Ratuszu, ich część niedawno poddano konserwacji i zabezpieczono w magazynowych zasobach.
Obrazy w tarnowskim muzeum to w ogóle osobny temat, to nie tylko popularna Panorama Siedmiogrodzka czy unikatowe dzieło Dolciego „Ecce Homo”, bowiem placówka posiada również imponujący zbiór malarstwa z XIX w., znanych polskich artystów, który wybiórczo bywa pokazywany przy różnych okazjach, np. rysunki Matejki czy Wyspiańskiego. Mało kto też wie, że w Tarnowie znajduje się pokaźna kolekcja dzieł współczesnych malarzy, tworzona systematycznie po wojnie i ciągle poszerzana – głównie o prace rodzimych twórców. Dyrekcja obiecuje, że doczekamy się wkrótce wystawy choćby grupy krakowskiej, reprezentowanej m.in. w tych zbiorach.

Cyganie i kości generała Bema
Z pozostałych muzealnych działów wypada wspomnieć o zasobach etnograficznych, które można oglądać w zabytkowym dworku z XVIII w. przy ul. Krakowskiej 12. Zawierają przede wszystkim obiekty przedstawiające tradycyjną kulturę naszego regionu, czyli Krakowiaków Wschodnich – stroje, ceramikę, sprzęty i narzędzia używane zarówno w życiu codziennym, jak i od święta oraz sztukę ludową, m.in. rzeźby J. Minora czy pierwszego lotniarza J. Wnęka.
Wyjątkową wartość na skalę europejską stanowi zbiór dokumentujący tradycję, historię i dziedzictwo materialne Romów. Do etnografii zaliczyć by trzeba też malarstwo zalipiańskie, które podziwiać można w niedalekim Zalipiu, notabene coraz chętniej odwiedzanym przez turystów z Polski i zagranicy. To są rzeczy znane tarnowianom.
Natomiast mniej znane albo i wcale są archiwalia z działu historycznego, szczególnie najstarsze dokumenty pergaminowe i papierowe, których z uwagi na specyfikę stosowanych przed wiekami technologii nie wolno eksponować na wystawach stałych. Najciekawsze spoczywają w przepastnej szafie w gabinecie wicedyrektora muzeum, Janusza Kozioła. Choć przyznaje on, że najcenniejsze w tarnowskim muzeum są zbiory podhoreckie, Sanguszkowskie, to twierdzi, że w razie jakiegoś kataklizmu on ratowałby w pierwszej kolejności zawartość tejże szafy.
– W niej znajduje się zbiór mnie najbliższy, który może nie jest jakoś niesamowicie wartościowy na rynku antykwarycznym, ale opisuje szczegółowo miasto Tarnów od późnego średniowiecza do momentu, kiedy w administracji rozpowszechnił się druk, są to same oryginały. Najstarszy z nich posiada w naszym inwentarzu historycznym nr 1 – to dokument edytowany przez kancelarię króla Władysława Jagiełły, pochodzący z 1419 r., z punktu widzenia estetyki należący do najładniejszych. Oprócz tego mamy wiele innych archiwaliów, które wyszły z królewskich kancelarii, np. zarządzenie Zygmunta III Wazy, zrównujące cechy tarnowskie z krakowskimi. To są może niepozorne rzeczy, ale docenią je wielbiciele kaligrafii, pięknych pieczęci i iluminacji – mówi Janusz Kozioł. Niedługo będzie je można obejrzeć w ramach planowanej wystawy w remontowanych kamienicach przy Rynku 20-22.
A co najdziwniejszego spoczywa w muzealnych magazynach? To pewna niewielka urna z zaskakującą zawartością, stanowi ją kilka kosteczek ze śródręcza gen. Józefa Bema.
– Gdy szczątki generała przybyły do Tarnowa, w przeddzień włożenia trumny do sarkofagu dokonywano z udziałem antropologów ostatnich oględzin jego kości, by potwierdzić ich autentyczność. Obecny był przy tym pewien miejski radny, który ukradł kilka kosteczek z dłoni Bema. Nikt tego nie zauważył, uroczystości się odbyły, ale najwidoczniej radnego nękały wyrzuty sumienia, więc przyznał się, a kosteczki zostały przekazane do muzeum – relacjonuje dyrektor Szpunar to wydarzenie na poły kryminalne, które „wzbogaciło” muzealne zbiory o bardzo nietypowy eksponat.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o