Dwadzieścia lat z Wilkami

0
92
gawlinski1
REKLAMA


REKLAMA

Dwadzieścia lat temu o Wilkach usłyszała cała muzyczna Polska i wiele osób nuciło „Son of The Blue Sky”. Czujesz, że to już dwadzieścia lat minęło?
„Wilkomania” bardzo mnie zaskoczyła… Z dnia na dzień stałem się rozpoznawalny, a „Son of The Blue Sky” słyszało się w każdym sklepie, klubie czy kawiarni. Pamiętam, że nasz wydawca nie nadążał z produkowaniem kaset. Pierwsza płyta sprzedała się w nieosiągalnym dziś w Polsce nakładzie – oficjalnie 250.000, a nieoficjalnie podobno około miliona egzemplarzy. To, że minęło już tyle lat, czuję dopiero wtedy, kiedy dziewczyny z naszego Fan Clubu „Wilcze Stado” przychodzą po koncercie ze swoimi matkami i one nam mówią, że były na naszych koncertach w latach 90. Jednak jest to wspaniałe i budujące, że wciąż mamy nowych fanów, a kolejne płyty kupują ci, którzy są z nami od lat, ale jednocześnie są tacy, którzy urodzili się wtedy, kiedy my debiutowaliśmy i nasze pierwsze płyty dopiero odkrywają.
Jubileuszowa trasa będzie klubowa… Nie chcieliście poczekać i ruszyć z jubileuszem na plenerowe koncerty?
Zależało nam na tym, aby zagrać trasę klubową. To są koncerty dla naszej najwierniejszej publiczności. Wspaniale będzie poczuć tę atmosferę, móc spojrzeć ludziom w oczy, złapać realny kontakt. Na plenerach publiczność stoi kilka metrów od sceny, widać tłum, ale nie człowieka. Brakowało mi tego ostatnio. Na „Blue Sky Tour” zagramy wiele starych utworów, wiele takich, których nie graliśmy nigdy na dużych plenerowych koncertach, a także zupełnie premierowe piosenki. Pytaliśmy fanów na naszym profilu na Facebooku, co ze starych płyt chcieliby usłyszeć, postaramy się spełnić większość tych życzeń, ale mam nadzieję, że zaskoczymy ich niektórymi utworami.


wilki1
Podobno będzie reedycja pierwszej płyty…
Tak… Wydaje mi się to dość naturalnym pomysłem na rocznicę dwudziestolecia wydania tej płyty. „Niebieski” album nie był już długo wznawiany, wiem, że na aukcjach internetowych osiągał cenę ponad 100 złotych, więc jest na niego zapotrzebowanie. Reedycja jest dwupłytowym wydawnictwem. Na dodatkowej płycie zamieściliśmy fragmenty demo i koncertu, który odbył się z okazji moich urodzin…. Wygląda to jak jakieś niekończące się pasmo imprez (śmiech). Urodziny, rocznice… Jednak wracając do zawartości reedycji – są tam także niepublikowane dotychczas zdjęcia, pierwsza sesja, która kiedyś zaginęła. Premiera handlowa przewidziana jest na połowę kwietnia, ale ci, którzy będą na koncertach, już będą ją mogli kupić.
Zapowiadacie również premierowy krążek. Możesz coś zdradzić na jego temat?
Nowy krążek wydamy na przełomie września i października. 4 kwietnia wchodzimy do studia, będziemy nagrywać w przerwach między koncertami aż do końca maja. O więcej zapytaj mnie, jak już skończymy miksować…
Wielu wykonawców twierdzi, że koncerty „bez prądu” to szczególne wydarzenie. W waszym przypadku też tak było?
Dla nas MTV Unplugged to nie był pierwszy koncert bez prądu. Pierwszy raz zagraliśmy akustycznie w 1995 roku w klubie „Akwarium”, zarejestrowaliśmy wtedy dwa koncerty, z których powstała płyta „Acousticus Rocku”. Z MTV Unplugged pamiętam przede wszystkim potworny stres – odnoszę wrażenie, że za dużo pracowaliśmy, na koncercie byliśmy potwornie zmęczeni próbami.
Wróćmy jeszcze do przeszłości… To prawda, że niewiele brakło, a „Baśka” nie byłaby popularna, bo po prostu nie byłoby tej piosenki na płycie „4”?
Piosenka, dopóki nie ma tekstu, często jest zupełnie inaczej postrzegana niż później, już z tekstem. Tekst sprawia, że staje się pełnym „dziełem”. „Baśka” miała roboczy tytuł „Stones’owy” i nie była brana pod uwagę jako singiel. Zdecydowanie stawialiśmy na „Urke”. Kiedy zaczynałem pisać tekst, nie myślałem o tym, że to będzie przebój. Dopiero później to do mnie dotarło, że to numer dla wszystkich, bo każdy facet przeżył jakiś ułamek tego, o czym napisałem, a dziewczyny… Oburzały się lub cieszyły, że to o nich (śmiech). Jednak ani przez chwilę nie było we mnie cienia kalkulacji, dlatego nie zgadzam się, kiedy zarzuca mi się, że „Baśka” to komercja. Moje intencje były czyste – chodziło o dobrą zabawę. Wyniknęły z tego spore pieniądze, ale to już była wartość dodana. Życzyłbym każdemu muzykowi takiej sytuacji.
Jesteś znany jako zapalony kibic piłki nożnej. Zapewne już nie możesz się doczekać zbliżającego się Euro 2012… Jak oceniasz szanse naszej reprezentacji?
Wciąż wierzę, że będzie dobrze i tego się trzymajmy.
Słyszałem gdzieś, że chciałbyś wyprowadzić się do Grecji… To prawda? Skąd taka decyzja?
Nie czytaj tabloidów! Wróciłem z dłuższych wakacji i podzieliłem się spostrzeżeniami na temat różnic w mentalności mieszkańców północy i południa Europy. Mówiłem o tym, jak wspaniale się Grecy bawią, jak podoba mi się ich podejście do życia, że wspaniale tam odpoczywam i że to cudowne miejsce do życia. Jednak myślałem raczej o momencie, kiedy nie będę już grał koncertów, nagrywał płyt. Ja kocham słońce, a polska zima, z tymi siwymi, ciężkimi chmurami, mnie wykańcza… Najchętniej wyjeżdżałbym gdzieś lub zapadał w sen zimowy.
A propos zimy i śniegu… Możecie się również pochwalić tym, że zagraliście na benefisie Adama Małysza. Jak wspominasz tamten koncert?
To było pełne szaleństwo….. Intensywne opady śniegu spowodowały, że trzeba było dla bezpieczeństwa przerwać skoki, a program benefisu był na bieżąco modyfikowany. Ludzie wspaniale się bawili, widać było, że są tam właśnie dla Adama Małysza – chcą zrobić mu piękne pożegnanie. Te wszystkie zabawy, doping, przyklejanie wąsów to było bardzo, bardzo fajne, wielkie święto. Ludzie w biało – czerwonych barwach na ulicach, to robiło wrażenie. No i oczywiście sam Adam Małysz – skromny mistrz, to wielka sztuka.
Twoja żona jest także Twoim managerem. Czy to nie utrudnia czasami oderwania się od spraw „służbowych” w domu?
To rzeczywiście czasem utrudnia życie rodzinne, ale ułatwia sprawy zawodowe. Oboje lubimy to, co robimy, to nasza pasja, więc jakoś udaje się nam to pogodzić. W tym roku, oprócz rocznicy debiutu Wilków, będziemy obchodzić 25. rocznicę ślubu, więc chyba dajemy radę (śmiech).

Życzę więc wszystkiego dobrego i dziękuję bardzo za rozmowę.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o