Fiesta dla kotka

0
28
kot-w-butach
REKLAMA

Na początku powiem krótko: najnowsza propozycja DreamWorks Animation nie jest arcydziełem, niemniej nie można jej też zaliczyć do większych wpadek. Reżyser wprowadził zarówno dynamiczne zwroty akcji, jak i retrospekcje, dzięki nim możemy dowiedzieć, jaka była droga postaci, zanim „trafiły” do „Kota w butach”.
A sam główny bohater? Wyobraźmy sobie bezkresną, górską pustynią. Nagle w pędzącym powozie, z żółtym piórem przy kapeluszu i znoszonych butach z wyciągniętymi cholewami pojawia się On. A wraz z nim dwójka towarzyszy. Wszyscy ścigają Jacka i Jill – parę kryminalistów, którzy ukradli nasiona magicznej fasoli. Ma ona wskazać drogę do świata olbrzymów, gdzie znajduje się gęś znosząca złote jaja.kot-w-butach
Oglądając bajkę, ucieszą się na pewno ci, którym w pamięć zapadły rozkoszne oczka głównego protagonisty. Będzie je można ponownie kilka razy podziwiać. Ponadto poznamy wreszcie w pełni latynoskie ego kociego Don Juana. Dla twórców był to doskonały pretekst, by przywołać klasyczne westerny z meksykańskimi bohaterami. Wszak tajemnicą poliszynela jest fakt, iż pierwowzorem Kota w Butach był Zorro.
Animacja Millera jest hojnie przepełniona aluzjami do latynoskiego awanturniczego kina właśnie. Wzbogacono ją też o elementy fantasy i filmu przygodowego. W sumie całość przypomina sprawdzoną już wcześniej shrekową konwencję, ale – warto to jeszcze raz podkreślić – nie stanowi pod żadnym względem kalki czy imitacji znanej serii. Jest po prostu bardzo kolorowa, głośna i emocjonalna, ot z iście latynoskim temperamentem. Sama formuła na pewno przykuwa uwagę, podobnie zresztą jak główny bohater. Kot w Butach jest dokładnie taki, jakim chcielibyśmy go oglądać. Ma wszystkie cechy, dzięki którym pokochaliśmy go jeszcze w shrekowej sadze, oraz… coś więcej, bowiem nie tylko filmowcy znacznie rozbudowali osobowość postaci, ale też odsłonili wiele ciekawych wątków z jej biografii.
Strona wizualna filmu, co w sumie było do przewidzenia, to kolejny majstersztyk wytwórni. Czy trzeba wspominać, że futerko Kota jest tak realne, iż chciałoby się go od razu pogłaskać? Oczywiście, efekt 3D wzmacnia jeszcze owe doznania. Sama trójwymiarowa forma obrazu spełnia oczekiwania, ponieważ dopasowuje się idealnie do przyjętej przez twórców perspektywy.
Na koniec jedna uwaga. W filmie pojawia się także wątek erotyczny, przełożony na zmysłowy, aluzyjny koci taniec. Najmłodsi widzowie może niekoniecznie zrozumieją, starsi na pewno. Reszta animacji również skrywa wiele ukrytych znaczeń między obrazami a słowami. Czyli, tak jak w „Shreku” bywało: „dla każdego, coś miłego”. A zatem: vivat „Kot w butach”!
_____________________________
KOT W BUTACH 3D. Animacja/Komedia/Przygodowy. Produkcja: USA 2011. Reżyseria: Chris Miller. Czas trwania: 90 min.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o