Nie wandalizm, a sztuka

0
73
mural
REKLAMA

W ubiegłym roku odbył się w Tarnowie Festiwal Graffiti i Sztuk Młodzieżowych. Podczas warsztatów towarzyszących imprezie powstał mural. Artyści graffiti malowali halę przy ul. Gumniskiej, tworząc sporych rozmiarów malowidło na południowej fasadzie sportowego obiektu. Pracowali w kilka osób, korzystając m.in. ze specjalnego podnośnika.
Najpierw powstał projekt i szkic całej pracy. – Projekt wykonał Mateusz Kołek, znany polski ilustrator współpracujący m.in. z magazynem „Przekrój”, wykonujący również ilustracje do książek wydawanych poza Polską. Mural miał w jakiś sposób nawiązywać do miejsca, w którym powstanie, co nie było takie łatwe. Stąd też mural obrazuje w dużej mierze kondycję człowieka, jego poszukiwania wiedzy, badanie, doświadczanie świata. Część twarzy widoczna jest w szkle powiększającym, tak jak w nas odbija się też świat – mówi Artur Wabik, artysta, twórca komiksów.
Już wtedy zastanawiano się, czy to dobry pomysł, bo przecież sztukę od wandalizmu dzieli cienka granica. – Wiele osób traktuje graffiti i mural jako takie bazgroły, wandalizm i rzeczywiście nie wszystko warte jest uwagi i docenienia. My chcemy też pokazać, że ładny i ciekawy mural może mieć funkcję ochronną. Są budynki, których ściany ciągle są zamalowywane napisami przez miłośników różnych klubów sportowych i nie tylko, a w momencie, kiedy powstaje na takich ścianach mural, który jest estetyczny, to pełni jakąś funkcję ochronną. Rzadko się zdarza, by ktoś chciał to zniszczyć. Również do takich pomalowanych budynków łatwiej trafić, łatwiej też przedstawić i poinformować w formie graficznej o tym, czym dana instytucja się zajmuje. Przekazać, co się dzieje w środku, wypromować taką instytucję. Oczywiście pod warunkiem, że mural powstaje na podstawie dopracowanego projektu, a nie jest przypadkowym działaniem – tłumaczy Lidia Jaszczewska‑Gacek, z fundacji ARTica.
Póki co, mural jest widoczny dla każdego, kto przechodzi obok hali i będzie widoczny aż do czasu rozpoczęcia termomodernizacji obiektu. A od kilku tygodni podziwiać możemy w Tarnowie inny mural wykonany podczas tegorocznych Zdearzeń. Ten mural nawiązuje do Tarnowa do miejsca w którym został namalowany. Umieszczony na ścianie kamienicy przy ul. Basztowej zasłonił kawałek zniszczonej elewacji.
Mural nie powstał przypadkiem. – Mural sam w sobie na pewno jest zjawiskiem w sztuce. Oczywiście murale były chociażby w czasach PRL‑u, ale wtedy na bocznych elewacjach dużych budynków pojawiały się reklamy ówczesnych monopolistów. W Tarnowie chcieliśmy pokazać współczesne oblicze murali jako już sztuki. A do pracy zaprosiliśmy tarnowskich twórców, młodych artystów związanych z kulturą alternatywną. To była próbka takich działań w ścisłym centrum Tarnowa. W mieście nie mieliśmy do tej pory dzieła o takiej skali, bo to spory kawałek ściany został pomalowany – mówi Marcin Sobczyk, dyrektor Wydziału Kultury w UMT.
W poprzednich latach tarnowscy grafficiarze mieli okazję pomalować jeden z autobusów komunikacji publicznej (wtedy pojawiła się na nim sylwetka hetmana Jana Tarnowskiego), a także zmierzyć się w artystycznym pojedynku z malarkami z Zalipia. To wszystko były działania na niewielkich przestrzeniach. – Pamiętam te działania sprzed kilku lat i głosy, że pokazujemy innym, że można malować po ścianach. A przecież można pokazać, że za pomocą farb w spreju, można zrobić coś więcej niż byle jaki rysunek, podpis na nowych elewacjach. Że to może być działanie zaplanowane, za zgodą i wiedzą właścicieli obiektu, po akceptacji projektu. Nie chcemy działań przypadkowych, chcemy pokazać, że mural może być ciekawy, że może w swojej tematyce odnosić się do miejsca, w którym powstał, współgrać z otoczeniem. Będziemy chcieli wykorzystać ten potencjał, bo są też przestrzenie, w których murale mogą się pojawić. Ale podstawowym problemem są kwestie własności danego budynku – dodaje Marcin Sobczyk.
Tymczasem miasto planuje zorganizowanie w najbliższym czasie dużego przedsięwzięcia wykorzystującego potencjał młodych artystów specjalizujących się w tworzeniu murali i nie tylko. Być może w przestrzeni Tarnowa pojawią się znane z innych miast obrazy w 3D, iluzje optyczne. Miejsca dla takich prac szukać będą wspólnie konserwator zabytków i plastyk miejski.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o