Nowe twarze na tarnowskiej scenie

0
73
Katarzyna Pośpiech, Ewa Jakubowicz, Stefan Krzysztofiak, Fabian Kocięcki, Filip Kowalczyk

Jednocześnie w nowych produkcjach teatru nie zagrają już Karol Śmiałek i Piotr Hudziak. Obecnie aktorski zespół Solskiego liczy 19 osób, a liczba ta wciąż daleka jest od ideału, o jakim marzy dyrektor artystyczny, Marcin Hycnar.
Wzmocnienia, jakie nastąpiły w gronie artystów tarnowskiego teatru, okazały się konieczne, a wpływ na decyzję o nich miało kilka czynników.
– Chciałbym, żeby w naszym teatrze działo się jak najwięcej. A nie ukrywajmy, dosyć kameralny skład osobowy zespołu aktorskiego nie pozwala na przykład na granie równocześnie na Dużej i Małej Scenie. Jest to kłopotliwe, bo jeśli cały tydzień wystawiamy jeden tytuł na Dużej Scenie, to już nic więcej nie jesteśmy w stanie eksploatować – tłumaczy dyrektor Hycnar. – Jeszcze w czerwcu na spotkaniu z członkami Komisji Kultury zgłaszałem potrzebę dodatkowych pięciu etatów aktorskich, żeby mieć swobodę pracy – przypomina.
Ze względu na te braki kadrowe dwie młode aktorki zostały zaangażowane nieco wcześniej. Katarzyna Pośpiech pojawiła się w Tarnowie jeszcze pod koniec ubiegłego sezonu, by zagrać Małą Mi w spektaklu „Lato Muminków” w reżyserii Barbary Wiśniewskiej i rolą tą podbiła serca widzów. Przy obsadzaniu zaś „Poskromienia złośnicy” reżyser Anna Gryszkówna zadecydowała, że jest tą osobą, która powinna wcielić się w postać Katarzyny.
Z kolei Ewa Jakubowicz pokazała się jako Shirley w „Porachunkach z katem” Marcina Hycnara, a niebawem rozpocznie próby do „Płuc” w inscenizacji Anny Wieczur‑Bluszcz. Tak doszło do wzmocnienia aktorskiego grona po stronie kobiecej.
Natomiast obecność nowych aktorów płci męskiej w tarnowskim teatrze wynikła przede wszystkim z faktu, iż z przyczyn prywatnych z etatu zrezygnował Karol Śmiałek, a następnie okazało się, że i Piotr Hudziak, również z powodów osobistych, nie może brać udziału w nowych produkcjach na miejskiej scenie. Obydwu aktorów będziemy oglądać jeszcze w Tarnowie w starszych spektaklach, które wciąż są grane i jakiś czas jeszcze będą. – Nie rozstaliśmy się w konflikcie – zapewnia dyrektor artystyczny. – Podjęte decyzje miały charakter absolutnie pozazawodowy i były wynikiem prywatnych sytuacji, o których mówić nie czuję się upoważniony – dodaje.
W efekcie przed rozpoczęciem prób do wielkoobsadowych sztuk – „Poskromienia złośnicy” i „Balladyny”, postanowiono zaangażować nowych artystów na podstawie nadesłanych cv, środowiskowych opinii i kameralnego castingu. Wybór padł na trzech młodych mężczyzn – Filipa Kowalczyka, Fabiana Kocięckiego i Stefana Krzysztofiaka. Przy czym wszyscy, zarówno panie, jak i panowie, zatrudnieni zostali na pół etatu. – Nie stać nas na powiększanie zespołu na innych zasadach. Staramy się dysponować tym, co mamy, i dzięki tej formie półetatowego angażu udało nam się zmieścić w limicie finansowym. Nowe twarze w tarnowskim teatrze nie generują więc kosztów stałych – podkreśla Marcin Hycnar.
Świeżo zatrudnieni w Tarnowie aktorzy są absolwentami Akademii Teatralnej im. A. Zelwerowicza w Warszawie, z wyjątkiem Filipa Kowalczyka, który ukończył PWST im. L. Solskiego w Krakowie, filię we Wrocławiu. Współpracują z różnymi teatrami warszawskimi oraz pozastołecznymi. Niektórzy mają na swoim koncie znaczące nagrody. Ewa Jakubowicz jest laureatką przyznawanej przez ZASP Nagrody im. Andrzeja Nardellego za najlepszy debiut aktorski w sezonie 2016/2017 za rolę Julii w spektaklu „Romeo i Julia” w reż. Marcina Hycnara w Teatrze im. J. Słowackiego w Krakowie, z kolei Stefan Krzysztofiak otrzymał Nagrodę im J. Machulskiego na 33. Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi za role w spektaklach dyplomowych „Sześć portretów z mewą w tle” w reżyserii Andrzeja Domalika oraz „Poza rzeczywistością” w reżyserii Wiesława Komasy, a Fabian Kocięcki jest zdobywcą Nagrody im. Jana Machulskiego na 30. Festiwalu Szkół Teatralnych w Łodzi, przyznawanej dla największej indywidualności wydarzenia. Niektórzy z nich pokazali się już na małym i dużym ekranie. Katarzyna Pośpiech wystąpiła w spektaklu Teatru Telewizji „Biały dmuchawiec” w reżyserii Agaty Dyczko, Fabian Kocięcki wziął udział w rosyjskiej produkcji filmowej w reżyserii Andreya Malyukova, Filip Kowalczyk zadebiutował w wieku 13 lat w filmie „Statyści” Michała Kwiecińskiego, pojawił się również w serialach „Oficerowie” i „Trzeci oficer” oraz w epizodycznej roli w obrazie „Miasto 44”. Niedługo tarnowska publiczność oceni ich kunszt zawodowy w planowanych przedsięwzięciach na tarnowskiej scenie. – Nowe osoby obdarzone są talentem aktorskim, wnoszą dobrą energię i przede wszystkim zapał do pracy, a to pozytywnie też działa na zespół stały teatru – są nowe twarze, świeża energia i wszyscy wzajemnie się inspirują – z zadowoleniem stwierdza szef artystyczny.
W chwili obecnej aktorskie grono tarnowskiej sceny liczy 19 artystów – osiem pań i jedenastu mężczyzn. Choć wydaje się to sporo, sytuacja daleka jest od ideału. Marcin Hycnar na przykład zwraca uwagę na brak w tarnowskim teatrze aktorów w wieku pomiędzy 37. a 57. rokiem życia. – To taka przestrzeń, w której właściwie mamy panią Dominikę Markuszewską, a później panią Ewę Sąsiadek, mamy młodych chłopców, potem Aleksandra Fiałka i Jerzego Pala. Pokolenie, powiedziałbym, młodych rodziców nie jest reprezentowane i sztuki z takimi bohaterami nie wchodzą w grę – zauważa. – W środowisku teatralnym mówi się, że dobry zespół to taki, którym można obsadzić „Wesele” Wyspiańskiego. Z przykrością muszę stwierdzić, że w Tarnowie, jeśli idzie o liczbę aktorów, byłoby nas stać najwyżej na połowę „Wesela”.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o