Pietrowiak odchodzi

0
190
pietrowiak
REKLAMA

Początkiem grudnia 2011 roku Ewelina Pietrowiak podpisała trzyletni kontrakt, miała pracować w Tarnowie do grudnia 2014 roku.
Minęły dwa lata i o Tarnowskim Teatrze znów będzie głośno, ale nie za sprawą scenicznych dokonań, a jednego oświadczenia, które 7 listopada przedstawiła Ewelina Pietrowiak. „Informuję, że w dniu dzisiejszym złożyłam wypowiedzenie umowy o pracę, którą wykonywałam w charakterze dyrektora artystycznego Teatru im. Ludwika Solskiego w Tarnowie. Powodem mojej decyzji jest brak możliwości pełnienia tej funkcji w formie, którą uważam za najlepszą, najpełniejszą i najskuteczniejszą” – czytamy w oświadczeniu.
Rozżalony treścią całego pisma jest chociażby dyrektor naczelny tarnowskiej sceny.
– Jest mi trochę żal i przykro, zwłaszcza że sam zaprosiłem panią Pietrowiak do współpracy i czyniłem od początku usilne zabiegi mimo towarzyszących przeszkód, by pomogła tworzyć teatr w Tarnowie. I to, co wydarzyło się przez te ostatnie dwa lata, pokazuje, że to był dobry pomysł. Żal jest tym bardziej, że udało się wspólnie osiągnąć pierwsze zakładane cele: wzrost poziomu artystycznego, udane premiery, budowę zespołu aktorskiego, wzrost frekwencji i prozaiczny – acz odczuwalny – wzrost wpływów. Trudno mi komentować samo podjęcie przez nią tej decyzji. Przyjmuję decyzję pani Eweliny Pietrowiak jako suwerenny pomysł na dalszy rozwój artystyczny – mówi Rafał Balawejder.
Konflikt nie do rozwiązania? Koniec nici porozumienia między kierującymi teatrem? Co znów (bo to przecież nie pierwszy teatralny konflikt w Tarnowie) stało się w teatrze, że jedynym wyjściem są personalne zmiany?
Ewelina Pietrowiak tłumaczy w oświadczeniu powody rezygnacji. Pisze m.in. że „od kilku miesięcy w teatrze wprowadzane są nowe zasady pracy i nowy podział obowiązków dyrektorskich. (…) Zasad tych nie jestem w stanie zaakceptować, moja rola przestaje być dla mnie zrozumiała, a zadania czytelne”.
Dopytywana o szczegóły mówi m.in. o problemach z określeniem zakresu swoich zadań.
– Odwołałam się do regulaminu. Okazało się wtedy, że regulamin jest sprzed kilkunastu lat, nie ma w nim podziału funkcji dyrektorskiej na dyrektora naczelnego i dyrektora artystycznego. Zatem od dwóch lat nasz podział funkcji i zadań dyrektorskich był czysto umowny. Problem w tym, że od pewnego czasu ta czysta umowność zaczęła być niewystarczająca. Zostałam całkowite odcięta od wiedzy o finansach teatru, włączywszy w to działalność artystyczną, koszty premier, poszczególnych realizacji – mówi E. Pietrowiak. – Kiedy pytałam o przyczyny, usłyszałam, że nie mam do tych informacji prawa, że dyrektor Rafał Balawejder zabronił ich udzielania. Zostałam odsunięta od spraw teatralnych i okołorepertuarowych – z planszy dowiedziałam się o drzwiach otwartych w teatrze, odsunięto mnie od festiwalu komedii itd.
Z kolei dyrektor Balawejder twierdzi, że nie ma takiej możliwości prawnej, by ktoś inny, np. dyrektor artystyczna, uczestniczył w kształtowaniu umów z reżyserami. Umów, które w imieniu teatru podpisuje i za które odpowiada dyrektor naczelny. Ale, zdaniem dyrektora, Ewelina Pietrowiak miała znać wysokość stawek proponowanych reżyserom.
„Mimo moich licznych sygnałów i podejmowanych prób dialogu nic się nie zmienia, wręcz przeciwnie, jest coraz gorzej. Niestety nie pomogło zawiadomienie miesiąc temu o całej sprawie wiceprezydent Doroty Skrzyniarz” – czytamy w oświadczeniu E. Pietrowiak.
– Ze zdziwieniem przyjmuję to oświadczenie i taką drastyczną decyzję Eweliny Pietrowiak. Szanuję tę decyzję, ale nie rozumiem dlaczego. Kiedy rozmawiałyśmy prywatnie, jak kobieta z kobietą, usłyszałam, że chce zostać w teatrze, że widzi pole do unormowania sytuacji i że takie działania podejmie. Podobnie Rafał Balawejder deklarował, że pole do współpracy jest, a pewne niedociągnięcia czy rozbieżności nie są na tyle istotne, by zakłóciły tę pracę. To oświadczenie ostro przecina całą sprawę – powiedziała Dorota Skrzyniarz.
Ewelina Pietrowiak wypowiedziała umowę o pracę 7 listopada. Mówi, że przemyślała starannie tę decyzję i nie jest ona jakimś kaprysem.
– Bardzo żałuję, bo przywiązałam się do tego miasta i do tego teatru. Bardzo żałuję, że rozstaję się z grupą moich aktorów, którą uważam za świetną i mocną aktorsko. Ale by pracować w teatrze, muszę być w zgodzie z sobą, a od pewnego czasu przychodząc tutaj, nie byłam w zgodzie z sobą. Jestem zbyt mocno przywiązana do swojego nazwiska, by firmować nim fakty i wydarzenia, z którymi się fundamentalnie nie zgadzam. Jest mi niezwykle przykro, że kończę pracę tutaj na rok przez terminowym zakończeniem kontraktu, ale proszę mi wierzyć – moje tu dalsze funkcjonowanie w takiej konfiguracji personalnej jest niemożliwe – tłumaczy Pietrowiak.
Rozpoczęty niedawno 60. sezon artystyczny w Tarnowskim Teatrze jest dokładnie zaplanowany; przewidziano jeszcze siedem premier, których tytuły wybrała odchodząca z Tarnowa dyrektor artystyczna. Jak dodaje Rafał Balawejder, konieczne będzie jeszcze sprawdzenie, czy twórcy zaproszeni do realizacji tych premier nadal będą zainteresowani pracą nad nimi.
Decyzję Pietrowiak poznał już także zespół aktorski; na razie nikt nie zamierza odchodzić w ślad za dyrektor Pietrowiak. Prawdopodobnie z końcem grudnia odejdzie z teatru natomiast Anna Wakulik, kierownik literacki.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments