Tydzień śmiechu na półmetku

0
106
Podczas inauguracji jubileuszowej Talii licznie dopisała publiczność, widownia zapełniona była również w kolejne dni trwania festiwalu

Dwadzieścia lat minęło
Otwierając festiwal 9 września, prezydent Roman Ciepiela sięgnął do jego historii i podkreślił swoją obecność przy jego narodzinach, bowiem pierwsza edycja Talii miała miejsce w 1997 r., podczas poprzedniej kadencji obecnego włodarza Tarnowa. Od tamtego czasu co roku na miejskiej scenie oglądać możemy najlepsze i najciekawsze spektakle komediowe z całego kraju, od awangardowych po klasyczne. Przez lata ta lubiana przez miejscowych teatromanów impreza przechodziła różne przemiany – wprowadzono nagrodę publiczności, kilka razy odbyła się pod szyldem międzynarodowego przeglądu z racji gościnnych występów zespołów teatralnych spoza Polski, kilkakrotnie w jej ramach prezentowali się obok aktorów zawodowych także amatorzy i studenci. Jedno wszakże pozostawało zawsze bez zmian – główny cel festiwalu, czyli rozbawianie i wprowadzanie w dobry humor widzów. Tak też jest i w tym roku, podczas dwudziestego jubileuszowego wydania Talii.

Co już było…
Za nami już pięć spektakli spośród dziewięciu zgłoszonych do festiwalowego konkursu, w tym prapremiera Tarnowskiego Teatru. – Mimo trudnych początków, wręcz dramatycznych, bo przydarzyła nam się poważna awaria sprzętowa, udało nam się szczęśliwie zagrać nasze premierowe przedstawienie – oddycha z ulgą Rafał Balawejder, dyrektor Tarnowskiego Teatru. – Miniony weekend był dla nas, organizatorów, najtrudniejszy – przyznaje – bo obawialiśmy się zarówno o bardzo kłopotliwe technicznie widowisko Teatru Śląskiego, jak i o niedzielną aurę ze względu na występ plenerowy włoskiej grupy artystycznej eVenti Verticali. Wbrew dyrektorskim obawom publiczność Talii bez większych przeszkód obejrzała zarówno tarnowską inscenizację Evy Rysovej sztuki Mateusza Pakuły „Havel‑Man albo Vaclav Havel i spisek czasoskoczków”, jak i „Ożenek” Nikołaja Gogola w reżyserii Nikołaja Kolady z Teatru Śląskiego w Katowicach, a także „Wychowankę” Aleksandra Fredry w reżyserii Michała Zadary, powstałą w koprodukcji CENTRALI, Teatru Powszechnego i Instytutu Teatralnego im. Z. Raszewskiego w Warszawie, oraz dwa autorskie spektakle – „Sarenki” Tomasa Svobody Teatru Ludowego w Krakowie i „Teatr Telewizji. Komedia sensacyjna” Krzysztofa Niedźwiedzkiego z krakowskiego Teatru Kto. Przy czym na wszystkich przedstawieniach dopisała frekwencja. – Na każdym spektaklu sale były wypełnione, ale wystarczało też miejsc dla naszych wolontariuszy. Cieszymy się, że młodzież jest zainteresowana teatrem, bo to znaczy, że jego duch nie ginie – z satysfakcją stwierdza dyr. Balawejder.
Ogromnym zainteresowaniem cieszyły się również dwa wydarzenia pozakonkursowe – koncert Stanisławy Celińskiej „Atramentowa”, zakończony owacjami widzów na stojąco, oraz plenerowy pokaz na ścianie tarnowskiego ratusza, zatytułowany „Wanted”, popisy zawieszonych na linach braci Piallini z włoskiego teatru eVenti Verticale śledziła na Rynku blisko tysięczna publika.


…a co przed nami
Ale to nie koniec festiwalowych emocji. Jeszcze dziś, tj. w środę 14 września na deskach Małej i Dużej Sceny Solskiego będzie można obejrzeć dwa konkursowe widowiska. Pierwsze to „Kowboj Parówka” Mateusza i Marcina Pakułów, w reżyserii Wiktora Logi‑Skarczewskiego Teatru Łaźnia Nowa w Krakowie, o przygodach Dżo Mandarynki doświadczającego wielu niebezpieczeństw i odkrywającego surrealne światy, rzecz spodoba się fanom teatru absurdu i groteski. Drugie z przedstawień jest próbą oswojenia śmiechem problemu rozpadających się małżeństw i utraty przez ojców naturalnych praw do uczestnictwa w wychowaniu dzieci, czyli „Tata ma kota (albo poczytaj mi tato) ” Szymona Bogacza, w reżyserii Łukasza Vitta‑Michałowskiego Sceny Prapremier InVitro w Lublinie. W kolejne dni czeka nas spektakl w stylu politycznego kabaretu – „Herosi transformacji i miecz Chrobrego” Teatru Pożar w Burdelu z Warszawy, wg scenariusza Macieja Łubieńskiego i Michała Walczaka, oraz inscenizacja Michała Kotańskiego słynnej komedii Szekspira „Poskromienie złośnicy”, zrealizowana w Teatrze Bagatela. Natomiast galę finałową tegorocznej Talii w Centrum Sztuki Mościce uświetni w przyszłą niedzielę spektakl Teatru Capitol z Warszawy „Hawaje, czyli przygody siostry Jane”, autorstwa Allana Strattona, w reżyserii Marcina Sławińskiego.
Na przedstawienia są jeszcze pojedyncze bilety, nawet na warszawski finał z gwiazdorską obsadą wciąż można je nabyć na godz. 17, czyli na pierwszy z dwóch przewidzianych pokazów. Poza tym dyrektor Tarnowskiego Teatru zachęca tych, którzy się wcześniej o wejściówki nie postarali, do przychodzenia nawet w ostatniej chwili. – Nigdy nie zdarzyło się, byśmy kogoś wyprosili z teatru – podkreśla. – Dostawiamy ewentualnie krzesła czy proponujemy miejsca na schodach, ale nikt z kwitkiem nie odejdzie.
Warto również pamiętać o sobotnim widowisku na byłym placu targowym przy al. Matki Bożej Fatimskiej. Rzeszowski Teatr im. W. Siemaszkowej pokaże tam autorski spektakl Macieja Prusa „Rycerz nieistniejący”, oparty na motywach powieści Italo Calvino. Historię rycerskiej wyprawy idealnego, choć nieposiadającego ciała paladyna i jego cudacznego giermka obejrzeć będzie można za darmo.

Gremia oceniające
Przypomnijmy, w jury Talii 2016 zasiadają aktorzy Barbara Wrzesińska i Marcin Hycnar, teatrolog Kalina Zalewska oraz reżyser Łukasz Gajdzis. Z udziału w pracy szacownego gremium szczególnie cieszy się tarnowianin Marcin Hycnar. – Talia jest takim festiwalem, do którego powracam z sentymentem, bo byłem widzem pierwszych jej edycji. To dla mnie szalenie miłe, że dyrekcja zaproponowała mi uczestnictwo w jury – mówi aktor Teatru Narodowego w Warszawie.
Konkursowe przedstawienia bacznie obserwuje także Inka Dowlasz z krakowskiego oddziału ZASP, który ufundował nagrodę „Ale aktor! ”, przeznaczoną dla wyróżniającego się na Talii artysty młodego pokolenia. Powoli zapełnia się również urna z głosami widzów, w których gestii leży przyznanie lauru publiczności.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o