Zakochany w Rzymie

0
57
REKLAMA

Już po raz drugi, na wyspie Tiberina w samym centrum Rzymu, promowaliśmy polskie kino. Miejsce jest jedyne w swoim rodzaju i obłaskawione przez trudną, bo rozpuszczoną przez nadmiar ciekawych propozycji kulturalnych włoską publiczność. Szczęśliwie podczas trwającego całe lato Isola del Cinema można pogodzić skrajności. Coś dla ducha, coś dla ciała. W centrum wyspy usytuowane jest plenerowe kino, na którego obrzeżach znajdują się dwie dalsze, mniejsze sale. Dookoła kwitnie zaś życie towarzyskie i uczuciowe. Niekończąca się dyskoteka pozytywnych wibracji.
Nic prostszego: pomiędzy jednym a drugim seansem można zaszyć się w jednej z kilkunastu knajpek, coś zjeść, napić się wina, posłuchać dobrej muzyki, albo wybrać do filmowej księgarni, żeby kupić nowe monografie Pasoliniego czy Wellesa. O drugiej w nocy impreza dopiero się zaczyna… Smakowanie życia jest jak smakowanie kina.
Na plakacie tegorocznej edycji Isola widzimy kilkuletniego budrysa zainfekowanego widokiem „Mamma Roma” z filmu Pasoliniego. Oraz podtytuł: „Kino to życie”. Życiodajna moc kina przejawiała się w tym roku na wiele sposobów. Poza nowymi filmami Allena, Bessona, Eastwooda, Almodovara czy Scorsese, odbywały się retrospektywy Jacquesa Tati, Pierre’a Etaix czy Georgesa Meliesa, oraz wieczór wspomnień poświęcony pamięci Anny Magnani zakończony pokazem odrestaurowanego cyfrowo arcydzieła z jej udziałem – „Mamma Roma” Pier Paolo Pasoliniego.
Poza pokazami specjalnymi, najsilniejszą reprezentację stanowiły oczywiście filmy włoskie – w reżyserii Paolo Sorrentino, Ettore Scoli czy Marco Bellocchio, ciekawie zaprezentowały się także kinematografie japońska, francuska, chińska a nawet peruwiańska. Również polskie filmy zostały przyjęte z entuzjazmem, a pokazywana na prestiżowej „Arenie” „Sala samobójców” Jana Komasy wzbudziła wręcz zachwyt. Efektem pokazu na Isola będzie prawdopodobnie regularna dystrybucja filmu Komasy we Włoszech. Strzałem w dziesiątkę były także prezentacje dyplomowych filmów z pracowni mistrza animacji z Krakowa, profesora Jerzego Kuci. Długą dyskusję wywołali „Statyści” Pawła Sali, świetny dokument nakręcony podczas realizacji „Pianisty” Romana Polańskiego. Podobały się również filmy o fenomenie polskiego himalaizmu („Sztuka wolności” Wojciecha Słoty i Marka Kłosowicza) czy „Zabawki” Andrzeja Wolskiego, historia PRL’u opowiedziana przez pryzmat gier i zabawek dziecięcych.
Isola del Cinema to impreza adresowana dla szerokiej włoskiej widowni, nie dla dziennikarzy czy krytyków. Tym bardziej trzeba docenić liczny udział przedstawicieli włoskiej branży filmowej na polskich pokazach. Kiedy w ubiegłym roku na Isola pokazywany był debiutancki film Pawła Sali „Matka Teresa od kotów”, przyjęty we Włoszech z dużo większym entuzjazmem niż w Polsce, do reżysera zgłosiło się kilku zachwyconych filmem producentów deklarujących wolę współpracy. Nie były to deklaracje bez pokrycia. Wygląda na to, że Sala, który wciąż nie może zdobyć w Polsce funduszy na nakręcenie drugiej fabuły – „Heroiny” według kultowej powieści Tomasza Piątka, następny film zrealizuje właśnie we Włoszech, za włoskie pieniądze.
W ogóle najlepszym efektem ubiegłorocznych pokazów w ramach Isola, oraz towarzyszących przeglądowi licznych prasowych i telewizyjnych omówień, stało się dużo większe niż dotąd zainteresowanie polskim kinem w Italii. Za chwilę do regularnej dystrybucji trafi „W ciemności” Agnieszki Holland, wcześniej w kinach pokazywany był „Młyn i krzyż” Lecha Majewskiego, natomiast „Wymyk” Grega Zglinskiego zdobył główną nagrodę na rzymskim festiwalu RIFF. Mam nadzieję, że również tegoroczna polska prezentacja przyniesie kolejne konkrety w promocji polskiego kina nad Tybrem, a zakochani w kinie Rzymianie zauważą również najmłodsze pokolenie naszych filmowców.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o