O planowaniu zbrodni, mężczyznach po pięćdziesiątce oraz nieczytaniu książek Stephena Kinga – rozmawiamy z Natalią Szyszkowską, autorką powieści psychologiczno-obyczajowej „Wszystkie strachy”
Akcja „Wszystkich strachów” rozgrywa się w niewielkim górniczym miasteczku, położonym gdzieś w Polsce, w którym podstawowym miejscem pracy jest kopalnia. Twój bezimienny bohater dorosłe życie zaczął od odcięcia się od lokalnej społeczności, ponieważ nie podjął pracy w kopalni. Stał się przez to zdrajcą. Zastanawiam się jednak, czy można go nazwać buntownikiem?
Rzeczywiście, główny bohater mojej powieści całe swoje dzieciństwo i dorosłe życie spędza w sennym, małym, górniczym miasteczku, w którym kopalnia jest najważniejszym miejscem pracy i źródłem utrzymania. On sam wybiera jednak inną drogę zawodową, ale daleko mu do zdrajcy, tym bardziej do buntownika. Mechanizmy, jakie rządzą moim bohaterem i jego wyborami, mają dużo głębsze podłoże psychologiczne. Zwykły młodzieńczy bunt nie sprowadziłby go do tragicznego punktu kulminacyjnego, w jakim się znajduje.
Twój bohater chce popełnić morderstwo i oddać się w ręce policji. Nie działa jednak spontanicznie, daje sobie rok na przygotowania. Wydaje mi się, że tak chyba działają psychopaci.
Jeśli popatrzymy terminologicznie na osobowość psychopatyczną, to mój bohater wpisuje się w sam środek definicji. Specyficznie postrzega rzeczywistość, ma spore deficyty emocjonalne i co najważniejsze, próbuje postępować wyłącznie w zgodzie z własnymi, wewnętrznymi przekonaniami. Cztery pory roku, jakie na siebie nakłada, to termin ostateczny, to czas na rozliczenie się z życiem i pożegnanie z nim jednocześnie. Rodzi się tylko pytanie; czy w miarę upływu wyznaczonego czasu, przekładając stronę za stroną, czytelnik nadal będzie widział w nim psychopatę, czy też człowieka zagubionego, samotnego i do granic niezrozumianego przez otoczenie? Warto się przekonać.
Mamy do czynienia z człowiekiem, który pragnie stoczyć się na samo dno, a morderstwo ma mu w tym pomóc. Poznajemy jednak tylko jego punkt widzenia. Jest narratorem, więc może z nami pogrywać. Może jest po prostu życiowym nieudacznikiem, który wymyślił sobie, że jak kogoś zabije, to będzie miał swoje pięć minut.
Gdyby chodziło tylko o krótką chwilę glorii i przysłowiowe pięć minut głównego bohatera, przypuszczam, że ta książka miałaby wówczas zupełnie inną konstrukcję i formę przekazu. Prawdą jest, że poznajemy praktycznie jeden punkt widzenia, że słyszymy ten jeden krzyk rozpaczy, który czasem zmienia się w jeden błagalny szept, ale mogę obiecać czytelnikowi, że otoczenie, w jakim żyje przyszły morderca, też dostaje prawo głosu i mówi głośno i wyraźnie. Trzeba tylko chcieć słuchać.
Czy wzorowałaś się na kimś, tworząc swojego bezimiennego bohatera?
Nie miałam jednego, konkretnego wzorca. Pomysł na powieść przeszedł długą drogę. Od wierszy, przez krótkie opowiadania, aż do coraz dłuższych form wyrazu. Chęć napisania czegoś głębszego, książki, która zostanie w pamięci czytelnika na dłużej niż tylko do zamknięcia ostatniej strony, była wartością nadrzędną. Sama ponadto jestem przepełniona literaturą egzystencjalną i powieściami psychologiczno-obyczajowymi, to moje podstawowe zamiłowania czytelnicze, dlatego zapewne mniej lub bardziej świadomie inspirowałam się piórem Williama Faulknera, Knuta Hamsuna czy Larsa Saabye Christensena.
Udało Ci się stworzyć nie tylko wiarygodny monolog człowieka planującego zbrodnię, ale też monolog syna, brata, męża i ojca. W którą z tych ról było Ci się najtrudniej wcielić?
Z perspektywy czasu uważam, że najtrudniej było mi opisać relacje ojciec kontra synowie. Chciałam, żeby było wiarygodnie, a zarazem gorzko i przejmująco. W końcu to między innymi bardzo słaby kontakt z własnymi dziećmi był jednym z głównych motywów upadku wewnętrznego, a w konsekwencji stworzenia doskonałego planu zbrodni.
Twój bohater nie ma zbyt dobrej opinii o kobietach. Czy jest to wynik Twoich obserwacji facetów po pięćdziesiątce?
Skąd! Faceci po pięćdziesiątce w mojej opinii mają się świetnie i nawet jeśli mówi się, że to u mężczyzn czas przełomowy, to nie sugerowałabym się aż tak tym stwierdzeniem w odniesieniu do mojego bohatera. Zauważ, że wbrew pozorom ma on bardzo dobry kontakt z matką i siostrą, jest w nim wiele czułości i szacunku do płci przeciwnej. Zdecydowanie nie jest mizoginem.
Lubisz Stephena Kinga? Pytam nie bez powodu, gdyż osadziłaś akcję w małym, sennym robotniczym miasteczku, co jest też jedną z charakterystycznych cech twórczości króla horroru.
Nie przeczytałam ani jednej książki Stephena Kinga, nigdy nie leżał w obszarze moich czytelniczych zainteresowań, natomiast filmy takie, jak „Zielona mila”, „Misery” czy „Lśnienie” na podstawie jego powieści wprost uwielbiam.
Skonstruowany przez Ciebie monolog jest oparty na przemyśleniach, wspomnieniach i retrospekcjach. Dlaczego zrezygnowałaś ze scen akcji?
Znów muszę odwołać się do zamiłowań czytelniczych, którym daleko do akcji czy krwistych thrillerów. Lubię być wewnątrz jednostki, drążyć do głębi, rozbierać psychologicznie. Taka forma literacka, również pisarsko, interesuje mnie najbardziej. Mogę jednak obiecać przyszłym czytelnikom, że chociaż soczystej akcji nie znajdziecie na stronach mojej powieści, to na pewno nie będzie nudno.
Co poza pisaniem książek sprawia Ci największą przyjemność? Oczywiście, o ile pisanie sprawia Ci przyjemność, bo są też tacy autorzy, którzy pisać nie lubią.
Muszę się przyznać, że wciąż nie wyrobiłam w sobie nawyku pisania. Nie jestem sumienna. Moje życie pełne jest podróży, górskich wędrówek i rowerowych szlaków. Kocham ponadto teatr i kino, do których chodzę wręcz nałogowo, dlatego piszę tylko w wolnych chwilach i na razie nie chcę tego zmieniać. Rzecz jasna uwielbiam czytać i to też jest nałóg, ale jakże przyjemny.
Od szesnastu lat pracujesz na stanowisku pedagoga w Bursie Międzyszkolnej w Tarnowie. Czy Twoja praca inspiruje Cię literacko?
Bardzo inspiruje. Tworzę amatorskie kółko teatralne, realizuję się scenariuszowo, a ponadto, młodzi ludzie, którymi na co dzień się otaczam, są doskonałym materiałem na niejednego książkowego bohatera.
Dziękuję za rozmowę.
![Elektryczny autobus pojedzie ul. Wałową? [ZDJĘCIA] Autobus elektryczny ul. Wałowa Tarnów](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/03/IMG_20251205_125959-218x150.jpg)
![Postępują prace przy ul. Batorego [ZDJĘCIA] Remont Batorego](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/03/Remont-Batorego-7-218x150.jpg)
![Rozpoczął się Kaziukowy Jarmark na tarnowskim rynku [ZDJĘCIA][WIDEO]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/03/DSC0008-218x150.jpg)










![Maksymilian Kwapień wrócił na scenę w Tarnowie [ZDJĘCIA] Maksymilian Kwapień](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2026/02/Koncert-13-218x150.jpg)





![TEGO się nie spodziewaliśmy! – Dzień Literatów [SONDA] dzień literatów sonda uliczna](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2023/03/literaci-minia-218x150.jpg)
![Autorka, która zaplanowała zbrodnię – Natalia Szyszkowska [Gość TEMI #15]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2022/04/szyszkowska-minia-218x150.jpg)

![Autorka, która zaplanowała zbrodnię – Natalia Szyszkowska [Gość TEMI #15]](https://www.temi.pl/wp-content/uploads/2022/04/szyszkowska-minia-100x70.jpg)

