Jeszcze o strefie kibica

REKLAMA

Z intensywnością godną lepszej sprawy wielu dziennikarzy, ba, nawet politycy, dywaguje na temat dopuszczalności bądź też nie, spożywania alkoholu w tarnowskiej strefie kibica. Przypomnijmy: urząd miasta postanowił zorganizować wspólne oglądanie meczów na terenach miejskiego – z podkreśleniem tego określenia – ośrodka sportu i rekreacji, wyposażając zadaszony obiekt (a więc deszcze i burze nam niestraszne) w wielkoformatowy telebim. Obiekt, który w zimie jest lodowiskiem, w lecie boiskiem, gdzie głównie młodzież (!) ćwiczy swą tężyznę, wybrany został do zorganizowania fajnej, sportowej przestrzeni. Tam naprawdę nie ma miejsca na alkohol, zwłaszcza za przyzwoleniem miasta.
Rozwiązanie takie wybrano oczywiście nie po to, by konkurować z barami, pubami, gospodami czy karczmami, gdzie nie tylko piwo, ale i trunki o większej mocy mogą lać się strumieniami, ale po to, by dać alternatywę. Alternatywę – bo jako prezydent dostrzegam, że znakomitym kibicem może być np. piętnastolatek, grupa początkujących cheerleaderek z gimnazjum czy rodziny z małymi dziećmi. Oni zapewne zechcą wspólnie, choć bezalkoholowo, przeżyć imprezy Euro 2012.
Ubolewa nad tym stanem rzeczy m.in. poseł Michał Wojtkiewicz – co jest o tyle frapujące, że absolutnie nie podejrzewam Pana Posła, aby jedynie euforyczny, „pochmielowy” stan dawał mu wystarczającą jakość sportowych przeżyć. Wiem, że naprawdę można dopingować inaczej niż z butelką w ręce, świetnie się przy tym bawiąc. I zapraszam posła Michała na krzesełko obok mojej osoby. Zwłaszcza że planujemy tamże szereg dodatkowych atrakcji, również muzycznych. A jeśli ktoś odczuwał będzie nieodpartą potrzebę „wzmocnienia” – to z pewnością sam będzie w stanie znaleźć stosowne przybytki. I zapewne nie zabraknie ich, nawet z włączonymi telewizorami. Ale ja – jako prezydent – drogowskazów w tym zakresie nie przygotuję!

REKLAMA

Ryszard Ścigała
Prezydent Tarnowa

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o