Nie oszczędzajmy na komunikacji miejskiej

REKLAMA

Bardzo nie lubię słów takich jak „optymalizacja”, „racjonalizacja” i im pokrewnych. Źle mi się kojarzą. W samorządzie ich sens sprowadza się zazwyczaj do jednego – cięcia kosztów, podnoszenia podatków czy zwolnień. W Tarnowie mamy obecnie do czynienia właśnie z taką próbą „optymalizacji komunikacji miejskiej” i pod nóż władz pójść ma m.in. liczba kursów wykonywanych przez MPK. Podskórnie czuję też, że lada moment dojdzie do próby podniesienia cen biletów.
Nie odkryję Ameryki, pisząc, że dobrze zorganizowana i popularna komunikacja miejska redukuje zanieczyszczenie powietrza, pomaga rozładować korki czy rozwiązać problemy z dostępnością miejsc parkingowych. A są to niewątpliwie problemy współczesnego Tarnowa. Duże, choć nie największe.
Nie przekonamy mieszkańców do tego, żeby zostawili samochód pod blokiem czy domem i wsiedli do autobusu, jeśli ograniczymy liczbę kursów czy zmusimy pasażerów do przesiadek. Komunikacja miejska musi być wygodna i dostępna, a sieć połączeń – również prowadzących do ościennych gmin – należy rozwijać.
Dlatego apeluję dla dobra Tarnowa: nie oszczędzajmy na komunikacji! To uderzy w najbiedniejszych. I myśląc o komunikacji, nie zamykajmy się wyłącznie do granic miasta. Budujmy szerokie koalicje – usiądźmy do rozmów z wójtami ościennych gmin, tak żeby żółto‑niebieskim autobusem można było dojechać do Wojnicza i Skrzyszowa. Jak dawniej. Porozmawiajmy też z samorządem Wierzchosławic i Lisiej Góry. Przygotujmy atrakcyjną ofertę.
Problemów Tarnowa nie rozwiążą za nas oderwane od rzeczywistości ekspertyzy, takie jak ostatnia, stworzona za wyrzucone w błoto przez prezydenta Ciepielę 129 tys. zł.

REKLAMA

Dawid Solak

Radny Rady Miejskiej w Tarnowie
Porozumienie Jarosława Gowina

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o