Żużlowe kibolstwo

0
75
REKLAMA

Siedząc na stadionie podczas meczu Unia Tarnów – Stal Rzeszów, przekonałem się, że problem „kiboli” nie dotyczy tylko piłki nożnej, ale także żużla.
Chodzę na zawody żużlowe od blisko 10 lat, ostatnio przychodzę z moimi małymi dziećmi, mając świadomość, że nic złego ani mnie, ani dzieciom nie zagraża. Przemocy fizycznej faktycznie nie ma, ale to, co wyprawiają tzw. kibice grupujący się na pierwszym łuku, niewiele różni się od rzucania kamieniami – oni rzucają przekleństwami, ordynarnymi przyśpiewkami, obscenicznymi rysunkami itp. Siedząc z dziećmi kilkadziesiąt metrów od grupy młodych ludzi mieniących się kibicami byłem zmuszony do słuchania przyśpiewek i skandowanych haseł kierowanych do kibiców przyjezdnej drużyny. Oto niektóre z nich: „Je…ć Rzeszów je…ć”, „wygramy, wygramy, wygramy, Rzeszów w d….ie mamy”, „Rzeszów ty k…wo”, „Rzeszowskie k….wy, coście tak cicho”. Bardziej znośne dla ucha były skandowane hasła „Raz, dwa, trzy – rzeszowskie psy” albo „Rzeszów – Ukraina”. Pod koniec zawodów nad głowami tej hołoty rozciągnięto wielką płachtę, tzw. „sektorówkę”, z rysunkiem mężczyzny z wyprostowanym środkowym palcem i napisem „Tak was żegnamy”. Wiązanki przekleństw i sprośnych piosenek leciały nie tylko do kibiców Rzeszowa. W trakcie zawodów kilka razy skandowano pod adresem sędziego: „sędzia ch…”
Jak zdążyłem zaobserwować, grupą tych pseudokibiców kierowali czterej rośli mężczyźni, podpowiadając i dyrygując przyśpiewkami. Co gorsza, mieli oni w rękach mikrofony, które były podpięte do głośników stadionowych, aby głos tej czeredy kibolskiej rozchodził się po całym stadionie.
Byłem przerażony takim zachowaniem zorganizowanej grupy. Przerażony tym, że tych ordynarnych bluzgów, przekleństw i prymitywnych przyśpiewek musiały słuchać dzieci, z którymi na stadion przyszło wielu rodziców. Jeszcze większe przerażenie ogarnęło mnie, gdy bliżej zacząłem się przyglądać, jacy to „kibice” stanowią tę zorganizowaną grupę. Otóż większość to kilkunastoletni chłopcy i dziewczyny. Co gorsza, wokół nich gromadziły się jedenasto‑ dwunastoletnie dzieci, które przysłuchiwały się śpiewanym przekleństwom i wyzwiskom, próbując dołączyć do chóru.
A wokół stało kilkudziesięciu tzw. porządkowych, którzy przyglądali i przysłuchiwali się tej „dziczy” ze znudzonymi twarzami. Żaden nie odważył się podejść do dyrygentów tego zdziczałego tłumu, aby zapobiec fali przekleństw i chamskiego zachowania. Nie robił tego osobnik gadający z murawy stadionu jak typowy wiejski zapiewajło, który tylko potrafił wołać „Kto wygra mecz? ”. On nawet dziękował „prostakom” za ich wspaniały doping – bo ta grupa sama siebie nazywa „prostakami”. Ale to już nie prostactwo, to zwykłe chamstwo ocierające się o granice bandytyzmu.
Wygląda na to, że zachowanie takie jest w pełni akceptowane przez władze klubu. Od jednego z kibiców usłyszałem nawet, że cała ta hołota jest wpuszczana na zawody za darmo w uzgodnieniu z zarządem. Nie chce mi się w to wierzyć.

REKLAMA
M.K., Tarnów
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o