Strona główna Materiał promocyjny Tarnów nie jest już najcieplejszym miastem Polski. Ale 114 dni lata wciąż...

Tarnów nie jest już najcieplejszym miastem Polski. Ale 114 dni lata wciąż robi wrażenie

0
Tarnów nie jest już najcieplejszym miastem Polski
fot. pixels.com

Trzydziestego marca 2024 roku, w sam środek Wielkiej Soboty, stacja telemetryczna w Tarnowie zanotowała 26,4 stopnia Celsjusza. To był nowy rekord temperatury dla marca w Polsce – poprzedni utrzymywał się przez pół wieku. Przez dziesięciolecia to właśnie takie odczyty podtrzymywały dumnie noszony tytuł Polskiego Bieguna Ciepła. Najnowsze dane pomiarowe weryfikują jednak tę lokalną historię. Tarnów nie jest już najcieplejszym miastem w Polsce. Za to dysponuje sezonem letnim, którego długość wciąż imponuje.

Wrocław ma stopnie, Tarnów ma dni

Przez lata fundamentem marki Polskiego Bieguna Ciepła były statystyki Instytutu Meteorologii i Gospodarki Wodnej z okresu 1971–2000. Tarnów zajmował w nich pierwsze miejsce. Zaktualizowane normy klimatyczne, obejmujące lata 1991–2020, przesunęły jednak ośrodek najwyższych temperatur na południowy zachód kraju. Przy średniej rocznej na poziomie 9,4 stopnia, Tarnów znalazł się za pięcioma cieplejszymi stacjami i na poziomie kilku innych miast. Wyprzedziły go m.in. Wrocław (9,7 stopnia), Opole czy Słubice.

Zmiana rankingu wpisuje się w szerszy obraz ocieplenia klimatu, choć sama w sobie nie jest jego dowodem. Tarnowskie dane wciąż jednak robią wrażenie – tyle że w innej kategorii.

Tytuł najcieplejszego miasta opierał się na średniej z całego roku, wliczając do bilansu chłodny styczeń i luty. W tym zestawieniu Tarnów ustępuje miejsca innym miastom. Uwagę zwraca natomiast parametr, który mieszkańcy odczuwają na własnej skórze: długość sezonu ciepła. Termiczne lato to część roku wyznaczana przez przekroczenie progu średniej temperatury dobowej 15 stopni. W Tarnowie ten okres potrafi liczyć około 114 dni. Towarzyszy mu bardzo długi okres wegetacyjny i wiele dni z bezchmurnym niebem rocznie.

To właśnie ta rozciągnięta w czasie ekspozycja, wspierana ciepłymi wiatrami, pozwala utrzymać słynną winorośl w Gumniskach. Ten sam mikroklimat wymusza jednak na mieszkańcach zupełnie inny rygor codziennej ochrony przed promieniowaniem.

Im dłuższe lato, tym większa dawka promieniowania

Korekta miejsca w rankingu IMGW nie zmienia rzeczywistości. Tylko w jeden czerwcowy weekend przez Letni Park Wodny w Mościcach przewinęło się dokładnie 5109 osób. Długi sezon ciepła oznacza więcej okazji do wielogodzinnego przebywania na zewnątrz. A z punktu widzenia skóry liczy się nie temperatura powietrza, lecz dawka promieniowania UV kumulowana podczas kolejnych spacerów, dojazdów i aktywności.

Według danych Krajowego Rejestru Nowotworów w 2023 roku rozpoznano w Polsce ponad 4,4 tys. nowych przypadków czerniaka skóry. Brak ochrony nie sprowadza się jednak wyłącznie do ryzyka nowotworów. Promieniowanie UV przyspiesza też fotostarzenie skóry. UVB jest głównym sprawcą rumienia i oparzeń słonecznych. Z kolei UVA penetruje skórę głębiej i ma szczególne znaczenie w fotostarzeniu; oba zakresy uczestniczą jednak w uszkodzeniach skóry. Co gorsza, UVA może docierać także przez szkło, więc samochód nie zapewnia pełnej ochrony. Przednie szyby zwykle zatrzymują zdecydowaną większość UVA, znacznie bardziej zmienna jest ochrona szyb bocznych.

Maja Miechowiecka, redaktor naczelna Super-Pharm, zwraca uwagę, że SPF nie służy wyłącznie ochronie przed oparzeniem. Fotoprotekcja ma znaczenie także w profilaktyce fotostarzenia oraz w pielęgnacji skóry z przebarwieniami, cery wrażliwej, naczynkowej czy trądzikowej. Dobrze dobrany preparat łatwiej stosować codziennie, także podczas wyjazdów i aktywności na świeżym powietrzu.

Tarnowskie lato to wielomiesięczny wysiłek dla skóry, zaczynający się wczesną wiosną i trwający do końca września. Wymaga przejścia z trybu wakacyjnej beztroski na regularną, codzienną ochronę.

Filtr miejski zamiast plażowego

Głównym powodem, dla którego unikamy kremów z filtrem na co dzień, jest wizerunek rodem z lat dziewięćdziesiątych – gęstej, bielącej i lepkiej mazi, która spływa z twarzy wraz z potem i blokuje pory, uniemożliwiając nałożenie makijażu. Nakładanie plażowego balsamu przed porannym wyjściem do biura to katorga.

Rynek filtrów wygląda dziś jednak inaczej niż kilkanaście czy kilkadziesiąt lat temu. Obok klasycznych kremów dostępne są lekkie fluidy i emulsje, preparaty matujące, formuły przeznaczone dla skóry skłonnej do niedoskonałości (niekomedogenne) oraz filtry mineralne wykorzystujące m.in. tlenek cynku. W ofercie kremów z filtrem do twarzy funkcjonują tzw. formuły miejskie, które można nałożyć pod makijaż. Taki produkt nie znosi zasad ekspozycji na słońce, ale ułatwia codzienną ochronę w mieście: przed pracą, spacerem, dojazdem i dłuższym wyjściem w gorącym mikroklimacie Tarnowa.

Reguła dwóch palców, którą łatwo zaniżyć

Nawet najnowocześniejszy filtr miejski przestaje chronić skórę, jeśli nałożymy go za mało. Standard testowania SPF mówi jasno: ochrona deklarowana na opakowaniu (np. SPF 50) zachodzi tylko wtedy, gdy nałożymy 2 miligramy produktu na każdy centymetr kwadratowy skóry.

W codziennym użyciu pomaga tzw. reguła dwóch palców: dwie linie produktu wyciśnięte wzdłuż palca wskazującego i środkowego mają ułatwić nałożenie odpowiednio dużej ilości preparatu na okolice głowy, twarzy i szyi. To orientacyjna metoda, nie laboratoryjna miarka. Nałożenie znacznie mniejszej ilości – jak popularnego „ziarnka grochu” w celu uniknięcia świecenia skóry – może obniżyć realną ochronę wielokrotnie. Nie istnieje jednak jeden prosty przelicznik, bo zależność między ilością produktu a uzyskanym SPF różni się między formulacjami. Do tego dochodzi konieczność reaplikacji. Podczas długiego spaceru wokół Góry św. Marcina warstwę ochronną należy odnawiać co około dwie godziny.

Tarnów stracił pozycję najcieplejszego miasta w Polsce w ujęciu rocznym, ale długi sezon ciepła nadal oznacza wiele miesięcy regularnej ekspozycji na słońce. Problem nie sprowadza się przy tym do plaży czy wakacyjnego urlopu. Promieniowanie UV działa także podczas codziennych spacerów, zakupów, dojazdów do pracy czy wielogodzinnego przebywania na zewnątrz. To właśnie suma takich zwyczajnych ekspozycji ma znaczenie dla skóry. Dlatego krem z filtrem warto traktować nie jako element wakacyjnego ekwipunku, lecz jako jedną z podstawowych form codziennej ochrony.

Obserwuj nas na Google NewsBądź zawsze na bieżąco - wejdź na Google Wiadomości i zacznij obserwować nasze newsy.


REKLAMA