Co „boli” akumulatory?

0
100
akumulatory
REKLAMA

Koniecznie należy zaopatrzyć się w woltomierz. Jego cena nie powinna przekroczyć 40 zł, a te najprostsze można dostać już za kilka złotych. Dwa, trzy razy w tygodniu pod koniec dnia podnosimy maskę i sprawdzamy napięcie akumulatora. Naładowany akumulator ma napięcie w zakresie 12,3V do 12,8 V.
– Jeżeli wartość tego parametru jest bliższa tej dolnej granicy, trzeba liczyć się z tym, że następnego poranka akumulator może nie mieć wystarczającej energii do odpalenia silnika – tłumaczy Krzysztof Najder, ekspert portalu akumulator.pl. – Dzięki stałej kontroli napięcia możemy odpowiednio wcześnie wykryć zbliżające się rozładowanie i podłączyć akumulator do prostownika na noc. Szczególnie przydatne jest sprawdzenie napięcia akumulatora w niedzielę, gdy przez cały weekend nie korzystaliśmy z auta.
Podczas kontroli napięcia akumulatora sprawdzamy także jego stan zewnętrzny: jeżeli klemy są mocno brudne lub zaśniedziałe, może to utrudnić przepływ energii z i do akumulatora.
Profilaktycznie warto także sprawdzić natężenie postojowe auta. Natężenie postojowe to energia, którą samochód zużywa, gdy z niego nie korzystamy.
– Jest ona wykorzystywana na podtrzymanie pamięci sterowników, komputera pokładowego, radia i alarmu – wyjaśnia Krzysztof Najder. – Natężenie to nie powinno przekraczać 0,05A. Jeżeli jest dużo wyższe, akumulator będzie oddawał znacznie więcej energii (na przykład w nocy), przez co rankiem może jej zabraknąć na odpalenie silnika.
Natężenie postojowe można sprawdzić u każdego elektromechanika za niewielkie pieniądze, a jego podwyższona wartość jest jedną z głównych przyczyn rozładowań akumulatora.
Jak przekonuje Najder, gdy odpalamy auto z zimnym silnikiem i przejedziemy mniej niż 5‑6 km, po skończeniu trasy w akumulatorze będzie mniej energii niż przed jej rozpoczęciem, gdyż na tak krótkim odcinku alternator nie będzie w stanie dostarczyć odpowiedniej ilości energii do akumulatora. Zaplanujmy zatem tak codzienne trasy, by unikać niepotrzebnego odpalania silnika (np. by podjechać do kiosku po gazetę). Jeżeli nie możemy wykluczyć jazdy na krótkich odcinkach, odpowiednio często kontrolujmy napięcie akumulatora.
W tym miejscu warto wspomnieć o pojemności akumulatora. Powszechnie uważa się, że akumulator o większej pojemności zgromadzi więcej energii, co znacznie ułatwi odpalenie silnika po mroźnej nocy.
– Nic bardziej mylnego! – mówi K. Najder. – Wybierając akumulator, kierujmy się wskazaniami producenta auta. Można je znaleźć dla wielu samochodów na stronie akumulator.pl/dobierz‑akumulator; po wprowadzeniu modelu auta, jego roku produkcji, rodzaju paliwa i pojemności silnika otrzymamy gotową listę pasujących do naszego auta akumulatorów. Jeżeli producent uznał, że dla samochodu X wystarczy akumulator o pojemności 50‑60 Ah, to nie montujmy akumulatora o pojemności większej (np. 80 Ah). Akumulator taki będzie nieustannie w jakimś stopniu niedoładowany, co w końcu doprowadzi do nieodwracalnego uszkodzenia.
Jeśli ktoś musi mieć większy akumulator właśnie ze względu na np. energochłonny zestaw audio, to musi zadbać o systematyczne doładowywanie akumulatora, aby ten miał szansę służyć jak najdłużej. Do tego niezbędny będzie albo nowy, odpowiednio większy alternator (zastępujący dotychczasowy, oryginalny) lub po prostu systematycznie używany prostownik.
Niestety, nawet mimo zachowania wszystkich powyższych wskazówek akumulator może się rozładować. Dlatego też zaopatrzmy się w kable rozruchowe i trzymajmy je w bagażniku; dzięki temu nasz sąsiad lub przejeżdżający kierowca będzie mógł użyczyć nam trochę prądu.
W portfelu trzymajmy także wizytówkę korporacji taksówkarskiej: gdy nie będzie nikogo w pobliżu, wystarczy jeden telefon, by dyspozytor wysłał do nas taksówkarza, który sam podłączy kable rozruchowe i pomoże nam odpalić silnik. Cena takiej usługi nie powinna przekroczyć 20‑30 zł.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments