Kupujemy samochód używany

zakup samochodu
REKLAMA

Kupując samochód, który często kosztuje – z naszego punktu widzenia – duże pieniądze, powinniśmy w pierwszej kolejności ustalić, jakiego auta potrzebujemy i szukamy. Dotyczy to zarówno typu pojazdu, rodzaju napędu czy przebiegu. Inny samochód jest potrzebny rodzinie z małymi dziećmi, inny młodemu singlowi. Nie ma znaczenia, ile auto zużywa paliwa dla osoby jeżdżącej kilkaset kilometrów miesięcznie, zaś dla tych, którzy miesięcznie robią ich tysiące, jest to podstawowy parametr. Także przebieg ma znaczenie, nie tylko do oceny stanu obecnego, ale także, w jakim punkcie znajdziemy się np. za trzy lata. Niektóre marki tanio się serwisuje, inne wymagają tylko oryginalnych, drogich części zamiennych i serwisu. Ustalenie, czego potrzebujemy, uchronić nas może od emocjonalnego zakupu pojazdu.
Trzeba też pamiętać, że rzadko kiedy kupiony samochód nie będzie wymagał inwestycji, dlatego też nie można wydać na zakup auta wszystkich pieniędzy. Trzeba sobie zostawić rezerwę na co najmniej wymianę oleju i filtrów, ale też wymianę klocków hamulcowych, opony czy rozrządu, gdy nie znamy przebiegu od jego ostatniej wymiany. Można również spodziewać się, że samochód może mieć jakieś usterki, które nie zostały przedstawione przez sprzedającego.
Podczas wyboru samochodu należy bardzo ostrożnie podchodzić do tzw. „okazji cenowych”. Najlepiej założyć, że takie bez przyczyny nie występują, a niska cena jest oferowana nie bez powodu. Warto zatem poznać poziom średnich cen danego egzemplarza, porównać podobne oferty i te zdecydowanie od nich odstające wyeliminować. Gdy już dokonamy wstępnego wyboru, ważną zasadą jest, by w proces zakupu zaangażować kogoś emocjonalnie niezwiązanego z zakupem auta, aby chłodnym okiem ocenił prezentowany samochód. Doskonale by było, gdyby był to fachowiec profesjonalnie potrafiący ocenić stan pojazdu. Emocje, które przeważnie towarzyszą zakupowi, nie są dobrym doradcą.
Gdy już znajdziemy w internecie, na giełdzie czy z ogłoszenia w prasie wymarzony pojazd, podejdźmy do niego bardzo krytycznie. Szczególnie uważać należy, jeśli brakuje pełnej dokumentacji samochodu i jego historii, danych sprzedającego, zwłaszcza gdy pojazd jest zarejestrowany na kogoś innego niż sprzedający. Weryfikacja strony formalnej i samego sprzedającego jest nawet ważniejsza niż sprawdzenie stanu samochodu. Ostrożnie trzeba podchodzić do podejrzanie świeżych książek serwisowych, wypełnionych podobnym charakterem pisma, czasem nawet jednym kolorem. Jeżeli wątpliwości będzie więcej, lepiej dać sobie spokój z danym egzemplarzem i poszukać innego pojazdu budzącego większe zaufanie.
Gdy już znajdziemy budzący zaufanie egzemplarz, należy poddać go wnikliwej ocenie stanu technicznego. Wielu kupujących popełnia błąd, skupiając się głównie na tym, co pokazuje licznik kilometrów, a nie na stanie technicznym danego auta. To właśnie wykorzystują nieuczciwi handlarze „dopasowując” przebieg oferowanych samochodów do oczekiwań klienta. Dlatego nie powinniśmy mieć zaufania do wskazań licznika, lecz warto skupić się na stanie technicznym i ogólnej kondycji kluczowych podzespołów oraz udokumentowanej historii serwisowej. Często też auto z wysokim przebiegiem, ale regularnie serwisowane i zadbane, będzie w lepszym stanie niż zaniedbany samochód z niewielkim przebiegiem, zwłaszcza jeżeli ma powypadkową historię. Podczas oględzin sprawdźmy także numer VIN, stan opon, hamulców, szyb i ich jednorodności. Warto skupić się na stanie blacharki, bo jej naprawa jest bardzo kosztowna. Jeżeli nie znamy się na samochodach i ich technice, na oględziny zabierzmy ze sobą kogoś, kto się zna. Można skorzystać z pomocy zaprzyjaźnionego mechanika lub blacharza, a jeśli nikogo takiego nie mamy, to należy w ramach oględzin podjechać do serwisu bądź stacji kontroli pojazdów. Gdy sprzedający odmawia takiej weryfikacji, należy pojazd skreślić z naszej listy zakupów.
Gdy już ocenimy stan techniczny, warto odbyć dłuższą jazdę próbną, która pozwoli nam ocenić pracę podzespołów, ale także zobaczyć, czy samochód rzeczywiście nam odpowiada. Podczas sprawdzania stanu pojazdu nie lekceważmy nawet z pozoru błahych usterek. Jeżeli coś nie działa, to znaczy, że jest zepsute, a jeżeli byłaby łatwa i tania do usunięcia usterka, to na pewno sprzedający sam by ją usunął. Jeśli tego nie zrobił i nie chce zrobić, to zwiastuje poważniejszy problem, niżby się wydawało.
Jeżeli jednak dojdziemy do wniosku, że samochód nam odpowiada i jego stan techniczny jest dla nas do zaakceptowania, czas na sporządzenie umowy kupna-sprzedaży. I tutaj istotna jest kwestia, kto podpisuje umowę i na jaką kwotę. Na umowie podpisać się musi właściciel, chyba że osoba sprzedająca ma notarialnie potwierdzone pełnomocnictwo do przeprowadzenia transakcji, inaczej umowa będzie nieważna. Zatem zawsze musimy sprawdzić dane sprzedającego, porównując je z dowodem osobistym, unikać należy podpisywania umów in blanco, albo tzw. na Niemca. Sprawdzić należy, czy sprzedający wydał wszystkie niezbędne dokumenty: dowód rejestracyjny, kartę pojazdu dla auta zarejestrowanego w Polsce, blankiet ubezpieczenia OC. Trzeba koniecznie porównać VIN samochodu z dokumentów z tym, co wybito na nadwoziu, nie może być żadnej nieścisłości.
Także cena wpisana na umowie musi być taka sama jak zapłacona. Jej obniżenie to nie tylko przestępstwo karno-skarbowe, zaniżające wysokość należnego podatku od sprzedaży, ale także duże ryzyko, gdyż w przypadku, gdyby dochodzić trzeba było zwrotu zapłaconej kwoty, wtedy mówić możemy tylko o tej w wysokości wpisanej na umowie.
Po zakupie musimy dopełnić formalności. W przypadku zwykłej umowy kupna należy w ciągu 14 dni od daty widniejącej na umowie złożyć w urzędzie skarbowym druk „PCC-3” i uiścić 2 proc. podatku od czynności cywilnoprawnych. Z tego obowiązku są zwolnione osoby, które kupiły samochód na fakturę VAT oraz VAT-marża. Na rejestrację przez nas samochodu na nasze dane mamy 30 dni.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o