Strona główna Motoryzacja Moto testy Nissan Micra 1.2 – prawdziwy mieszczuch

Nissan Micra 1.2 – prawdziwy mieszczuch

0
332
Nissan Micra 1.2, fot. Marcin Kupiec

Z wielką radością przedstawiam Państwu najmniejsze, jak dotąd, auto w moich testach. Prawdziwie miejskie, takie, które wszędzie się wciśnie, a gdy zajdzie potrzeba to zawiezie nas i trójkę pasażerów na niewielkie zakupy do Krakowa. Japoński mikrus, który od bardzo dawna jest z nami i pomaga nam w codziennym poruszaniu się po terenach miejskich.

Mały Nissan Micra rozpoczął swój żywot w 1982 roku, gdy został zaprezentowany, a nazwa Micra występowała wyłącznie w pojazdach przeznaczonych na eksport. W Japonii używano innej nazwy, Nissan March (robocza nazwa K10). Nissan Micra został zaprojektowany jako naturalny konkurent dla takich samochodów, jak Honda City, Toyota Starlet czy Daihatsu Charade, które były w swoim segmencie bardzo chętnie wybieranymi przez kupujących autami. Micra od samego początku była wyposażana w niewielkie silniki, jakie w połączeniu z niską wagą (ok. 630 kg) pojazdu były całkiem dynamiczne oraz bardzo niezawodne.

Nissan Micra 1.2, fot. Marcin Kupiec

Spodobał się Europejczykom
Obecnie mamy rok 2019 i piątą generację Nissana Micry, dlatego można się pokusić o stwierdzenie, że ten model po prostu ma w sobie coś, co skłania nas do wybrania właśnie tego auta. Mały Nissan uwodzi użytkownika przede wszystkim dwiema cechami: zwinnością oraz prostotą. Samochody od trzeciej generacji wzwyż mogą się dodatkowo podobać, trzeba przyznać, że ich wygląd jest dość ponadczasowy i nie starzeje się zbytnio. Nissan postawił przed Micrą trudne zadanie do wykonania. O jego konkurencji na rynku japońskim już napisałem, jednak najważniejszym zadaniem Micry było spodobanie się Europejczykom, a to niełatwe zadanie. Na rynku europejskim wśród konkurentów możemy wskazać takie samochody, jak na przykład Peugeot 205, Opel Corsa czy Fiat Uno. Co ciekawe, Uno miało być Micrą. Fiat odrzucił projekt następcy Fiata 127 i wybrał ten, który obecnie znamy jako Uno, natomiast odrzucony projekt przygarnął Nissan i nazwał go Micrą.
Kolejna, druga generacja Micry, została zaprojektowana już w Wielkiej Brytanii, aby jeszcze skuteczniej walczyć o względy Europejczyków. Zabieg się powiódł, samochód mocno się zaokrąglił, dzięki czemu zaczął się podobać Paniom. Skutkiem tego było uzyskanie w 1993 roku przez Nissana Micrę tytułu Car of the year. To był pierwszy przypadek uzyskania tego tytułu przez auto japońskie. Jako ciekawostkę należy podać, że wbrew ogólnym trendom panującym w motoryzacji, druga generacja Micry zmalała zamiast urosnąć. Urosło jedynie wnętrze dzięki zwiększeniu rozstawienia osi o 6 cm. Od trzeciej generacji, która pojawiła się w 2003 roku, Micra zaczęła rosnąć.

Z miastem radzi sobie doskonale
Test nie trwał długo, jednak czas, który spędziłem za kierownicą w zupełności wystarczył, aby się wypowiedzieć o walorach użytkowych samochodu oraz sprawdzić postęp prac przy wiadukcie nad al. Tarnowskich. Zgodnie z oczekiwaniami walory są pozytywne, a postępu z wiaduktem brak.
Jak się tym jeździ? Pierwsza myśl, jaka mi przychodzi do głowy jest taka, że jeździ się tym autkiem całkiem sprawnie. Samochód ma zamontowany silnik o pojemności 1.2 litra, który generuje 80 KM i pozwala na dość dynamiczną jazdę. Waga pojazdu to jedynie 910 kg. Takie parametry pozwalają na rozpędzanie Micry nawet do 170 km/h oraz na przyspieszenie do pierwszej setki w czasie niecałych 14 sekund. Co ciekawe, silnik wydaje z siebie całkiem przyjemny dźwięk, a biorąc pod uwagę jego wielkość, nie jest to takie oczywiste. Poruszając się z prędkościami miejskimi będziemy bardzo zadowoleni z tego auta.
Jak już pisałem, Micra to prawdziwy mieszczuch, który z miastem radzi sobie doskonale. Nie miałem żadnego problemu podczas parkowania, z wnętrza widać wszystko doskonale w każdym kierunku, co jest pomocne nie tylko przy parkowaniu. Micra ma raczej miękkie zawieszenie i przechyla się na zakrętach, co w przypadku autka miejskiego niekoniecznie jest problemem. Pamiętajmy, że Micrą raczej nie będziecie pokonywać sporych dystansów, a w mieście większe znaczenie będzie miało to, jak dobrze zawieszenie tłumi dziury w nawierzchni. Starałem się jeździć po różnych jezdniach, na których był asfalt, kostka, droga była utwardzona, albo był też asfalt po szwajcarsku (taki konkretnie dziurawy). Micra radziła sobie dzielnie w każdych warunkach.

Nissan Micra 1.2, fot. Marcin Kupiec

Słabe hamowanie i nieprecyzyjny układ kierowniczy
Trochę uwag mam do hamulców i układu kierowniczego. Od zawsze twierdzę, że nie każde auto musi mieć 3 sekundy do 100 km/h, bo nie każde auto jest sportowe. To samo można napisać o bagażniku, w końcu w samochodzie miejskim nie trzeba aż 600 litrów pojemności. Jest jednak taka cecha, która w każdym aucie ma identyczny wpływ na bezpieczeństwo, i są to hamulce. Przyznaję, że od dawna nie miałem okazji jeździć małymi, miejskimi hatchback’ami i nie potrafię porównać do konkurencji. Porównując do innych testowanych samochodów, Micra ma słabiutkie hamowanie i trochę „nurkuje”. Podobnie jest z układem kierowniczym, który jest maksymalnie nieprecyzyjny. W celu utrzymania toru jazdy na wprost musiałem cały czas kontrować kierownicą, co psuje ogólnie bardzo pozytywny obraz małego Nissana.
O spalaniu mogę napisać wyłącznie na podstawie udzielonych mi przez właścicielkę informacji. W mieście można spokojnie osiągnąć spalanie na poziomie 6 litrów na 100 kilometrów, natomiast na autostradzie przy równej jeździe spalanie potrafi spaść do 5 litrów na każde 100 kilometrów. Moim zdaniem bardzo przyjemny wynik, godny uwagi.
Zasiadając na miejscu kierowcy miałem dziwne odczucie, jakbym zajmował miejsce w sporym akwarium. Może porównanie jest kiepskie, jednak widoczność w każdym kierunku jest na najwyższym poziomie. Wnętrze nie jest w żadnym wypadku przeładowane gadżetami, wręcz przeciwnie, tu nic nie ma. To znaczy, jest wszystko, co potrzeba do jazdy. I nic ponadto. Stylistyka wnętrza jest przyjemna, nie kanciasta, gdzieniegdzie wystaje goła blacha spod plastików. Fotele przednie przypominają wielkie i miękkie fotele, z jakich korzystają dziadkowie. Mają również podobny poziom trzymania bocznego, dlatego nie polecam szaleństw na zakrętach. Tylna kanapa wprawdzie pomieści także dorosłych pasażerów, jednak najwygodniej czują się tam dzieci. Na szczęście Micra jest autem praktycznym, bo pięciodrzwiowym, co ułatwia zajmowanie miejsca z tyłu. Wszystkie przyciski i pokrętła są wygodnie umiejscowione w zasięgu kierowcy. Bagażnik jest wystarczający do przewiezienia niewielkiego bagażu lub sporych zakupów spożywczo-tekstylnych, czyli dokładnie taki, jaki powinien być w małym, miejskim autku.
Podsumowując, Nissan Micra od zawsze był bardzo udanym i niezawodnym pojazdem z segmentu aut miejskich. Jego prostota w połączeniu z oszczędnym silnikiem i udanym wzornictwem, w efekcie spowodowała znaczne zainteresowanie tym modelem, dzięki czemu obecnie możemy znaleźć ciekawe egzemplarze na rynku wtórnym. Testowana Micra pochodzi z 2009 roku.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o