Polska traci twarz, gminy tracą miliony.

6
195
aktywista LGBT
Bart Staszewski
REKLAMA

Absurd goni absurd. W imię walki o tolerancję, aktywiści LGBT+ tacy jak Bart Staszewski zachowują się totalnie nietolerancyjnie. Świat co chwilę wymyśla kolejne, nowe prawa dla różnych mniejszości, co w niektórych lewicowych kręgach jest przejawem rozwoju. Osobiście mam w tej materii odmienne zdanie, które postaram się przedstawić w prosty i logiczny sposób.

Zacznijmy jednak od wspomnianego Barta Staszewskiego, aktywisty LGBT z importu (ze Szwecji przypłynął potop robić), który z wiadomych chyba tylko sobie powodów postanowił ośmieszyć Polskę na arenie międzynarodowej. Ten jegomość wrzucił do jednego worka wszelkie uchwały samorządów polskich, jakie ośmieliły się przyjąć uchwały anty LGBT. Do tej kategorii uchwał zaliczył wszelkie, które w jasny i klarowny sposób nie wskazywały wsparcia dla homoseksualistów, tylko dla rodzin z krwi i kości, czyli jedynego naturalnego układu będącego w stanie spłodzić dzieci. Następnie Bart “wyprodukował” tabliczkę z napisem Strefa wolna od LGBTi “porozwieszał” je na tablicach z nazwami miejscowości, media pomogły mu to rozpowszechnić na całym świecie i gotowe. Cały świat widzi teraz Polskę jako kraj, w którym gejów i lesbijki się szykanuje lub wręcz dyskryminuje.

REKLAMA

 

Wolność słowa

W ostatni piątek Gazeta Wyborcza opublikowała bardzo ciekawy artykuł, w którym zdemaskowano wszelkie prowokacje jegomościa Barta. Dzisiaj strona, na której artykuł się znajdował, nie istnieje. Tekst został szybciutko zdjęty, ponieważ Bart postukał szabelką, strasząc autora tekstu Piotra Głuchowskiego, sprawą sądową. Nie wiem, kto zdecydował o zdjęciu tego tekstu, ale zrobiono to niepotrzebnie. Doczekaliśmy się czasów, gdzie jeden aktywista LGBT potrafi jednym tweetem zdjąć artykuł Wyborczej ze strony internetowej. Czy o taką wolność słowa walczyliśmy? Bart może sobie dowolnie uprawiać nowoczesną formę wandalizmu (wieszanie tabliczek informujących o strefie anty LGBT w miejscach raczej służących innym celom), może robić syf na cały świat, ale jemu nikt nie może odpowiedzieć? Coś tu nie gra i nie podoba mi się to, gdy ktoś wbija z buta w moją wolność słowa. 

Bart Wyborcza
źródło: Nagroda Złotego Goebbelsa

Uchwały anty LGBTi ich moc prawna

Zacznijmy od kwestii istotnej, czyli ważności takich uchwał światopoglądowych wypracowanych przez niektóre polskie samorządy. Według wszelkich znaków na niebie i ziemi, te uchwały nie posiadają żadnej mocy prawnej. Można je uznać chyba tylko za publiczne wyrażenie swojej prywatnej opinii przez radnych. Nie sądzę, by radni powinni odstawiać takie akcje, ich funkcja jest jasno określona ustawą i powinni działać w jej ramach. To, że pozwolili sobie na działania niezgodne, albo raczej wykraczające poza ustawę, powinno zostać im wyjaśnione, że tak się nie robi. Od tego jest Sejm, Senat i Prezydent RP. To oni ustalają zasady funkcjonowania w naszym kraju, nie samorządy. Zastanawia mnie też, dlaczego nasi rządzący pozwolili na to, by Polska na całym świecie została potraktowana jako prześladowca LGBT. Dość długo trzeba było czekać na sprostowania całej sytuacji i wieść o polskich prześladowcach poszła daleko poza nasze granice.

Aktualnie Pani Mosbacher, będąca ambasadorem USA w Polsce, ponownie się wtrąca w wewnętrzne sprawy Polski i gromi nas za brak tolerancji. Czy ona powinna to robić? Przez Twittera? Koniec dygresji. Co Polsce daje ta cała akcja Barta? Przykładowo taka Norwegia wycofuje środki finansowe z różnych funduszy, które dotychczas inwestowały w Polsce w różne programy. W efekcie zostajemy z przysłowiową ręką w nocniku, ośmieszeni na cały świat, a organizator tego hejtu ma się świetnie, straszy sądem, gdy tylko ktoś mu to wytknie.

Walka o równeprawa dla LGBT

To jest zagadnienie, które mnie rozkłada na łopatki. Miałem okazję studiować prawo, miałem okazję zapoznać się z naszą Konstytucją i dziwią mnie te postulaty. Do niedawna nie zdawałem sobie sprawy, że rzekomo mamy inne prawa w naszym społeczeństwie. Każdy Polak ma równe prawo do płodzenia dzieci, do wchodzenia w związki małżeńskie, do adopcji itd. No chyba, że ma sądownie te prawa ograniczone, ale to zupełnie inny temat. Tak było zawsze, prawa te wynikały z prawa naturalnego, które przez tysiąclecia było kształtowane i które jest podstawą większości systemów prawnych na świecie. O ile mogę się zgodzić z postulatem, by pary homoseksualne mogły tworzyć związki partnerskie, wspólnie rozliczać się z fiskusem, dziedziczyć po swoim partnerze/partnerce, to nie potrafię się przekonać do adopcji dzieci. Nie potrafię ocenić, czy byłoby to dla dzieci dobre czy złe. Albo trochę inaczej. Nie wiem, czy warto ryzykować i doprowadzać do eksperymentu, który by miał udzielić odpowiedzi na pytanie, czy to będzie z korzyścią dla dzieci? W takim eksperymencie musiałyby wziąć udział dzieci, taki eksperyment powinien trwać kilka dekad, a jeśli by wyszło, że to jednak było złe dla psychiki najmłodszych, to by oznaczało, że ludzkość popełniła zbrodnię na dzieciach biorących udział w eksperymencie.

Dla mnie ta świadomość z automatu dyskwalifikuje takie eksperymenty. Oczywiście macie pełne prawo do posiadania innego zdania, nie mam zamiaru nikogo zmieniać na swoją modłę, ani zmuszać Was do bezkrytycznego akceptowania moich słów i przekonań. Zostałem wychowany w rodzinie, która z założenia nienawidziła jedynie komunistów, cała reszta żywych stworzeń na naszej planecie ma u mnie zapewnioną pełną tolerancję, nawet jak się z nimi nie zgadzam. W tym miejscu pasuje zaznaczyć, że tolerancja promowana przez LGBT jest… brakiem tolerancji dla osób myślących inaczej, niż przedstawiciele LGBT (ci na ulicach, protestujący, a nie ci, którzy po prostu normalnie żyją). Jest to dość zabawne z mojego punktu widzenia. Dla mnie tolerancja oznacza brak jakichkolwiek działań w sytuacji, gdy druga strona ma inne zdanie na jakiś temat. Dopóki ta druga strona nie stara się na siłę zmieniać mojego zdania i światopoglądu. Na takie sytuacje reaguję alergicznie, gdyż cenię sobie swoją wolność i posiadane prawo do własnego zdania.

Czy marsze równości pomogą LGBT?

No właśnie, to pytanie dręczy mnie już dość długo. Z każdą kolejną informacją o akcjach Margotównabieram przekonania, że to im tylko szkodzi. Do niedawna sytuacje, gdy łysy kark bił kogoś za kolor włosów, były dość rzadkimi epizodami, które zupełnie spokojnie można było zakwalifikować jako zwykłe przestępstwo, popełnione przez osobnika o średniej inteligencji na poziomie rzodkiewki. A teraz? Teraz to się robi bardziej popularne, żeby przywalić pedałowi za jego pedalstwo. Kto jest temu winny, poza bezpośrednimi sprawcami? Właśnie te marsze i wszelkie prowokacje ze strony ich uczestników. Zauważcie, że zwykle najwięcej zła względem postulatów/osób LGBT robią.. przedstawiciele LGBT. To oni prowokują tablicami Strefa wolna od LGBT, to oni na marszach wyrażających patriotyzm, bądź jak to niektórzy nazwą – nacjonalizm, wystawiają swoje cztery litery w stringach, by najnormalniej w świecie ich rozjuszyć swoim zachowaniem. Następnie podchwytują to media w całej Polsce i te prowokacje docierają do jeszcze większej grupy osób o inteligencji rzodkiewki (mądrzejsi by raczej takie prowokacje ignorowali) i zaczyna się bicie LGBT. Ja w żadnym wypadku nie usprawiedliwiam bicia kogoś za pokazanie tyłka w stringach, ale potrafię zrozumieć oburzenie spowodowane profanacją ważnych dat, pomników itd. Na to wszystko przychodzi taki Bart, aktywista LGBT, który rozwiesza tablice Strefa wolna od LGBT i rozsyła to po całym świecie, dzięki czemu on zdobywa sławę, a Polska łatkę nietolerancyjnego kraju.

LGBT a Tarnów

Żyjemy w Tarnowie, który patrząc po wynikach wyborów jest mocno konserwatywny w kwestiach światopoglądowych. Żyję tu od ponad 40 lat i muszę przyznać, że nigdy się nie spotkałem z agresją względem kogoś, kto miał zły kolor włosów, albo był homoseksualną osobą. Pewnie takie sytuacje miały miejsce, ale są to przypadki tak rzadkie, że trudno oceniać ogół społeczności przez pryzmat działań jednostek. Drodzy aktywiści LGBT, zanim zaczniecie robić z dzieci (o innej orientacji seksualnej) ofiar losu, które sobie nie radzą z tym wszystkim, pomyślcie o tych wszystkich dzieciach, które są okularnikami, rude, grube lub mają zeza. One również mają gorzej wśród rówieśników, a ich równychpraw nikt nie broni. To głównie od wychowania zależy, czy będą w stanie sobie poradzić w niekomfortowych sytuacjach, a nie od obowiązującego prawa. Przecież nikt nie skaże 12-latka za to, że ośmieszył kolegę z klasy – geja. Co i komu da takie prawo?

REKLAMA

6
Dodaj komentarz

5 Liczba komentarzy
1 Odpowiedzi
0 Obserwują
 
Komentarze z największą ilością reakcji
Najbardziej negatywny komentarz
6 Autorzy komentarzy
  Ustaw powiadomienia  
NAJNOWSZE NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Powiadom o
Beti

Gdzie Ty człowieku widzisz tolerancję w Polsce ?
Stań z puszką WOŚP pod pierwszym lepszym kościołem w Tarnowie albo mów tam głośno, że Trzaskowski to jest super gość a zmieni Ci się optyka.
Nie daj się indoktrynować i nie indoktrynuj innych głupimi artykulikami.

z Tarnowa

Jak można takie banialuki wypisywać w gazecie w XXI wieku ?

Leliwa

Żenujący artykuł i powielanie propagandowych argumentów, nieprawdziwych zresztą.

Alan

Temi nie ośmieszaj się takimi artykułami. To wypociny sfrustrowanego syna wydawcy . Ciekawe ile tatuś mu za to płaci

Mistan

Brawo! Świetny artykuł! Popieram w 100 % !
Należałoby rozpowszechnić ten tekst w Polsce i na świecie.