Górnicy zakażeni koronawirusem, choć nie mieli badań?

0
295
komunikat
Zdjęcie nadesłane przez naszego rozmówcę to komunikat skierowany do pracowników przez zarząd Polskiej Grupy Górniczej
REKLAMA

Piszą do nas górnicy z kopalni należącej do Polskiej Grupy Górniczej. – Wielki mamy tu chaos, wcale nie wiemy, czy wyniki testów na obecność koronawirusa, które do nas docierają są prawdziwe. Nie mamy też pewności, czy podawana liczba zakażonych nie jest celowo zaniżana – alarmują.

REKLAMA

– Jak tylko rząd ogłosił, że górnicy będą mieli wypłacane 100 procent postojowego, od razu wiedziałem, iż inne grupy zawodowe nieźle się na nas wkurzą. Faktycznie tak się stało, przedstawiani jesteśmy jako pupile polityków Prawa i Sprawiedliwości, tak się jednak składa, że zarzuty pod naszym adresem są niesłuszne, bo to co powiedzieli o naszym postojowym jest kłamstwem. Zakażeni górnicy korzystający z lekarskich zwolnień otrzymują wynagrodzenie, jakie przysługuje w czasie choroby. Mało tego, chcemy, żeby ludzie dowiedzieli się, że w maju obniżono nam o 20 procent pensje, co tłumaczono nam trudną sytuacją finansową kopani. Zgodziliśmy się, bo nie mieliśmy innego wyjścia. Bardzo przykre jest to, że staliśmy się celem niesłusznej nagonki – mówi Robert, sztygar zmianowy w jednej z kopalni należącej do Polskiej Grupy Górniczej.

Nasz rozmówca wyjaśnia, że liczba zakażonych koronawirusem górników w kopalni, w której pracuje jest spora. – Badania wykazują, że średnio na setkę pracowników zakażonych jest 16, więc odsetek jest bardzo wysoki i przeraża nas to. Kompletną kpiną jest sposób, w jaki w ostatnim czasie górnicy dowiadywali się o chorobie. Ja i część mojej brygady mieliśmy stawić się na badania po południu, co zgodnie z zaleceniami zrobiliśmy, jednak dwóch kolegów ze względów rodzinnych nie mogło tego zrobić. Proszę sobie wyobrazić, że właśnie oni obydwaj już następnego dnia dostali esemesowe wiadomości, że… są zakażeni. I nie był to bynajmniej odosobniony przypadek, podobne miały miejsce w innych brygadach, także w innych kopalniach. Dowodzi to tego, jaki wielki mamy tu chaos i tak naprawdę wcale nie wiemy, czy wyniki, które do nas docierają są prawdziwe. Nie mamy też pewności, czy podawana liczba zakażonych nie jest celowo zaniżana.

Kopalnia, w której pracuje Robert, jak zresztą wiele innych, normalnie fedruje, a jedyne, co się zmieniło to większy niż dotychczas tłok. – Przed tym, jak na masową skalę zaczęto na Śląsku wykrywać koronawirusa, pracowaliśmy na cztery zmiany, niedawno ktoś wpadł na „genialny” pomysł, żeby liczbę zmian zwiększyć do pięciu. Pod ziemią nie ma mowy o zachowaniu dystansu, ale pięciozmianowy system powoduje, że jest znacznie gorzej niż było. Godziny pracy kolejnych zmian zazębiają się i pod ziemią robi się ogromny ścisk. To decyzja kompletnie nieprzemyślana, która spowoduje najprawdopodobniej zwiększenie liczby chorych na Covid – mówi mężczyzna.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o