Co będzie z naszą pracą?

2
759
Pozamykane lokale gastronomiczne
REKLAMA

Dwa miesiące temu zaczęły pojawiać się pierwsze wypowiedzi sugerujące, że wirus z Chin opanuje cały świat. Na ulicy, w pracy, w gronie znajomych i na forum rodziny, wszyscy zaczęli się interesować tym tematem. Większość z nas była pewna, że służby wiedzą co robią, a wirus do nas nie dotrze. Miesiąc temu obserwowaliśmy w TV to, co się zaczynało dziać we Włoszech. No i komentowaliśmy, że Włosi to taki naród, który musi się bawić i spotykać z innymi. U nich to normalne, a u nas tak nie będzie.  W Chinach i (w końcu!) we Włoszech kazano ludziom zamknąć się w domach. No nie, niemożliwe! U nas zdecydowanie tak nie będzie! Obecnie doczekaliśmy się zamknięcia nas w domach, a przecież to wszystko miało być niemożliwe.

REKLAMA

Na pierwszy rzut oka kilkanaście dni przymusowych „wakacji” nie wygląda źle. Przecież świat się nie skończy w tak krótkim czasie, nie ma się co przejmować, za chwilę wszystko wróci do normy. To nas nie dotknie! I tu Moi Drodzy muszę Was zmartwić. Jak jedziecie na dwa tygodnie wakacji to faktycznie nic złego się nie dzieje, polska gospodarka ma się całkiem nieźle, wszyscy inni chodzą do pracy. Jeśli jednak weźmiecie ze sobą na te dwa tygodnie połowę osób pracujących z rynku pracy, to nagle się okaże, że wiele firm ma gigantyczny problem choćby z realizacją kontraktów.

W Tarnowie i jego okolicy jest bardzo dużo firm, które nie przewidziały globalnej pandemii i nie posiadają na kontach wystarczających funduszy, by sobie poradzić z obecną sytuacją. Widać praktykę wysyłania pracowników na przymusowe urlopy, co najczęściej spotyka się ze zrozumieniem z ich strony. Niejednokrotnie słyszałem opinię wśród pracowników, że przecież teraz zaczynamy walkę o wspólne przetrwanie i nie ma sensu rzucać szefowi kłód pod nogi. Uwierzcie, nikt nie chce zwalniać pracowników, ani zmuszać ich do brania urlopu, ale bez tego wiele zakładów pracy może nie dotrwać nawet do prawdopodobnej recesji. Wtedy pracę stracą wszyscy.

W oknie widać zaproszenie na imprezę. Obawiam się, że się nie odbędzie

Dla przedsiębiorstw z regionu tarnowskiego nie ma znaczenia, czy przestój związany jest z wykryciem wirusa wśród pracowników, czy brakiem klientów, których większość się w domach schowała.  Niektórzy pracownicy czują lęk przed zachorowaniem, dlatego robią co mogą, by unikać miejsca pracy. Moim celem w żadnym wypadku nie jest sianie paniki. Nie jestem również ekspertem od ekonomii, dlatego proszę, aby nie chłonąć mojego tekstu jak gąbka, tylko zmusić się po jego lekturze do własnej refleksji. Moja refleksja jest taka, że o świętach mogliśmy zapomnieć już miesiąc temu, a cała awantura z wirusem potrwa dość długo. Mój prosty umysł nie jest w stanie pojąć, dlaczego  ten wirus miałby nas opuścić przed świętami i pójść na rękę naszemu rządowi? Ktoś zna odpowiedź na to pytanie? Wszystko się zaczęło w Chinach, w grudniu. Dość szybko zaczęto wprowadzać drakońskie ograniczenia dotyczące przemieszczania się, wychodzenia z domów itd. Kwarantanną została objęta niewielka grupa społeczeństwa chińskiego – jedynie 40 milionów ludzi dostało nakaz siedzenia w domach, o sankcjach grożących za wyjście nawet nie wspominajmy. Zasypano hałdami ziemi wszystkie drogi wyjazdowe z najbardziej zarażonych regionów/miast oraz wezwano wojsko do dbania o przestrzeganie kwarantanny. To wszystko miało miejsce na przełomie stycznia i lutego bieżącego roku.

Aktualnie jest koniec marca 2020 roku i świat wygląda zupełnie inaczej niż przed epidemią. Prawie nikt nie mówi, że to nas nie dotyczy, że to do nas nie dotrze. Teraz wszystko jest możliwe.

Gdy patrzę na środki ostrożności zastosowane w Polsce, z jednej strony cieszę się, że całkiem sprawnie te wszystkie wyszydzane przez opozycję ograniczenia mojej wolności zostały wprowadzone, bo prawdopodobnie dzięki nim będziemy mogli szybciej podnieść się z kolan. Niestety, te ograniczenia są dopiero początkiem walki z wirusem i nie dają żadnych gwarancji, że po wszystkim będziemy mieli zatrudnienie lub firma, w której pracujemy, będzie nadal istniała. Fakt, pewnie zdecydowana większość z nas przeżyje epidemię, czyli wirus ludzi nie pokona. Tylko co dalej? Mam wrażenie, że nasz rząd wprowadzając swoją „tarczę antykryzysową” nie jest tak sprawiedliwy na jaki się kreuje. Pomoc dotrze tylko do wybranych i głównie maluteńkich firm. Wczoraj w Sejmie słyszałem wypowiedź pewnej pani z PiS o wsparciu dla firm posiadających umowy najmu w galeriach handlowych, że PiS zawiesi obowiązek płacenia czynszów, a po epidemii przypilnuje, aby nowe umowy najmu były na znacznie lepszych warunkach dla wynajmujących. Czyli wspieramy malutkich, a dużym zamykamy możliwość zarabiania na życie. Gdzie tu sprawiedliwość?  Ci najmniejsi będą mogli skorzystać przynajmniej na ZUSie, tylko dlaczego wyłącznie oni? Dużych firm kryzys nie dotyka?

W związku z tą sytuacją przeprowadziłem szereg rozmów z osobami prowadzącymi firmy w tych szalonych czasach. Firmy różne we wszystkim, od typowej produkcji, przez usługi, wynajem lokali oraz handel. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że w kilku branżach powstanie kilka nowych fortun dzięki przypadkowemu „wstrzeleniu się z ofertą” na ciężkie czasy, a w całej reszcie nastąpi wielkie spowolnienie. Nie chcę wymieniać tych „tłustych” branż z dwóch powodów. Po pierwsze, sytuacja zmienia się tak dynamicznie, że jutro tym branżom może się wszystko zmienić, np. zostaną zamknięte jedną decyzją rządu. Po drugie, nie chcę budzić niepotrzebnych emocji.

W efekcie rozmów ustaliłem, że niektóre firmy produkcyjne potrafiły zredukować z dnia na dzień praktycznie do zera liczbę osób chodzących do pracy. W rozmowach właściciele przyznawali, że czarno to widzą i boją się o pracowników. Podjęli decyzję, że wstępnie pracownicy udadzą  się na 14-dniowe urlopy. Co będzie dalej tego nikt nie wie. Praktycznie wszyscy uważali, że obecna sytuacja nieprędko wróci do znanej nam normy.  Jedni uważali, że są przygotowani na nawet trzy miesiące zupełnej bezczynności z zachowaniem stanu zatrudnienia, drudzy już tak pozytywnie nadchodzących czasów nie witali, twierdząc, że za miesiąc będą musieli się zamknąć i zwolnić wszystkich pracowników. Ze złych informacji wynika, że tych drugich jest więcej. Usługi? To samo. Proszę zwrócić uwagę, że obowiązkowe zamknięcie niektórych (stwarzających ryzyko zarażenia się wirusem) rodzajów działalności ma nie tylko negatywny wpływ na właściciela takiej firmy. Przecież ta osoba zatrudnia w firmie matki, ojców, żywicieli rodzin. Ktoś inny do tej firmy dostarczał towar z hurtowni, teraz mimo iż jego zakład nadal działa, to nie ma jak dostarczyć swojego towaru i dlatego jutro też może zostać bez pracy. Zaczyna działać tzw. efekt domina.

Kolejny temat to apteki. Niewiele osób zdaje sobie sprawę, że pracownicy aptek są bardziej niż inni narażeni na choroby, a obecnie są potrzebni w pracy. Aptekarze robią co mogą, żeby nie utracić możliwości prowadzenia działalności, stosują ozonatory (ozon niszczy wirusy), tworzą specjalne strefy, których zadaniem jest zachowanie odstępu od klientów, wpuszczane są pojedyncze osoby do środka. Podobno zaczyna powoli brakować rąk do pracy, ludzie się po prostu boją, że wrócą do domu i zarażą całą rodzinę, albo muszą zostać w domach ze względu na opiekę nad dziećmi. Zwróćcie też uwagę na fakt, że nie da się zastąpić farmaceuty z dnia na dzień.  Dostałem również informację, że jeśli sytuacja się rozwinie, to leki będą wydawane przez specjalne rękawy zabezpieczające przed wirusami. Chwilowo epidemia jest podobno pod kontrolą, jednak musimy pamiętać, że najprawdopodobniej w ciągu najbliższych 10 dni nastąpi gwałtowny wzrost wykrytych przypadków zarażenia wirusem i życie zweryfikuje moje gdybanie.

CH Świt. Kilka sklepów jest czynnych z około 40.

W Tarnowie funkcjonują dwie galerie handlowe oraz kilka innych centrów handlowych, które również podlegają ograniczeniom związanym z działaniem sklepów wielkopowierzchniowych. W każdym z tych miejsc istnieje przynajmniej kilkadziesiąt firm wynajmujących lokale pod swoją działalność. Każda z tych firm to przynajmniej czterech pracowników. Proszę sobie policzyć. CH Świt, CH Zenit, Galeria Tarnovia i Galeria Gemini Park. Mnożenie daje nam wynik  blisko 1250 osób pracujących dla firm płacących za wynajem powierzchni handlowej. Do tego należy doliczyć prawdopodobnie około 150 pracowników spółek, do których należą wymienione wyżej centra handlowe. Część z nich jest  obsługiwana przez inne tarnowskie firmy, które gdy przestaną dostawać zlecenia od w/w mogą również zostać zmuszone do redukcji zatrudnienia. Z moich rozmów prowadzonych z producentami wynika, że przynajmniej kilkaset osób zostało oddelegowanych na urlopy.

Weźcie pod uwagę, że nie rozmawiałem z każdym producentem w naszym regionie i liczba osób przebywających na urlopach może być znacznie większa. Właściciele firm produkcyjnych obawiają się sytuacji, w której na halę wejdzie pracownik zarażony wirusem. Sytuacji tej muszą się równie mocno obawiać sami pracownicy, ponieważ wykrycie koronawirusa oznacza kwarantannę wszystkich osób w tej hali, albo nawet w całej firmie i nikt nie jest pewny, czy po tych 14 dniach sytuacja nie zmieni  się na gorsze.

Żyjemy w czasach, gdzie pewne jest tylko to, że nic nie jest pewne.

REKLAMA

2
Dodaj komentarz

2 Liczba komentarzy
0 Odpowiedzi
0 Obserwują
 
Komentarze z największą ilością reakcji
Najbardziej negatywny komentarz
2 Autorzy komentarzy
  Ustaw powiadomienia  
NAJNOWSZE NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Powiadom o
Nusia

I znowu debilny tekst

Marcin

Chyba nie czytał pan autopoprawki skoro pisze pan o tym, ze rząd pomoże malutkim a dużym nie. Czy takie firmy jak Zara, Pepco czy H&M to malutkie firmy ? Tez nie będą musieli płacić czynszu . Przerąbane maja właściciele galerii handlowych , niejednokrotnie wspierający się kredytami .
Nie wiem co autor miał na myśli pisząc ten tekst ale proponuję najpierw zapoznać się z aktualna wersja Autopoprawki i dopiero usiłować się wypowiadać.
A tak na marginesie, wirus w Chinach zaczął się we wrześniu tylko Chiny poinformowały resztę świata o tym w grudniu. Niechże pan przestanie pisać te bzdury !