Ja chcę żyć i pracować!

12
1298
Czy to rozsądne, że najbardziej narażeni chodzą gdzie chcą?

Z każdym dniem przybywa opinii, że polski rząd wybrał nie najlepszą strategię do walki z koronawirusem. Słychać coraz więcej głosów, że obecna droga prowadzi wyłącznie do eskalacji dwóch problemów związanych z wirusem i gospodarką.

Fakt numer 1 – nowy wirus potrafi zarażać bardzo skutecznie wszystkich bez wyjątku. Pod tym względem jest bardzo „sprawiedliwy”. Nie ma dla niego znaczenia, ile mamy lat, jaki jest poziom naszej zamożności, czy jaką mamy pracę.  Fakt numer 2 – sprawiedliwość wirusa kończy się w momencie, gdy dochodzi do uśmiercania zarażonego organizmu. Zarażeni w wieku do 30 lat mogą nie zauważyć, że w ogóle są chorzy, a inni odczuwają lekką gorączkę i kaszel. W grupie powyżej 60 lat dochodzi do największej liczby zgonów mających związek z koronawirusem powiązanych z chorobami towarzyszącymi.  Fakt numer 3 – to kwestia powiązania tzw. chorób współistniejących ze wzrostem ryzyka śmierci osoby zarażonej. Innymi słowy, jeśli nie masz nowotworu, choroby wieńcowej, rozedmy płuc czy wysokiego nadciśnienia (te choroby są najczęściej wskazywane) najprawdopodobniej nic ci się nie stanie, jeśli zostaniesz zarażony koronawirusem. Jednak, gdy zmagasz się z którąś z tych przewlekłych chorób, ryzyko wzrasta, a im jesteś starszy, tym bardziej.

Według dzisiejszych danych z Włoch, żaden zarażony poniżej 30. roku życia nie umarł. We Francji zmarła jedna osoba poniżej 30 lat. Dopiero powyżej 50. roku życia ryzyko zaczyna się zwiększać. Dla porównania 19 na 20 zmarłych to osoby powyżej sześćdziesiątki, natomiast u osób powyżej 80. roku życia wirus zabija nawet 25% zarażonych. Dlaczego tak się dzieje? Osoby młode zazwyczaj są zdrowe i nie cierpią na żadne przewlekłe schorzenia, w przeciwieństwie do osób starszych.

Nie będę się rozpisywał o strategii wybranej przez nasz rząd, to wszyscy wiemy. Ograniczenia w zgromadzeniach, w handlu, usługach, produkcji, szkolnictwie. Wszędzie ograniczenia mające na celu „zwalczenie” wirusa, które równocześnie niszczą gospodarkę.

W porównaniu do innych państw, jakie w podobnym czasie lub niewiele później wprowadziły podobne ograniczenia, u nas przebieg epidemii wygląda bardzo spokojnie. Obecnie często słyszę głosy osób, które poddają w wątpliwość wiarygodność przekazywanych nam w oficjalnych komunikatach informacji. Osobiście mam nadzieję, że dostajemy wiarygodne dane, a niski wzrost liczby nowych zarażeń spowodowany jest czymś, co praktycznie w całym byłym bloku wschodnim występuje. Zauważcie, wszędzie od Polski na wschód sytuacja z wirusem nie jest taka zła, jak w innych państwach europejskich. Dlaczego tak się dzieje? Czy ma to związek ze wschodnioeuropejską praktyką koloryzowania rzeczywistości, czy może z zakorzenionym w tych narodach mniejszym zaufaniem do nawet najbliższego otoczenia (wyniesionym z czerwonych czasów)? Nie znam prawidłowej odpowiedzi, ale ten drugi wariant jest moim zdaniem bardzo prawdopodobny.

Przejdźmy do kolejnego problemu, dość istotnego w moich rozważaniach, czyli spodziewanej katastrofy w polskiej gospodarce. W związku z wszystkimi wprowadzonymi przez polski rząd ograniczeniami i zakazami, na chwilę obecną prawie wszystkie firmy w regionie Tarnowa już odczuwają skutki odpływu klientów z rynku. Nawet jeśli nie zostały zamknięte z powodu zakazu działania w czasie epidemii, to cierpią z powodu nagłaśniania przez wszystkie media ograniczeń w przemieszczaniu się lub tworzeniu zgromadzeń powyżej dwóch osób. Co z tego, że są czynne, skoro prawie nikt w nich nie robi zakupów.

Ile tarnowskich firm przetrwa przestój w gospodarce?

Pierwsze pytanie brzmi, jak długo tarnowskie firmy będą w stanie wytrzymać taką sytuację? Drugie pytanie – jak długo będziemy poddani ograniczeniom przez nasz rząd? I tu pojawia się trzecie pytanie – czy ograniczenia (dot. walki z wirusem) wprowadzone w tej postaci są w ogóle skuteczne, a jeśli nie, to w jakim stopniu wpłyną na wydłużenie przestoju w gospodarce?

Wiele państw obrało różne taktyki, a w związku z tym, że Polska dołączyła do grona „zarażonych” dość późno, mamy możliwość podglądnięcia efektów tych strategii. Niestety, nie ma jeszcze żadnego kraju, który w 100% poradziłby sobie z wirusem, więc trudno jest wskazać idealną ścieżkę. Jedno jest pewne, obecnie walczymy nie tylko z wirusem. Obecnie zaczynamy walkę o środki do życia.

Spróbujmy się zastanowić. Skoro wirus jest prawie nieszkodliwy dla osób zdrowych i poniżej 60. roku życia, dlaczego nie poddamy izolacji wyłącznie osób z tych grup? Cała reszta teoretycznie powinna nie zauważyć różnicy w przebiegu choroby względem poprzednich lat i poprzednich „przeziębień”. Proszę wziąć pod uwagę, że w sezonach grypowych bardzo często dochodzi do sytuacji, gdzie nawet i bardzo wysoki procent pracowników przebywa na zwolnieniach lekarskich. Firma działa dalej, dalej przyjmuje klientów, dalej daje pracę, wypłaca chorobowe. Wszystko gra. I najprawdopodobniej dokładnie tak samo będzie to wyglądać z nowym wirusem.

Oczywiście proszę mnie nie zrozumieć, że namawiam do pełnego powrotu do przeszłości i niestosowania maseczek, rękawiczek czy środków dezynfekujących. Zabezpieczać się trzeba, dla służby zdrowia będzie mimo wszystko lepiej, gdy przejdziemy to etapami, a nie na raz. Taka strategia jest stosowana obecnie na Malcie i w Szwecji, w obu tych krajach nie ma zakazów, tylko zalecenia. Prowadzone są akcje robienia testów dla każdego w celu wyodrębnienia osób zarażonych, ale jednocześnie ludzie chodzą do pracy i do szkół (przynajmniej podstawowych). Gospodarka spowolniła, jednak w stopniu nieporównanie mniejszym, niż u nas. Widać, że strategia izolowania tylko osób z grup najwyższego ryzyka daje spore szanse na łagodne przejście kraju i jego mieszkańców przez epidemię wirusa, zarówno od strony zdrowotnej, jak i gospodarczej. Dodatkowo wymaga poświęcenia znacznie mniejszych nakładów przez państwo.

Patrząc na to w ten sposób dochodzę do wniosku, że chyba lepiej dla nas wszystkich będzie wybrać działającą gospodarkę. Ten wirus i tak nas nie opuści i dopiero powstanie skutecznej szczepionki lub leku pozwoli wyjść z izolacji osobom najbardziej zagrożonym. Początkowo wydawało mi się, że jako naród potrafimy sobie wziąć do serca obecne problemy i że zamkniemy się wszyscy na 14 dni w domach, co wszystko wyjaśni i wirusa zabije. Moja naiwność w tej materii została dość szybko zweryfikowana. Nabieram przekonania, że wirus jest po prostu nieunikniony, tak samo jak nasza potrzeba posiadania pełnych żołądków, czy wyjazdów wakacyjnych. Do walki z wirusem potrzebujemy pewnej pracy, spokoju i stosowania się do zaleceń dotyczących bezpośrednich kontaktów z innymi. Aż ktoś mądry znajdzie właściwe i skuteczne lekarstwo.

12
Dodaj komentarz

11 Liczba komentarzy
1 Odpowiedzi
0 Obserwują
 
Komentarze z największą ilością reakcji
Najbardziej negatywny komentarz
11 Autorzy komentarzy
  Ustaw powiadomienia  
NAJNOWSZE NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Powiadom o
krzysio6666

Sensowny artykuł – zgadzam się z nim w 100% szkoda tylko że napisany na pierwszego kwietnia więc ewidentnie pomimo mądrego przekazu stworzony dla jaj.

Darek

W końcu sensowny artykuł na temat skutecznej walki z koronawirusem. Gospodarka klęknie nie przez koronawirusa a przez sposoby walki z nim. Zastosowano obostrzenia jak gdybyśmy mieli epidemię eboli. Szerszenia próbujemy zabić pociskami rakietowymi. Koronawirus będzie jeszcze długo z nami – sądzę, że do końca roku na pewno a przy obecnych metodach sporo firm upadnie i sporo ludzi straci pracę. Wtedy też pojawią się związanie z tym problemy społeczne! Jeśli nie ma się pomysłu to najlepiej wszystkich zamknąć w domach. Szwecja, Malta i Korea Płd pokazały, że można inaczej!

PM

Zamiast pisać takie bzdury, proszę zgłosić się do szpitala zakaźnego i pracować jako wolontariusz z chorymi na koronawirusa. Przecież jest Pan poniżej 60-tki, to nic się Panu nie stanie. No najwyżej lekki katarek.

wika

Najlepiej starych wywieźć do komór gazowych i będzie po problemie panie Kupiec. Zaoszczędzicie na emeryturach,zmniejszą się kolejki do lekarzy, nie trzeba szukać miejsca w DPS na okres wakacji, bo stary przeszkadza. Ale pieniążki łatwo się brało, gdy jeszcze pracowali ,wnuki już wychowali.Proszę pomyśleć pan też będzie stary , młodość się kończy szybko. Najważniejsza dla was młodych jest mamona co tam starzy. Jest to przerażające co pan pisze. Siedemdziesięciolatka

Misiek

Popieram w 100%!!!

...

Mam nadzieję ze autor artykułu Marcin Kupiec zrobił nam czytelnikom po prostu żart na prima aprillis

Michał

Niegdyś uważalem ten tygodnik za rzetelne źródło informacji z regionu, lecz czytając ten artykuł wprost nie wierzyłem na jaką skale autor ignoruje sytuacje z jaka boryka się świat. Juz teraz nasza niedofinansowana służba zdrowia ledwo daje rade z tymi niespełna 3 tys zakażonych, jak bedzie ich wiecej i niebędzie miał kto nas leczyć to bardzo szybko bedziemy mieć zgony 30 i 40-latków. Tak łatwo jest oceniać i hejtować póki nikt z rodziny nie umarł. Wiem że dzisiejszy świat uwarza osoby starsze za dodatkowy balast i bardzo czesto słychac stwierdzenia „cuż przetrwają najsilniejsi” ale to nadal są czyjeś matki i ojcowie… Czytaj więcej »

Sławko

Słaby artykuł, takie pitu pitu ignoranta który myśli,że to tylko taka inna „grypka”. Łatwo się mówi o decyzjach i wytyka błędy, ale nie tak łatwo znaleźć rozwiązanie optymalne przy takiej epidemii.

Justyna

Wirusy nie są żywe wiec nie mogą przeżyć mogą jedynie stracić zdolność infekowania. Ponadto wirus się nie roznosi samodzielnie to ludzie go roznoszą stad tez izolacja i higiena to jedyne słuszne na ten moment działania. Im szybciej to pojmiemy tym szybciej skończy się kwarantanna tak ciężko to zrozumieć?

Zbyszek

Po co zamieszczać ni to artykuł, ni to felieton, z tyloma przekłamaniami, pobożnymi życzeniami i po prostu nie prawdami, dodatkowo upiększając to coś zdjęciem „jedynie słusznego” domu handlowego Świt?

Marek S.

Dobrze, że śmiertelność nie jest powiązana z tym ilu chorych jest w stanie mieć dostęp do respiratora; dobrze, że łatwo odizolować wszystkich po 60; dobrze, że nie zginie wiele tysięcy ludzi przed 60; dobrze, że ta choroba w kolejnych falach i sezonach zachorowań nie będzie niszczyć ludzkich żyć i gospodarki; dobrze, że pracownicy służby zdrowia będą bezpieczni. I wreszcie dobrze, że perspektywa kilkunastu, czy może nawet kilkudziesięciu miesięcy odbudowy poobijanej gospodarki w zamian za zduszenie wirusa w zarodku jest dużo straszniejsza od pozwolenia na zarażenie większości populacji. Dobrze myślę? „Początkowo wydawało mi się, że jako naród potrafimy sobie wziąć do… Czytaj więcej »