Koronawirus czyli złoty biznes

Śledząc codzienne doniesienia na temat koronawirusa, słysząc, że rozprzestrzenia się coraz szybciej i jest coraz bliżej można zrozumieć rosnące poczucie zagrożenia. Szczególnie osoby, które nie mają do czynienia z medycyną mogą czuć się nieco zagubione i podejmować błędne decyzje w trosce o zdrowie swojej rodziny i siebie.
Towarem deficytowym są obecnie #maski i #maseczki. Wielu ekspertów wypowiada się, że sens ich stosowania przez osoby zdrowe jest wątpliwy. Popyt jednak jest i tę sytuację wykorzystują osoby, które żerując na nieświadomości i strachu znajdują pole do szybkiego zarobku. O ile sprzedaż profesjonalnych maseczek można zrozumieć i pozostawić wybór klientowi, o tyle należy piętnować i uznać za wysoce nieetyczne sprzedaż masek, które nie są maskami chroniącymi przed wirusem. A sprzedaje się wszystko co można nazwać maską. Mając zapas w magazynie wystarczy dopisać w nazwie przedmiotu „koronawirus” i sukces gwarantowany. Sprzedają się więc maseczki antysmogowe, budowlane, przeciwpyłowe, lakiernicze. Maski, które normalnie kosztują parę złotych, dziś można znaleźć po kilkadziesiąt, czy kilkaset złotych. Rekordziści sprzedali ich w krótkim czasie kilkadziesiąt tysięcy po 40-60 zł sztuka! Jest to zachowanie naganne i w przypadku epidemii, takie osoby będą ponosić odpowiedzialność za narażenie swoich klientów na zarażenie. Należałoby się również zastanowić, czy największy polski portal aukcyjny nie powinien zająć tu stanowiska, bo nie powinno dopuszczać się wszystkiego dla interesu i świadome, lekkomyślne wprowadzanie klientów w błąd powinno być piętnowane.

A teraz trochę na temat masek i maseczek. Maseczkami nazywamy te miękkie, materiałowe tzw. chirurgiczne wiązane lub na gumkach. Maski natomiast są sztywne głównie wytłaczane, również na gumkach lub specjalnych paskach. Bardziej profesjonalne maski są gumowe, zapewniają szczelność i posiadają wymienne filtry. Są również maski pełne, chroniące również oczy.
Jeśli chodzi o maseczki chirurgiczne, standard w zakresie stopnia filtracji (współczynnik BFE) określa norma europejska EN 14683. Dzieli ona maski chirurgiczne na następujące rodzaje: Typ I, Typ IR, Typ II, Typ IIR. Na sali operacyjnej najczęściej stosowane są jednorazowe maski chirurgiczne typu II wykonane z trzech warstw włókniny polipropylenowej. Ich stopień filtracji bakteryjnej i wirusowej BFE wynosi przynajmniej 98%. Zapewniają przez to skuteczną ochronę zarówno dla lekarza, jak i pacjenta, a także umożliwia swobodne oddychanie.
Jeśli chodzi o maski, w Unii Europejskiej norma EN 149:2001+A1:2009 dzieli je na trzy klasy (FFP1, FFP2 i FFP3) w zależności od stopnia ochrony użytkownika wobec aerozoli. W USA National Institute for Occupational Safety and Health dzieli maski na dwie klasy N95 i N100. Wysoką skuteczność przeciwwirusową mają dopiero maski klasy FFP-2/N95 (94%) i FFP-3/N100 (99%), jednak oznacza to tylko tyle, że sam materiał zatrzymuje cząsteczki wielkości wirusa, a nie że przed nimi chronią – nie zapewniają po prostu odpowiedniej szczelności. O ile wdychanie niewielkiej ilości pyłu/areozolu nie zaszkodzi, o tyle wdychanie niewielkiej liczby komórek wirusa raczej tak. Na rynku dostępne są również maski N95 (FFP2), i N100(FFP3) które posiadają specjalny filtr przeciw zanieczyszczeniom mikrobiologicznym i specjalną, bardziej złożoną konstrukcję zapewniającą lepsze przyleganie do twarzy. Są one w stanie filtrować przynajmniej 95% cząsteczek unoszących się w powietrzu, co gwarantuje wysoką skuteczność przeciw przenoszeniu drobnoustrojów. Trzeba jednak wspomnieć, że zdaniem wielu specjalistów, maski N95/N100 utrudniają oddychanie, co przy długotrwałym stosowaniu może prowadzić chociażby do obniżenia odporności. Co prawda maski chirurgiczne N95 zostały zaprojektowane w taki sposób, aby można było używać ich nawet przez kilka godzin aczkolwiek, ze względu na osiadanie pary wodnej, jest to mało komfortowe. Ponadto badania naukowców wykazały, że maski N95 wcale nie oferują większej ochrony od zwykłych masek chirurgicznych. Wielkość koronawirusa określa się jako 0.06 – 0.14 mikrona, więc żadna z masek nie chroni w 100% choć ogranicza jego ilość.
Wyniki badań wskazują jednak, że brak jest znacznej różnicy w skuteczności masek obu klas w zapobieganiu grypie lub innym wirusowym chorobom układu oddechowego. Jak wspomniano wyżej, Amerykańskie Centrum Kontroli i Zapobiegania Chorobom wskazuje, że istotniejsze od klasy maski jest jej konstrukcja, zapewniająca właściwe przyleganie maski do twarzy JEDNOCZEŚNIE zapewniając filtrację wyłapującą wirusy.

dr n. farm. Michał Szulc
Katedra i Zakład Farmakologii Uniwersytet Medyczny
im. Karola Marcinkowskiego w Poznaniu

1
Dodaj komentarz

1 Liczba komentarzy
0 Odpowiedzi
0 Obserwują
 
Komentarze z największą ilością reakcji
Najbardziej negatywny komentarz
1 Autorzy komentarzy
  Ustaw powiadomienia  
NAJNOWSZE NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Powiadom o
Zdzisek

I dobrze. Za głupotę trzeba płacić.