Ledwie… strzygą

0
500
Fryzjer
REKLAMA

Branża fryzjerska ma się coraz gorzej. Choć zakładów, w których strzygą i czeszą nie zamknięto jesienią (jak to było podczas wiosennego lockdownu) ich sytuacja staje się rozpaczliwie trudna.

W Tarnowie, jak prognozują w branży, jedna trzecia tych usługowych punktów może do końca roku zlikwidować z konieczności swą działalność. – Co miesiąc muszę płacić kilka tysięcy za wynajem lokalu. Moi pracownicy czekają na wynagrodzenie, a tymczasem klientów nie widać – odeszli i nie powracają. Raz na dwie/trzy godziny przyjdzie ktoś do strzyżenia i nasze zyski są – można powiedzieć – symboliczne. Nawet nasi wieloletni klienci, z obawy o zakażenie covidem, pozostają w domach i korzystają… z rodzinnych usług fryzjerskich. W tej sytuacji poważnie zastanawiam się nad zamknięciem interesu, który prowadzę już blisko trzydzieści lat. Znikąd pomocy i dłużej tak nie dam rady – wyznaje właściciel jednego z tarnowskich zakładów fryzjerskich. W najgorszej sytuacji są firmy, które muszą dzierżawić lokale, obecnie nie zarabiają nawet na opłacenie czynszu.

REKLAMA
REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o