Wszędzie ciemno, ale czy wszędzie bezpiecznie?

0
236
Tarnów noc
fot. Paweł Topolski
REKLAMA

Od kilkunastu dni w Tarnowie większość ulicznych latarni jest wygaszona. Miasto niemal w całości ogarnęły ciemności. Trwają one między północą i godziną czwartą rano. Nie słychać, by z tego powodu buntowali się mieszkańcy, ale policja nie pozostawia złudzeń: w razie jakiegoś zdarzenia nie będzie w stanie zareagować tak prędko jak w normalnych warunkach.

REKLAMA

Tarnów poszedł przykładem Krakowa, miasta, którego stan finansów znajduje się obecnie w stanie katastrofalnym. Kraków, chcąc zaoszczędzić, postanowił wyłączać nocą oświetlenie uliczne. Tłumaczy to bardzo małym ruchem ograniczonym przez stan epidemiologiczny. Z tych samych powodów nocne ciemności nastały w Tarnowie. Miasto oszczędza ok. 60 tys. zł miesięcznie.
Jak na razie, nic nie wiadomo o oficjalnych protestach mieszkańców w sprawie nieczynnego przez część nocy oświetlenia. Policja, z która rozmawialiśmy, jest zdania, iż brak światła na ulicach utrudnia patrolom pracę i w razie jakiegoś zdarzenia nie będą one mogły zareagować tak prędko, jak w zwyczajnej sytuacji. Straż Miejska zapewnia, iż w śródmieściu, w którym trochę światła pochodzi z neonów i witryn sklepowych, kamery monitoringu wyposażone w system podczerwieni rejestrują pewne szczegóły obrazu, ale na osiedlach może być pod tym względem gorzej.
Więcej na ten temat piszemy w papierowym wydaniu TEMI, już w najbliższą środę.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o