Z Tarnowca w wielki świat

0
645
Z Tarnowca w wielki świat
REKLAMA

Nie od dziś wiadomo, że sukces wymaga poświęceń. Tę dewizę doskonale zna Ksawery Masiuk, młody pływak pochodzący z Tarnowca. Choć jest na początku swojej kariery, to już teraz może pochwalić się wieloma sukcesami.

Tarnowskie w czasach minionych za sprawą wielkiego przemysłu było liczącym się ośrodkiem sportowym na mapie Polski. W pewnym okresie Dębica i Tarnów wręcz przodowały w kilku dyscyplinach. Dzisiaj pozostało tylko bić brawo tym, którzy mają chęci i zapał do sportu oraz mają takich rodziców, których jeszcze na to stać, aby wspomóc tę karierę.

REKLAMA

Tarnowiec w czasach PRL był znany z POM-u i dobrego serwisu do Ursusa. Po 1989 roku zmienił się jednak nie do poznania. Po POM-ie pozostały tylko wspomnienia i resztki pól, a miejscowość z małej wsi przeobraziła się w dużą sypialnię dla Tarnowa. W latach 90. Tarnowska Agencja Rozwoju Regionalnego organizowała w czasach Województwa Tarnowskiego – Światowe Forum Mediów Polonijnych. Podczas wakacji do Tarnowa zjeżdżali się dziennikarze polonijni z całego świata. Jednym z gości V. forum był ówczesny redaktor naczelny „Gońca Wiedeńskiego” Krzysztof Masiuk. Tak mu się spodobało miasto i ludzie, że po dwóch latach osiadł w Tarnowie, by kilka lat później znaleźć swoje miejsce w Tarnowcu po drugiej stronie góry. Każde z dzieci państwa Masiuk coś ćwiczyło. Starszych zafascynował Sihan Wiesław Gwizd i do końca pozostali wierni karate, a najmłodszy Ksawery po początkach w karate wybrał ostatecznie pływanie.

Początki nie zapowiadały, że stanie się to pasją, która wyznaczy jego dalsze życie. Jak wiele tarnowskich dzieci przyjeżdżał kilka razy w tygodniu na basen do Mościc i tam pod okiem Henryka Iwańca w „Starcie” poznawał się z pływaniem. Pierwsze starty po pół roku pokazały, że Ksawery ma predyspozycje i to co jest kluczowe – ma też chęci. Po niecałym roku rodzice Ksawerego stanęli przed pierwszym poważnym wyborem, musieli podjąć decyzję – co dalej, bo „Start” przestał istnieć. Większość trenujących lub tych którzy trenowali wie doskonale, że o wynikach decydują wspomniane już chęci, praca oraz zwłaszcza dobry trener, który potrafi zmotywować, zachęcić i ma wiedzę. Jeśli chodzi o pływanie, to do dziś dużego wyboru nie ma, bo i tradycje w tym sporcie mamy niewielkie. W tym czasie na brzeskim basenie trenował sekcję pływacką Marcin Kacer – ze słynnej tarnowskiej rodziny pływaków i trenerów. Marcin Kacer był sam kiedyś pływakiem i pomimo młodego wieku dochował się już kilku sukcesów oraz znanych mistrzów pływania – Wojciecha Wojdaka i Krystiana Bałabucha. Masiukowie postanowili powierzyć dalsze losy Ksawerego właśnie Marcinowi Kacerowi, choć wiązało się to z codziennymi wycieczkami do Brzeska.

Brzesko postawiło na pływanie i na zajęcia do sekcji pływackiej tamtejszego BOSiR-u zjeżdżały się dzieci z czterech powiatów. Ksawery miał najdalej, bo codziennie musiał jeździć 30 km w jedną stronę. Trener Kacer okazał się dobrym nauczycielem, a co ważne potrafił nawiązać świetny kontakt ze swoimi podopiecznymi i zachęcić ich do ciężkiej pracy. Na pierwsze sukcesy Ksawery nie musiał długo czekać. Już w pierwszym roku treningi Marcina Kacera przyniosły efekty w postaci dobrych miejsc na zawodach wojewódzkich. Ksawery był głodny sukcesów i zdolny do poświęceń, bo kiedy doszły poranne treningi, to musiał wyjeżdżać z Tarnowca już o 5:30. Spędzał w samochodzie dziennie kilka godzin. Pomimo ciągłych dojazdów nie ucierpiała nauka. Ksawery miał cały czas świadectwo z paskiem i nagrody od wójta Gminy Tarnów za dobra naukę.

Podobno w pływaniu ważny jest talent, ale jak mówi trener Marcin Kacer, to tylko 20% sukcesu, pozostałe 80% to ciężka praca. Pływanie nie toleruje lenistwa i przypadkowości. Codzienne jazdy do Brzeska dały oczekiwany rezultat. W 2015 roku Ksawery Masiuk po raz pierwszy został najlepszym pływakiem Małopolski w swojej grupie wiekowej. W stylu grzbietowym, który stał się jego ulubionym stylem nie miał w województwie żadnej konkurencji. Z każdych zawodów przywoził do domu po kilka medali, przeważnie złotych. Wygrał m.in. Otyliadę w Dębicy organizowaną przez Otylię Jędrzejczak, Puchar Solnego Miasta oraz wiele innych prestiżowych zawodów. W roku 2016 i 2017 ponownie został najlepszym pływakiem Małopolski w swojej grupie wiekowej, a na Letnich Mistrzostwach Małopolski drugi zawodnik dopłynął do mety 8s po Ksawerym na 200m grzbietem. Wydać by się mogło, że całkowita dominacja, ale w rankingu ogólnopolskim zamiast piąć się do góry, zaczął powoli „opadać” na koniec pierwszej dziesiątki. Kuriozalnie brak konkurencji i brak partnerów klubowych zadziałał w sposób wsteczny.

Masiukowie znowu stanęli przed kluczową decyzją dotycząca przyszłości. Początkowo chcieli przenieść Ksawerego do „Sokoła” Mościce, bo tu było kilku grzbiecistów i byłoby z kim się pościgać, ale okazało się że przenosiny do klubu w Mościcach wiązały się z koniecznością przeprowadzki też tam do szkoły. Doszli więc do wniosku, że to i tak całkowita zmiana, a jak zmieniać – to na najlepsze. Ksawery po startach w Warszawie na „Od młodzika, do olimpijczyka” miał możliwość trenowania w najlepszym polskim klubie pływackim G-8 Bielany Warszawa. Zresztą już w zimie miał przedsmak trenując pod okiem Pawła Korzeniowskiego w Legii Warszawa. Decyzja była trudna, choć na plus przemawiało, że zacząłby naukę w nowopowstałej 7. klasie i nie miałby żadnych braków, czy różnic w programie nauczania. W ciągu dwóch tygodni Masiukowie zorganizowali przeprowadzkę, a dzięki wiceburmistrzowi Bielan Grzegorzowi Pietruczukowi – czynnemu sportowcowi, udało się pokonać problemy i końcem sierpnia 2017 Ksawery znalazł się w nowym klubie. Nie było nawet czasu na pożegnania i rozmyślania.

Klubów i sekcji pływackich w województwie mazowieckim są dziesiątki, a uprawiających pływanie na dobrym poziomie jest bardzo wielu. W G-8 Bielany Warszawa Ksawery dominatorem już nie był. W koronnym grzbiecie na 200m był najlepszy ale na 100m i 50m musiał walczyć o pierwszeństwo ze zmiennym szczęściem. Na zawodach wojewódzkich tylko na 200m grzbietem mieścił się na podium, a na pozostałych dystansach musiał zadowalać się niższym miejscem. Może inni by się podłamali, ale nie Ksawery.

Kolejny jego trener Łukasz Drynkowski – dawny pływak, twórca i inicjator innowacyjnej szkoły trenowania, powiedział, że trenowanie Ksawerego to przyjemność. Bo nie trzeba go zachęcać, ani ekstra motywować. Wchodzi pierwszy, wychodzi z wody ostatni. Po kilku miesiącach w klubie w swojej grupie wiekowej był najlepszy, a na Mazowszu ustępował już tylko Oliwierowi Sieczkowi, wkrótce jego nowemu koledze z klasy i z klubu. Rywalizacja z zawodów przeniosła się na rywalizację wewnątrzklubową. Nudów nie było, koleżanki i koledzy z klubu często kibicowali podczas zmagań Ksawerego z Oliwierem. Na pierwszych Mistrzostwach Polski w Olsztynie Oliwier był „górą” (wywalczył srebrny medal), natomiast Ksawery zajął 4. i 5. miejsce, ale razem w sztafecie wywalczyli złoto i złamali zasiedziały od piętnastu lat rekord Polski na 4*100 zmiennym. Rok później na kolejnych Mistrzostwach Polski w Oświęcimiu Ksawery zajął 1. miejsce na 50m grzbietem oraz brąz na pozostałych dystansach. Znowu wspólnie z kolegami wywalczyli złoto i ustanowili świetny rekord Polski na 4*100m zmiennym.

Nawet nie wiem, kiedy minęło te kilka dni od Ligii SMS, a jest się czym pochwalić.
Nasz SMS Bielany jest najlepszy w…

Opublikowany przez Ksawery Masiuk-Swimmer Piątek, 4 grudnia 2020

Po letnich mistrzostwach nastąpiła kolejna zmiana. Choć Ksawery dalej pływał w G-8 Bielany Warszawa, to rozpoczął naukę w LIX Liceum Ogólnokształcące Mistrzostwa Sportowego im. J.Kusocińskiego. To liceum, choć młode na sportowej mapie Polski, może pochwalić się wieloma absolwentami-sportowcami, którzy są znani nie tylko w Polsce. Jeśli chodzi o pływanie, to „Kusy” jest jednym z najlepszych w kraju. Nauczycielami są tu m.in. prezes PZP Paweł Słomiński, trener kadry narodowej pływaków Paweł Wołkow, czy wspomniany już Łukasz Drynkowski. W klasie Ksawerego „odnalazła” się cała polska czołówka stylu grzbietowego. Cóż więc się dziwić, że na treningach trenerzy nie muszą zawodników jakoś specjalnie motywować, bo wewnętrzna rywalizacja jest najlepszym motywatorem. Pewnie m. in. dzięki tej motywacji Ksawery wygrał na koniec 2019 roku bardzo silnie obsadzony XXX. Memoriał im. Marka Petrusewicza we Wrocławiu, który uważany jest za najlepsze zawody organizowane w Polsce.

Pewnie nikt wtedy z pływaków nie myślał, że wszelkie plany w 2020 roku trzeba będzie modyfikować z uwagi na pandemię COVID-19. Ksawery, tak jak i wszyscy pływacy w marcu, wrócił do rodzinnego Tarnowca. Szkoła przeszła na tryb zdalny, a sportowcy… po części też. Wielka zasługa trenera Pawła Wołkowa, który pokazał że nie przez przypadek jest trenerem kadry narodowej. Codziennie łączył się ze „swoimi” pływakami zdalnie i dawał im porcje ćwiczeń do realizacji w mieszkaniu „na sucho”. Sam uczestniczył z nimi we wszystkich takich treningach. Ksawery mówił, że często kończył trening zmęczony, jak po najcięższym treningu w wodzie. Generalnie trener Wołkow postanowił popracować nad masą mięśniową wychowanków, bo na to zawsze było czasu za mało. W kwietniu Ksawery miał takie pragnienie wody, że jak tylko popuszczono obostrzenia, to pojechał na popularne „Kakałko” do Żabna, ale pomimo pianki woda była strasznie zimna. Rodzice doszli do wniosku, że szczęście, iż Ksawery nie biega, bo trudno byłoby zrobić bieżnię lekkoatletyczną. Ale przy pomocy sąsiada udało się przy domu postawić 7,5 metrowy basen z podgrzewaną wodą. Jak wszystko było gotowe do treningów, to Ksawery dostał powołanie do kadry narodowej i pojechał na zgrupowanie, z którego wrócił po prawie trzech miesiącach.

Podczas zgrupowań Ksawery na wewnętrznych zawodach pokazał świetną formę, w opinii trenerów kadry o dziwo czas pandemii zadziałał w jego przypadku niezwykle korzystnie. W lipcu razem z innymi kadrowiczami wreszcie wystartowali na Międzynarodowym Grand Prix o Wielką Nagrodę Słowenii. Ksawery w trzech startach zdobył trzy złote medale, a na 200m grzbietem zajął pierwsze miejsce w kategorii open. Mało tego – na 50m w stylu motylkowym ustanowił nowy rekord Polski. Wielką formę potwierdził zaraz po powrocie w sierpniu na Grand Prix KU AZS-AWF Lublin, gdzie znowu ustanowił kolejny rekord kraju, tym razem na 50m w stylu grzbietowym i wygrał starty w swojej grupie wiekowej, a w kategorii open był drugi. XXXI Memoriał im. Marka Petrusewicza we Wrocławiu z uwagi na małą ilość zawodów stał się jednym z najważniejszych wydarzeń pływackich 2020 roku i zgromadził na starcie niemal całą czołówkę pływacką. Ksawery powtórzył swój ubiegłoroczny sukces i ponownie wygrał ten Memoriał, w swojej kategorii, wygrywając wszystkie starty i ustanawiając najpóźniej chyba czasowo ustanowiony rekord Polski – 50m motylkiem zrobił na pięć minut przed północą!

I tak dla odmiany pościk z obozu. Kolejny obóz kadry tym razem w Zakopanem. Jesteśmy już tu od tygodnia i kolejny tydzień zapowiada się świetnie wraz ze startami na GP w Łodzi 🤤

Opublikowany przez Ksawery Masiuk-Swimmer Sobota, 31 października 2020

Odwieszenie obostrzeń dla pływaków spowodowało, że w grudniu mogły się odbyć rocznikowe Mistrzostwa Polski w Gliwicach. Widać było na nich, że pandemia i ten czas ograniczeń dokonał niejako naturalnej selekcji wśród pływaków. Bardzo wielu zrezygnowało z uprawiania tej dyscypliny i dla sporej części brakło motywacji albo miejsca do trenowania. Dla Ksawerego Mistrzostwa Polski były na pewno pokazem tego, że można było ten stan wykorzystać dobrze dla swojego rozwoju. Wywalczył w pięknych startach złoto na 50m stylem dowolnym, złoto na 50m stylem motylkowym i ustanowił rekord Polski, złoto na 100m stylem grzbietowym z Rekordem Polski oraz srebro na 50m i 200m  grzbietem. Ponadto razem z kolegami wywalczyli złoto na 4*100m stylem zmiennym i złoto na 4*100 stylem dowolnym. Za najlepszy wynik na 100m stylem grzbietowym według punktacji FINA Ksawery został Najlepszym Pływakiem Mistrzostw Polski 16 –latków. Na koniec tego tak udanego sezonu Ksawery wywalczył z kolegami podczas Mistrzostw Polski seniorów w Olsztynie złoto na 4*100m stylem zmiennym oraz srebro na 4*100m stylem dowolnym. W startach indywidualnych wywalczył finały, w stylu grzbietowym i motylkowym.

Po przewie świątecznej podczas ferii niemal cała dawna sekcja pływacka BOSiR ćwiczyła jak kiedyś, znowu razem. Ksawery postanowił nie jechać do Warszawy na zgrupowanie klubowe, tylko poćwiczyć pod okiem „starego” trenera Marcina Kacera i zostać jeszcze chwilkę w domu. Razem z nim trenował Janek Nowak – dzisiaj zawodnik AZS-AWF Lublin, Oliwia Brach – dzisiaj UKS Polonia Warszawa oraz Judyta Kusion – dzisiaj UKP Unia Oświęcim. Ze wszystkimi ćwiczył Wojtek Wojdak, który po latach powrócił do BOSiR Brzesko i chce odbudować formę na Igrzyska w Tokio. Dla Ksawerego Nowy Rok, nowe wyzwania, choć treningi bez mian. Codziennie pobudka o 5:30. Pierwszy trening o 6:10 drugi o 15:00. Osiągnięcia ostatniego roku zostały zauważone w środowisku pływackim, ponieważ amerykańscy skauci wyszukali Ksawerego, dostał ofertę stypendium z jednej z najlepszych amerykańskich uczelni, ale na to ma jeszcze dwa lata czasu na przemyślenia, co do dalszej drogi kariery sportowej.

Dziękujemy panu Krzysztofowi Masiukowi za nieocenioną pomoc w tworzeniu tekstu.

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments