Między tramwajem a konnym wozem

0
335
Tarnowski tramwaj na filmie sprzed wojny
REKLAMA

Już w pierwszym ujęciu zderzają się ze sobą dwie odrębne cywilizacje; najpierw widać, jak po ulicy Krakowskiej mknie elektryczny tramwaj, a kilka chwil potem ulicę przecina wóz konny na drewnianych kołach. Ale ponieważ wtedy wozy konne nie świadczyły jeszcze o zacofaniu, autor filmu śmiało tytułuje swój obraz: „Tarnów Miasto Przemysłowe”. Zaczyna od bardzo obiecującego wstępu: „Tarnów jako punkt węzłowy sieci komunikacyjnej Małopolski Zachodniej ma duże widoki rozwoju”… Ten rozwój nie miał jednak przyjechać, co oczywiste, wiejską furmanką.

REKLAMA

Od pewnego czasu w sieci przewija się dość niezwykły, nieco ponad 5-minutowy filmik, który – jak się okazuje – ma interesującą historię. To najprawdopodobniej najstarszy zachowany film o Tarnowie. Powstał w 1928 roku w studiu filmowym w Warszawie przy ul. Niecałej 12, istniejącej w stolicy do dzisiaj. „Zdjęć dokonał” Janusz Star (pierwotnie: Jan Strahler), żyjący w latach 1896 – 1973, uznany reżyser filmowy, scenarzysta i operator o bogatej biografii zawodowej, znany między innymi jako autor pierwszego polskiego filmu ze zdjęciami podwodnymi (1958). Z Tarnowem nie miał żadnych związków, końcem lat dwudziestych przyjechał tu zrealizować zamówienie pochodzące z wytwórni filmowej, w której był zatrudniony.
Nie wiadomo, jak film „Tarnów Miasto Przemysłowe” przedostał się do sieci, by tam funkcjonować, ale wzbudza spore zainteresowanie. Na obraz baczną uwagę zwrócił Stanisław Siekierski, znawca dziejów Tarnowa, znany w mediach społecznościowych popularyzator historii miasta, który potrafi bezbłędnie rozpoznać i opisać niemal każdą archiwalną fotografię, dokonać skrupulatnych ocen i porównań.

Mercedes i walec

– Filmik jest niezwykle wartościowy, prawdopodobnie pierwszy o naszym mieście – podkreśla. – To prawdziwa perełka. Oprócz zachowanych do dzisiaj fragmentów miasta sprzed ponad 90 lat możemy ujrzeć widoki, których już nie ma.
W filmie dużo jest tramwaju, który wtedy – jeśli chodzi o Galicję – kursował jeszcze tylko w Krakowie i Lwowie, ale jeden z napisów filmowych głosi: „istniejąca linia tramwajowa została wzmocniona miejskim ruchem autobusowym”, po czym naszym oczom ukazuje się autobus marki Mercedes. Kiedy mowa jest o budowie dróg, widzimy jeszcze jeden niezwykły pojazd – ogromny walec, który w owych czasach musiał uchodzić za sprzęt dość nowoczesny.
Stanisław Siekierski docenia fakt, że na filmie dobrze pokazane są obiekty, których już nie ma, jak choćby Synagoga Nowa, zwana też Jubileuszową, oddana do użytku w 1908 roku, w 60. rocznicę urodzin cesarza Franciszka Józefa, spalona przez hitlerowców w listopadzie 1939, wraz z innymi żydowskimi domami modlitwy w mieście.
– Ciekawe są zdjęcia kaplicy Sióstr Urszulanek Unii Rzymskiej przebudowanej w 1979 r. na kościół pw. Św. Maksymiliana Kolbego. Można tu dostrzec fragment daszku nad głównym wejściem do poczty głównej na rogu Urszulańskiej i Focha (dzisiaj J. Bema) wzniesionej w 1913 r. Poczta została spalona w 1939 r. przez wycofujące się w panice Wojsko Polskie, by urządzenia szyfrujące, których nie zdołano zdemontować, nie przejęli Niemcy. Widzimy, jak wyglądało skrzyżowanie ul. Krakowskiej z Kolejową (obecnie Dworcową), z budynkiem mieszczącym restaurację Maurycego Abenda, w której w soboty przygrywało kilku instrumentalistów z kolejarskiej orkiestry dętej.

Przemysł bez Azotów

Cenne są migawki dotyczące dopiero co zbudowanego mauzoleum gen. Józefa Bema, jeszcze bez sprowadzonej trumny z jego szczątkami, budowy nowoczesnych bloków przy ul. Warzywnej (w ramach „zaspokajania rozrastających potrzeb życia społecznego”), odcinka murów Starego Cmentarza czy prac regulacyjnych na Wątoku.. Interesująco wygląda mur ogrodzenia browaru książąt Sanguszków na Strusinie z podświetlonymi wnękami reklamowymi, opisany zresztą przez sławnego tarnowianina, Jana Bielatowicza, pisarza emigracyjnego.
– Zastanawiać może fakt, że chociaż tytuł filmu wyraźnie sugeruje, iż jego tematem będzie głównie tarnowski przemysł, z tej dziedziny pokazuje on tylko budowę rzeźni w Klikowej, po wojnie Zakładów Mięsnych i obecnie oddziału firmy „Sokołów SA” – zauważa Stanisław Siekierski.
Jeszcze bardziej zastanawiające może być to, że w filmie o „Mieście Przemysłowym” nie ma nawet najmniejszej wzmianki o budowie Państwowej Fabryki Związków Azotowych, wznoszonej od 1927 r., drugiej po porcie w Gdyni inwestycji w II Rzeczypospolitej. Wydaje się, że taki filmik powinien zacząć się właśnie od tematu przyszłych Azotów. Być może autorzy filmu doszli do wniosku, że skoro fabryka powstaje poza Tarnowem, na gruntach Dąbrówki Infułackiej i Świerczkowa, to już miasta nie dotyczy?… Mało prawdopodobne, ale trudno znaleźć inne wytłumaczenie.

Luksusowe garnitury

Dlatego na filmie z 1928 r. Tarnów wcale nie wydaje się przemysłowy, choć z pewnością takim już był. Nawet, gdy do użytku oddano fabrykę nawozów sztucznych, pierwsze miejsce długo zajmował tutaj przemysł konfekcyjny, który – jak podaje Jerzy Gołębiowski – w 1931 r. zatrudniał prawie 44 proc. ogółu robotników przemysłowych. W Tarnowie szyto między innymi luksusowe, bardzo drogie garnitury skórzane, sprzedawane na Węgrzech, Słowacji, w Rumunii, Serbii, Bośni, Turcji.
W latach międzywojennych tylko w Warsztatach Naprawczych Taboru Kolejowego (obecne Zakłady Mechaniczne) pracowało 1,1 tys. osób, działały zakłady przemysłu spożywczego, szklarskiego, ceramicznego, drzewnego. Tuż przed wybuchem II wojny światowej tarnowski przemysł zatrudniał ponad 6 tys. ludzi.
Autorzy filmu jednak byli bardziej zajęci miastem jako takim, jego rozwojem, niż samym przemysłem. Z dzisiejszej jednak perspektywy nie ma to żadnego znaczenia, kilkuminutowy obraz stanowi przede wszystkim cenny i rzadki dokument z przeszłości. Dostępny w internecie (na stronie fb: Tarnów, ciekawostki, tajemnice…) wyświetlony został już tysiące razy. Zachowały się również krótkie filmiki, czasem ledwie minutowe, z okresu okupacji hitlerowskiej, a także powojenne – z lat 50. i 60. – które na ogół mają związek z PRL-owską propagandą (głównie materiały PKF). Ale i one dla wielu są cenne, gdyż często pokazują Tarnów, który przeminął albo właśnie przemija, z czasów dzieciństwa lub młodości wielu jego mieszkańców. A sentymenty ciągle mają swoją wartość.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o