Ciężarówki wiozą śmierć

1
291
REKLAMA

Zdaniem policji grupa kierowców ciężarówek nie wyróżnia się szczególnie pod względem skłonności do wykroczeń, ale skutki ich przewinień mogą okazać się bardziej poważne. Martwią informacje pochodzące z Głównego Inspektoratu Transportu Drogowego: dużo samochodów ciężarowych poruszających się po naszych drogach jest niesprawnych, a kierowcy ciągle kombinują z rejestrowanym czasem pracy.
W minionym miesiącu, w ciągu jednej doby, na dawnej „czwórce” pod Wojniczem i na autostradzie A4 na wysokości Jastrząbki, zginęły dwie młode kobiety – w wieku 17 i 18 lat. W obu wypadkach brały udział samochody ciężarowe, zwane popularnie tirami. Na pojazdy te wpadły inne samochody, prawdopodobnie z winy kierowców tych drugich. W czerwcu w Tarnowie młody motocyklista zderzył się ze skręcającą w prawo ciężarówką. Poniósł śmierć na miejscu.– Ze względu na gabaryty i swoją masę samochody ciężarowe mogą stanowić duże niebezpieczeństwo, gdy dochodzi do kolizji z innymi pojazdami. Jakie szanse ma w zderzeniu z takim kolosem samochód osobowy, nie mówiąc o motocyklu? Bardzo często takie „spotkania” kończą się dla kierowców tych pojazdów śmiercią lub ciężkimi obrażeniami ciała – podkreśla kom. Sebastian Bąk, naczelnik Wydziału Ruchu Drogowego KM Policji w Tarnowie.
Tego lata wrażenie zrobiły dwa wypadki w kraju, w jakich rozpędzone tiry, które nie rozpoczęły na czas hamownia, tak, jakby ich kierowcy się zagapili, zmiażdżyły stojące przed nimi samochody osobowe. W sumie zginęło kilka osób.

REKLAMA

Pijany tir
W Polsce udział ciężarówek w wypadkach drogowych jest coraz większy, bo na szosach jest ich coraz więcej. Wielu kierowców narzeka na tirowców: że czują się panami dróg, że ryzykownie wyprzedzają, tworzą na drogach zatory, wymuszają pierwszeństwo przejazdu. Niektórzy zaobserwowali, że tirowcy w czasie jazdy obsługują smartfony i mają włączone telewizory.
Najgorsze jest jednak to, że część z nich sięga przed jazdą po alkohol. To nie są wcale odosobnione przypadki, także na drogach naszego regionu. W pobliżu węzła autostradowego w Brzesku kierowca tira, na wezwanie inspektorów GITD do zatrzymania się, wykonał taki manewr, że z impetem wpadł na zaparkowany na poboczu radiowóz. Szybko się okazało, że mężczyzna znajduje się w stanie nietrzeźwym.Na szczęście w okolicach Tarnowa nie odnotowano tak drastycznego przypadku, jak w Łódzkiem, gdzie kierowca prowadzący slalomem tira popijał wódkę z butelki i miał we krwi prawie 6 prom. alkoholu! Taka dawka niektórych ludzi zabija.– Z naszych obserwacji nie wynika, aby kierowcy ciężarówek jako grupa wyróżniali się pod względem wykroczeń czy nawet przestępstw drogowych od innych grup kierowców, wszyscy na sumieniu mają podobne winy. Innym problemem natomiast jest to, że następstwa związane z łamaniem przepisów przez kierujących wielkimi, ciężkimi samochodami mogą być dużo poważniejsze – mówi naczelnik Bąk.

Kombinacje przy tachografie
Bardzo ważne jest, aby kierowca samochodu mogącego ważyć kilkadziesiąt ton, był wypoczęty. Tymczasem Główny Inspektorat Transportu Drogowego coraz częściej wykrywa przypadki fałszowania prawdziwego czasu pracy. W tym miesiącu w Pogórskiej Woli pod Tarnowem inspektorzy w czasie kontroli ustalili, że w samochodzie ciężarowym, transportującym towar z Niemiec na Słowację, zamontowano urządzenie przeznaczone do podrabiania lub przerabiania danych rejestrowanych przez tachograf. Kierowca mógł włączyć to urządzenie za pomocą określonych czynności, a następnie po wyłączeniu zapłonu ów wynalazek automatycznie się dezaktywował.
– Kombinacje przy tachografie to aż 60 proc. wszystkich wykroczeń ujawnianych przez nas podczas rutynowych kontroli pojazdów. Są one najczęstsze – informuje Karolina Wieczorek, rzeczniczka prasowa GITD.
Tego rodzaju kombinacje się mnożą, mimo że przewoźnik zagrożony jest karą pieniężną w wysokości 12 tys. zł. Może to wciąż za mało?
W obliczu innych faktów nie dziwią też przypadki nagłych pęknięć opon w ciężarówkach podczas jazdy. Niedawno policjanci z Tarnowa zatrzymali nieduży samochód ciężarowy, który mógł przewozić maksymalnie tonę towaru, a przewoził… cztery tony.
– Ostatnio kontrolnie ważyliśmy pojazdy na Mazowszu i aż 30 proc. z nich było przeciążonych. Jedna z ciężarówek wiozła betonowe szamba o łącznej wadze 61 ton, gdy dopuszczalna ładowność wynosiła 40 ton – dodaje rzeczniczka GITD.

Uwaga na hamulce
Jeśli będziemy się trzymać wyników innych kontroli, poważne obawy wzbudzi stan techniczny ciężarówek, które jeżdżą po naszych drogach. W czerwcu GITD przeprowadził akcję na Kielecczyźnie, poddając pojazdy, głównie ciężarowe, skrupulatnemu sprawdzeniu. Na 45 skontrolowanych całkowicie sprawnych było – uwaga – 11. Niektóre, mimo wielkiej masy, nie miały nawet odpowiednio utrzymanych układów hamulcowych, w czterech wykryto tzw. emulatory AdBlue do zakłócania prawidłowej pracy układu oczyszczania spalin. Widać wyraźnie, że niektóre firmy transportowe wciąż chcą zarabiać dużo, szybko i jak najtańszym kosztem.
Firmy mają także kłopot z ludźmi do pracy. Brakuje kierowców, więc słychać, że wymagania spadają. Z pewnością pracuje tam wielu świetnych profesjonalistów, ale do roboty przyjmuje się także kierowców mało doświadczonych albo takich, którzy nigdy nie powinni siadać za kierownicą tego typu samochodów.
Niedawno rozmawialiśmy z Franciszkiem Szpalą, wieloletnim, doświadczonym kierowcą tirów z Tarnowa. Oto jego wypowiedź: „Często podają komunikaty o wypadkach. Przez 50 lat, jak jestem kierowcą, nigdy – odpukać – wypadku nie miałem. Dziwi mnie, że teraz kierowcy tak często kładą ciężarówki na drogach. Kiedyś tak nie było. Może zawodzi system szkolenia? Jeśli ma się na karku 40 ton, to warto pamiętać, że nie sztuka tę masę rozpędzić, ale sztuka ją szybko zatrzymać, gdy trzeba. Zresztą obserwuję młodych i widzę, jacy niektórzy są. Kierują ciężarówką i jedną stopę trzymają na kokpicie, albo bawią się w tym czasie smartfonem, albo zerkają na telewizorek. Radio CB już wyłączyłem, bo nie mogłem znieść tego języka, którego oni używają. Prawie same wulgaryzmy”.

Rośnie świadomość
Ale z raportu przygotowanego przez organizatorów akcji „Profesjonalni kierowcy” przygotowanego w 2018 roku wyłania się nieco inny obraz sytuacji. Według zawartych tam danych liczba wypadków z udziałem samochodów ciężarowych o mniejszej dopuszczalnej masie całkowitej, do 3,5 t. rośnie, lecz z udziałem największych ciężarówek spada. Wniosek, który wysnuto w opracowaniu, jest taki, że wzrasta świadomość kierowców w kwestii obowiązków i uprawnień przypisanych do ich zawodu, w tym prawa do odpowiedniego wypoczynku. Na okoliczność raportu Jakub Faryś, prezes Polskiego Związku Motoryzacyjnego, komentuje: „Za stosunkowo niedużą liczbę wypadków powodowanych przez kierowców ciężarówek w porównaniu do kierowców samochodów osobowych odpowiada kilka czynników. Po pierwsze, kierowcy zawodowi mają dużo większe doświadczenie, rocznie pokonują setki tysięcy kilometrów, ich koledzy z osobówek zaś maksymalnie 15–20 tysięcy. Po drugie, zawodowi kierowcy mają świadomość, że jadą pojazdem o masie całkowitej kilkudziesięciu ton, który zachowuje się zupełnie inaczej niż lżejsze samochody”.
Dlaczego jednak skoro jest tak dobrze, dobrze wcale nie jest?

REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
1 Komentarz
NAJNOWSZE
NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Inline Feedbacks
View all comments