Czy już czas na elektrobusy?

0
21
W niektórych polskich miastach elektryczne autobusy już jeżdżą po ulicach

Prezes MPK konsekwentnie broni wyboru, nie odżegnując się jednak od pojazdów, które wykorzystują paliwa alternatywne.
Dyskusję rozpoczął Tomasz Olszówka ze stowarzyszenia „Anioł Struś”, które zajmuje się stanem powietrza w mieście. Na Facebooku zarzuca władzom samorządowym, że w grupie 24 miast, które uczestniczą w pilotażowym programie zakupu ze środków rządowych autobusów elektrycznych w ramach projektu „Polski E‑bus”, zabrakło Tarnowa. Jest zdania, że miasto, które rezygnuje z „zielonej rewolucji” w transporcie miejskim, zmniejsza swoje szanse w pozyskiwaniu nowych, młodych mieszkańców pełnych aspiracji, także ekologicznych, dla których ich zdrowie i zdrowie ich rodzin jest szczególnie cenną wartością. Tomasz Olszówka drwi sobie z doniesień o zamówieniu przez Tarnów nowych autobusów Diesla, powołując się na przykłady kilku miast – Krakowa czy Rzeszowa – które stawiają teraz tylko na transport całkowicie bezemisyjny. E‑mobilność zaczyna być coraz mocniej zaznaczającym się trendem, który, zdaniem autora, jeszcze do Tarnowa nie dotarł: „W tym wszystkim, niestety, samorząd Tarnowa pozostaje co najmniej jedną <mentalną dekadę> w tyle”.
Autobusy i mentalność
Na odzew internautów nie trzeba było długo czekać. Jak można było się spodziewać, dali znać i zwolennicy, i przeciwnicy obranego przez miejską komunikację w Tarnowie kierunku. Jakub Kwaśny, radny miejski, zauważa z przekąsem, że autobusy, które kupuje teraz MPK, są „na miarę naszych możliwości… mentalnych”, a ci, którzy mają większe wymagania, „postrzegani są przez władze jako wiecznie niezadowoleni”.
Najbardziej merytoryczna dyskusja toczy się z udziałem wspomnianego Tomasza Olszówki i wywołanego do tablicy Jerzego Wiatra, prezesa MPK. Ten drugi zaznacza: „Wysławiana przez Pana technologia napędu elektrycznego autobusów to absurd ekonomiczny i ekologiczny”. Prezes przytoczył wiele liczb. Diesel kosztuje średnio ok. 900 tys. zł, elektrobus 2,5 mln. Po 6‑8 latach zachodzi konieczność wymiany baterii – każda to koszt ok. 500 tys. zł. Z obliczeń Jerzego Wiatra wyszło, że po 10‑letnim okresie eksploatacji każdy egzemplarz „elektryka” okaże się droższy w zakupie o 2,7 mln zł, już po uwzględnieniu oszczędności na tańszym od oleju napędowego prądzie.

REKLAMA

Pamiętajcie… o milenialsach
Tomasz Olszówka ripostuje: „Panie Jerzy, tanio to już było, teraz oprócz tego, że ekonomicznie, to musi być jeszcze społecznie, odpowiedzialnie. Państwo kupiliście dość wypasione diesle za 1,2 mln zł brutto za sztukę. Dobrze, że kładziecie nacisk na bezpieczeństwo, ale zdecydowanie trzeba jeszcze postawić na zdrowie publiczne, uwzględniając nowe preferencje młodych mieszkańców – milenialsów. Oni chcą żyć w e‑mobilnych miastach (…) ”.
Polemista posiłkuje się także opinią Adriana Furgalskiego, znanego eksperta w dziedzinie polityki transportowej, który jest zdania, że miastom opłaca się inwestować w elektrobusy i hybrydy, podaje przykłady, ale mówi tylko o samych kosztach użytkowania pojazdów.
Jerzy Wiatr przypomina, że diesle, które dotrą do Tarnowa, spełniają najwyższe normy ekologiczne Euro 6, będzie również 21 nowych, bardzo „czystych” autobusów na gaz ziemny (CNG). W przyszłym roku w Tarnowie będzie też 14, najwięcej w kraju, autobusów, które przystosowane są do jazdy na biodieslu, paliwie z rzepaku.


Zróbcie początek
Tomasz Olszówka, z którym rozmawialiśmy po zakończonej wymianie poglądów na forum, mówi, ze argumenty strony przeciwnej nie przekonały go.
– Nie mówię, że Tarnów powinien wydać pieniądze od razu na kilkadziesiąt autobusów elektrycznych, ale moim zdaniem, należało już teraz kupić przynajmniej kilka, żeby był jakiś zaczyn, znak, że zmienia się myślenie na temat komunikacji publicznej, że dołączamy do grupy miast e‑mobilnych. Powinny być u nas elektrobusy i autobusy na gaz ziemny, ale diesle już nie. Zdaję sobie sprawę z ograniczeń finansowych, lecz drogie baterie do tych pojazdów z roku na rok tanieją, a żywotność „elektryka” w stosunku do autobusu z silnikiem wysokoprężnym jest dwa razy dłuższa.
Prezes Wiatr również pozostaje przy swoich poglądach.
– Proszę mnie źle nie zrozumieć. Nie jestem przeciw elektromobilności, ale uważam, że w Tarnowie jeszcze nie czas na tego typu autobusy. Moim zdaniem, ale i zdaniem wielu ekspertów, do tej pory nie została pokonana podstawowa bariera w postaci bardzo drogich, zużywających się akumulatorów, które znacznie podrażają koszty. W klasycznych elektrobusach konieczne jest wdrożenie zupełnie nowej technologii. Znajdujemy się na jednym z etapów rozwoju tego rodzaju środków transportu i najrozsądniej jest najpierw analizować, testować i obserwować, tak jak robią to na Zachodzie. Tak samo będziemy robić u nas, w Tarnowie.

Więcej za mniej
Jerzy Wiatr przypomina też, że w Polsce powstają już autobusy elektryczno‑wodorowe i że MPK jest zainteresowane możliwością testu takiego pojazdu.
– Rozwinięcie elektromobilności w najbliższych latach na szeroką skalę nie jest wcale przesądzone – konkluduje Jerzy Wiatr. Przy okazji próbuje obalić mit o całkowitej bezemisyjności „elektryków”, podając, że ogrzewanie kabiny pasażerskiej odbywa się tam za pomocą specjalnego agregatu (a nie nadwyżek ciepła pochodzącego z silnika), w którym paliwo spalane jest w „skrajnie nieekologicznych warunkach”.
Polemiki w sprawie kierunków rozwoju komunikacji miejskiej w Tarnowie zapewnie długo nie ustaną, ale już dzisiaj nasuwa się nieodparte wrażenie, że powstaje problem: czy ma zwyciężyć wyrafinowana ekologia, czy zwykła ekonomia. Faktem jest, że Tarnów potrzebował teraz pokaźniejszej liczby autobusów, by móc wymienić w jak największej części wyeksploatowany tabor. Ale żeby było więcej, trzeba było wybrać tańsze autobusy. Gdyby miasto zdecydowało się na droższe „elektryki”, skala zakupów byłaby mniejsza i nadal po ulicach jeździłyby stare pojazdy niespełniające już jakichkolwiek współczesnych standardów. W kilku miastach (np. Kraków, Rzeszów), które fundują sobie elektrobusy i w których transport publiczny znajduje się na innym poziomie, trwa wymiana floty z dobrej na jeszcze lepszą. W Tarnowie, gdzie pod tym względem skumulowały się wieloletnie zaniechania, do wymiany jest aż nadto floty bardzo złej, dużo gorszej niż w wielu innych ośrodkach.
Przy okazji warto pamiętać, że do powstawania smogu w miastach transport drogowy przyczynia się w 5,3 proc., a niewłaściwy sposób ogrzewania budynków – w 80 proc.
W ostatnich dniach prezydent Tarnowa powołał zespół ds. elektromobilności i paliw alternatywnych w transporcie miejskim. Do tematu będziemy wracać w najbliższych wydaniach TEMI.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o