Czym przyciągnąć studenta?

0
138
studiowanie
REKLAMA

To odpowiedź na zapotrzebowanie rynku, a także efekt współpracy z firmami zgłaszającymi brak odpowiednio wykształconych specjalistów.
Uczelnie mają mniej studentów. Już w ubiegłym roku na studiach dziennych w całym kraju odnotowano o blisko 30 tys. studentów mniej. W latach 1990‑2006 liczba studentów w Polsce wzrosła ponad pięciokrotnie, ale od roku akademickiego 2006/2007 zaczął się spadek. Z badań wynika, że liczba studentów będzie się zmniejszać jeszcze przez co najmniej dekadę. Autorzy badań przewidują też, że w ciągu najbliższych pięciu lat ubędzie 250 tys. studentów. Największy kryzys czeka uczelnie za kilkanaście lat.Od kilku lat zauważalne jest malejące zainteresowanie studiowaniem w Tarnowie. Jeszcze w roku akademickim 2011/2012 Tarnów mógł się pochwalić liczącą aż 7 911 osób studencką bracią, by rok później odnotować spadek o blisko 900 osób. W ubiegłym roku akademickim w Tarnowie studiowało 6 668 osób. Winnych słabej rekrutacji łatwo wskazać – niż demograficzny, emigracja, sporo maturzystów poprawiających egzamin dojrzałości, wreszcie ogromna konkurencja na rynku usług edukacyjnych.
– Jak każda uczelnia mieliśmy kłopoty z rekrutacją. Spora grupa maturzystów poprawiała egzamin maturalny i oni na studia zgłaszali się dużo później, dopiero w październiku. Ci, którzy maturę zdali w pierwszym terminie, często wyjechali za granicę do pracy i tam pozostali, a ci, którzy wrócili z zarobkowych wakacji, o studiach myśleli dopiero początkiem października. Zauważalny jest niż demograficzny – coraz mniej dzieci w szkołach, coraz mniej maturzystów. Coraz mniej jest również osób, które maturę zdawało kilka czy kilkanaście lat temu i zamykało wtedy swoją edukację, a jeszcze niedawno decydowało się uzupełnić wykształcenie, już pracując – zauważa dr Bożena Szołtysek, kanclerz Tarnowskiej Szkoły Wyższej.
Bez znaczącego regresu, ale mogłoby być lepiej – tak wyniki rekrutacji komentuje prorektor PWSZ w Tarnowie.
– Niż demograficzny to główny powód słabszej rekrutacji na wielu uczelniach. Oczywiście nie działamy w próżni, są wokół nas w samym tylko Tarnowie inne uczelnie, są w pobliskich miastach zdecydowanie większe ośrodki akademickie. I są dla nas konkurencją. Ale czy rzeczywiście maturzyści wolą studiować w Krakowie czy Warszawie? Tego pewien nie jestem. Gdy przy tworzeniu list osób przyjętych na studia liczą się wyniki matury, to do prestiżowych uczelni dostaną się tylko naprawdę najlepsi. Inni, jeśli chcą studiować, muszą szukać uczelni na miarę swoich wyników, finansowych możliwości czy nawet umiejętności adaptacji w dużych ośrodkach akademickich. Tych, którzy zgłaszali się do nas w drugiej rekrutacji, nie pytaliśmy, czy wcześniej starali się o studia w Krakowie, Warszawie, czy innym większym ośrodku. Na wynik rekrutacji wielu uczelni, zwłaszcza tych, które nie prowadzą kilkudziesięciu kierunków, wpływ ma moda na określone studia. A ta bywa zmienna i trudno nawet powiedzieć, z czego wynika, bo rzadko z rzeczywistego zapotrzebowania rynku. Raz jest to psychologia, raz kosmetologia, filologia, innym razem ekonomia… – mówi dr Józef Węglarz, prorektor ds. studenckich i dydaktyki Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Tarnowie.Ratunkiem dla uczelni może okazać się poszerzenie oferty o nowe kierunki i specjalności. I z takiej możliwości szkoły wyższe muszą skorzystać. Jest to oczywiste także dla zarządzających uczelniami w Tarnowie.O utworzenie nowego kierunku zabiegają władze tarnowskiej PWSZ. Projekt przeszedł wstępną weryfikację w ministerstwie, czeka teraz na pozytywną opinię Polskiej Komisji Akredytacyjnej. Chodzi o pedagogikę przedszkolną i wczesnoszkolną z językiem obcym. Uczelnia chce kształcić nauczycieli, którzy w przedszkolach i w ramach nauczania zintegrowanego uczyć będą dzieci języków obcych. Jak dodaje prorektor Węglarz, złożenie wniosku o utworzenie nowego kierunku poprzedzono rozmowami z tarnowską delegaturą kuratorium oświaty o sytuacji w szkołach i zapotrzebowaniu na absolwentów takiego kierunku. Dodatkowo kierunek ten byłby powadzony także w formie studiów niestacjonarnych, co pozwoliłoby wielu nauczycielom uzupełnić kwalifikacje.Uczelnie chętnie tworzą nowe kierunki, ale by rzeczywiście pomysły te odniosły sukces, muszą być odzwierciedleniem sytuacji na rynku pracy, a dodatkowo poparte szeroko zakrojonymi badaniami rynkowymi lub opiniami pracodawców z określonej branży.– Uczelnie muszą uważnie obserwować zainteresowanie już dostępną ofertą i spoglądać też na rynek pracy, by szybko dostosowywać się do zmian. Okazuje się na przykład, że niegdyś wyśmiewany marketing wraca do łask, znów jest zainteresowanie tego typu studiami i marketingiem rozumianym jako PR, kreowanie wizerunku. Nie wystarczy przeprowadzenie prostej ankiety o możliwym zapotrzebowaniu na absolwentów nowego kierunku. Czasami wydaje nam się, że coś zaspokoi potrzeby rynku, że trafimy w jakąś niszę, a efektów nie ma. Konieczna jest współpraca z przedsiębiorstwami. To od firm dowiadujemy się, jakich specjalistów im brakuje i jakie kierunki powinny pojawić się w ofercie szkół wyższych. Zauważyliśmy rosnące zainteresowanie naszymi studiami na kierunku zarządzenie w ramach specjalności zarządzanie finansami. Uznaliśmy, że warto dokonać zmian i postanowiliśmy prowadzić studia I stopnia, studia licencjackie na kierunku finanse i rachunkowość. Mamy już zgodę ministerstwa – mówi Renata Mielak, wicekanclerz Małopolskiej Wyższej Szkoły Ekonomicznej w Tarnowie.Także Tarnowska Szkoła Wyższa przymierza się do uruchomienia nowego kierunku w obszarze nauk o zdrowiu i kosmetologii. Szczegóły są jeszcze dopracowywane. Przy tak dużej konkurencji szkoły wyższe nie mogą sobie pozwolić na proponowanie kierunków tylko o ładnie brzmiących nazwach. Ważne są jeszcze inne czynniki.– Otwierając nowy kierunek studiów, każda uczelnia powinna zwracać uwagę na to, by dawał absolwentom umiejętności potrzebne na rynku, a więc dawał w perspektywie pracę, bo wtedy będą chcieli studiować. Kształcenie musi się odbywać na dobrym poziomie, by dyplom miał wartość, co zachęci kolejne osoby do studiowania. W przypadku uczelni prywatnych pamiętać jeszcze trzeba o zamknięciu własnego budżetu. To wszystko musi współgrać. A szukając pomysłów na poszerzenie oferty, cały czas badamy rynek, badamy też populację uczniów szkół ponadgimnazjalnych i ich zainteresowania. Współpracujemy również z urzędami pracy i innymi instytucjami, które także zajmują się monitorowaniem rynku pracy i zapotrzebowania na konkretne zawody. Wreszcie istotne są kontakty z przedsiębiorcami, producentami. To od nich na przykład wiemy, że wymagać będą od osób prowadzących zakłady kosmetyczne wyższego wykształcenia, że to policealne czy w formie kursów to już za mało – tłumaczy Bożena Szołtysek.
Wydział Teologiczny Sekcja w Tarnowie UPJPII w Krakowie również poszerza swoją ofertę edukacyjną. W połowie lutego 2015 roku rozpoczną się tutaj zajęcia na podyplomowym, trwającym trzy semestry studium z etyki. Studium podyplomowe z etyki przeznaczone jest dla nauczycieli, absolwentów szkół wyższych i osób posiadających kwalifikacje pedagogiczne, które zamierzają zdobyć uprawnienia do nauczania przedmiotu etyka w szkołach podstawowych, gimnazjalnych i ponadgimnazjalnych.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments