Festiwal prezentów

0
43
REKLAMA

Festiwal prezentówŚwięta w tym roku mają być niezbyt towarzyskie, ale na pewno nie bez prezentów. Oferta rozmaitych sklepów i portali prezentowych oszałamia. Dosłownie.
Gdzie te czasy, kiedy na topie dziwacznych lub ekscentrycznych prezentów pod choinkę były śpiewająca kolędy gumowa ryba albo kolędujący lokalizator do kluczy? Dziś nie zdziwcie się, gdy dostaniecie pod choinkę maskę Janusza Nosacza (statystycznego Polaka z memów!), światełka choinkowe przypinane do brody albo „organizer na biustonosze”…

Ale pomińmy Janusza i biustonosze. Oto topowy z dziwacznych prezentów: Leniwy Kubek „dla ludzi, którym nie chce się nawet mieszać kawy”. Kubek miesza napój sam, po naciśnięciu przycisku… Na pewno nie powinien się więc nazywać „leniwy” – to po pierwsze. Po drugie – czy ludzie aż tak leniwi, że nie chce im się mieszać kawy, przycisną przycisk? I czy w ogóle zasługują na prezenty?
Bożonarodzeniową odmianą „Leniwego Kubka” jest choinka dla leniwych. Wystarczy ją parę razy podlać, a wyrośnie już ubrana, z łańcuchem i gwiazdą na szczycie…

REKLAMA

Na chłodno?
Jest parę szczególnych prezentów do wkładania do lodówki – jak np. „odchudzająca świnka”, której widok ma sprawić, że zrezygnujemy z podjadania. Albo „Chłodna Mama” – plastikowa figurka ze skrzywioną miną, która, napełniona sodą, pochłania podobno nieprzyjemne zapachy. Inny zdecydowanie chłodny prezent to Lodowy Kufel – szklanka na piwo, której ścianki wypełniono żelem zamrażającym (nie sprawdzaliśmy, czy działa!).
Finansową odmianą lodówkowej świnki jest natomiast skarbonka z labiryntem. Aby ją otworzyć, trzeba najpierw rozwiązać trudną łamigłówkę na wieczku albo trafić metalową kulką w odpowiedni otwór w labiryncie. W obu wersjach jest to czas wystarczający, by się zastanowić, czy naprawdę warto wyciągać pieniądze… Albo, po kilku próbach, całkiem się do tego zniechęcić. Mimo dłuższych poszukiwań, nie znaleźliśmy antyalkoholowej wersji tego gadżetu – np. butelki whisky z labiryntem w zakrętce, albo zamka z łamigłówką do barku. Prawdopodobnie nie byłaby popularna.
Chociaż nie brak innych gadżetów, mogących przypominać o niebezpieczeństwie nadużywania trunków (albo służących do robienia wrażenia na gościach) – jak kieliszki w kształcie czaszek, czy Kufel Umarłych z bardzo naturalistyczną ręką kościotrupa (w cenniku „imię jego 44” – złote).
Jeśli chodzi o robienie wrażenia, nic chyba nie przebije „realistycznie wyglądającej”, choć fałszywej sztabki złota do podpierania drzwi.
– Ten gadżet został zainspirowany prawdziwą historią jednego z szefów linii lotniczych Pan American, który używał prawdziwej sztabki złota jako podpórki do drzwi gabinetu – zapewniają sprzedający. – Sztabka ze względu na dużą wagę znakomicie sprawdza się też jako przycisk do papieru na biurko, podkreślając finansowy sukces prezesa…
W kategorii ozdób na biurko ciekawiej brzmi opis barometru Darwina – jest to przejrzysty pojemnik ze specjalną mieszanką chemiczną, w której zależnie od pogody i ciśnienia tworzą się kryształy w różnych kolorach. Czy taki gadżet świadczy o naukowych zainteresowaniach prezesa? I czy dobrze, że prezes ma takie zainteresowania? Barometr zastąpić można Huśtawką Newtona (z nieustannie kołyszącymi się kulkami), albo radiometrem solarnym (mniej ryzykowny – kręci się w świetle, i tyle).
Prezentów odpowiednich do biura jest zresztą wybór. Niektóre z nich – jak kręgle biurkowe, piłkarzyki biurkowe czy „biurowy trener tenisa” – świadczyć mogą, że przeniesienie urzędów i biur na pracę zdalną może znacznie przyspieszyć ich działanie…

Więcej światłaFestiwal prezentów
To do biura. W sypialni lepiej sprawdzi się np. projektor gwiazd wyświetlający gwiazdozbiory – czasem od razu z opisem! – na suficie i ścianach, albo lewitujący (czyli wiszący w powietrzu) glob ziemski na magnetycznym stojaku. Świecący w ciemności. Inna opcja na prezent do sypialni to zmieniający kolory budzik z wbudowanym termometrem i „funkcją ułatwiającą zaśnięcie” (!) Podobno budzi szumem rzeki lub śpiewem ptaków.
Jako że czasy mamy ciemności, a i normalnie w zimie odczuwamy brak słońca, w prezentowych ofertach jest wybór różnych świecących gadżetów. Może to być nie tylko długopis czy łyżka, którą można przekształcić w lampkę stojącą, ale i „różdżka Kulista Magia do tworzenia efektów świetlnych”, sztuczne storczyki ze świecącymi łodygami, albo lampki choinkowe do ozdabiania… męskiej brody. Można też komuś dać na święta „Światło Słoneczne na Schody” (z akumulatorem solarnym). Albo specjalne urządzenie z czujnikiem ruchu do… podświetlania toalety („Nie musisz już zapalać światła w łazience!”). Gadżet zwykle świeci na zielono, biało lub niebiesko, ale i śmielsze wersje, z różowym lub czerwonym światłem, są podobno dostępne.
Żarówka reagująca na klaskanie i emitująca dyskotekowe efekty to przy tym prezent banalny. Ale jest jeszcze „miesięczna brązoletka z fazami księżyca, świecąca w ciemności” – coś z biżuterii. Zamiast brązoletki można podarować kobiecie, też jako biżuterię, „elegancki alarm osobisty”. Można go nosić jako brelok do kluczy, zawieszkę do torebki albo naszyjnik. Wygląda nieźle, ale piszczy – co chyba nie jest szczególnie eleganckie.

Znaki czasu
Rok jest, niestety, pod znakiem koronawirusa, nic więc dziwnego, że i w ofercie prezentów na koniec roku pojawiły się gadżety nieśmiało żartujące sobie z COVID-19. Należą do nich m.in. kubki i podkoszulki z dużym wizerunkiem wirusa i napisami w stylu „Jeśli to widzisz, jesteś za blisko! ”. Jako antycovidowy prezent sprzedaje się także pierścionek… mierzący temperaturę ciała. Z kolei firmy produkujące bieliznę i skarpetki wykorzystały sytuację w ten sposób, że proponują bieliznę, skarpetki i maseczki na twarz w ten sam ornament albo z tym samym motywem tematycznym. Cóż, skoro już musisz być w sypialni w maseczce, zachowaj styl!…
Skarpetki to pod choinkę uświęcony tradycją prezent i sprzedające je firmy reklamują całe obrazkowe kolekcje – jak np. skarpetki z motywami wędkarskimi, końskimi, futbolowymi lub piwnymi. Są też skarpetki dla matematyków, bibliofilów, fanów puchatych zwierzątek lub pięknych aktorek. Można ponadto kupić – choć podobno nie idą „jak woda” – skarpetki z portretem Donalda Trumpa, wyposażonym we włosy zrobione z „prawdziwego futerka” (czyjego?!). Polscy politycy jakoś przeoczyli tę formę promocji swoich osób.
Jest jednak seria wyrafinowanych skarpetek fastfoodowych, w oryginalnym opakowaniu udającym dobrze pizzę, frytki, hamburgery, a także lody, zupy w puszce, czy korniszony w słoiku (!). Ze skarpetek można złożyć cały obiad. Czekamy na dania kolacji wigilijnej!
Panie domu przed świętami są na ogół zapracowane, nie brak więc prezentów, które mają im ułatwić – a przynajmniej urozmaicić – pracę. Jedną z propozycji jest deska do składania ubrań. „Zakończ swoje cierpienie za pomocą tej prostej i funkcjonalnej deski do składania ubrań – napisano w ulotce załączonej do gadżetu. – Może się wydawać, że to zwykły kawałek plastiku z otworami, ale jest to dobrze przemyślany projekt! W ciągu zaledwie czterech kroków nawet największa niezdara starannie złoży koszule…” Tzw. deska rzeczywiście wygląda jak kawałek plastiku.
Inne wynalazki w tej kategorii to np. magiczna gąbka do zmywania czy uniwersalny otwieracz do wszystkiego (sejf otworzy?). Ale jest także wieszak – suszarka do makaronu (!), nóż do krojenia pizzy w kształcie roweru (?!), czy specjalne okulary do krojenia cebuli (chroniące przed łzawieniem oczu). Nam najbardziej spodobała się deska do krojenia voo-doo – prosty pomysł, dzięki któremu, krojąc warzywa na obiad, od razu załatwiasz porachunki z wszystkimi nielubianymi osobami.
Zdarzają się pomysły na prezenty z pogranicza makabry – jak np. „pudełko na zęby mleczne dziewczynki/chłopca”, „smycz dla dziecka przeciwko ucieczce/zagubieniu”, czy żelowy mózg do ściskania w stresie (tu zresztą jest wybór różnych innych części ciała, których naturalistyczny wygląd sam w sobie przyprawia o stres). Jest także silikonowy przyrząd do „bezinwazyjnego powiększania ust” Jak to zrobić? Trzeba go przycisnąć do ust i… zasysać.
Jako „wspaniały rodzinny prezent” reklamuje się też medaliony, z których po otwarciu wyciąga się długą harmonijkę, zdjęć ulubionych krewnych i przyjaciół. „Miej wszystkich swoich bliskich zawsze przy sobie!” – zachęca slogan reklamowy. Pamiętam, że przed 1 listopada sprzedawano te same medaliony z trochę innym sloganem: „Miej wszystkich swoich zmarłych bliskich zawsze przy sobie”…
Portal „Pudelek” proponuje bombki choinkowe z portretami celebrytów… W lepszym stylu, naszym zdaniem, jest komplet bombek choinkowych „Emoji”, inspirowanych internetowymi emotikonami. Albo prawie romantyczny „magiczny parasol”, który wygląda na gładki, ale w deszczu pojawiają się na nim kwiaty. Albo pierścionek „Kocham Cię sto razy inaczej” – nazwa taka sobie, ale w jego oczku mieści się podobno sto napisów „Kocham Cię” w stu językach. Można je odczytać przez telefon komórkowy – cóż, znak czasów! Gadżet istnieje także w wersji naszyjnika lub bransoletki.
Inny znak czasów to prezenty dla dzieci, pomagające przenosić elementy rzeczywistości wirtualnej do realu. Tegorocznym przebojem „podchoinkowym” jest np. projektor do odrysowywania motywów z ekranu telefonu komórkowego. Same kredki i papier już nie wystarczą… Z kolei gadżet pomagający oderwać się od „realu” to np. maseczka na oczy z wbudowanymi głośnikami, kontaktująca się z telefonem/komputerem prze bluetooth, do „słuchania i przeżywania muzyki”. Inna wersja tego prezentu to „muzyczny jasiek” pod głowę…
Jeśli jednak ktoś naprawdę, ale to naprawdę nie wie, co kupić bliskim pod choinkę, może warto rozważyć zestaw świeżych owoców, pakowanych jak prezent. W sieci można znaleźć i takie usługi. Owoce są zdrowe, jadalne, odchudzające i w zasadzie nie ma wątpliwości, do czego służą.

REKLAMA

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o