Gwałtownie ubywa mieszkańców Tarnowa

1
1208
Za 10 lat Tarnów przestanie być miastem 100-tysięcznym | fot. Tadeusz Koniarz
REKLAMA

Z oficjalnych danych wynika jasno, że nie został zahamowany niekorzystny trend polegający na prędkim ubytku ludności Tarnowa. Co ciekawe, informacje w sprawie rzeczywistej liczby mieszkańców miasta różnią się, ale wnioski pozostają te same. Każdego roku w Tarnowie ubywa kilkuset mieszkańców. Nie widać też jakichkolwiek oznak, aby ta tendencja została w najbliższej przyszłości ograniczona.

REKLAMA

W tej sprawie dysponujemy najnowszymi danymi. Pierwsze pochodzą z Głównego Urzędu Statystycznego. Są one z końca czerwca ubiegłego roku, bardziej aktualnych na razie brak. Liczba ludności Tarnowa na dzień 31 grudnia 2019 roku będzie znana dopiero za kilka miesięcy. Tak to się dzieje w przypadku GUS.
Z końcem czerwca – według Głównego Urzędu Statystycznego – Tarnów liczył 108 580 mieszkańców. W porównaniu z końcem 2018 roku liczba ta zmniejszyła się prawie o pół tysiąca. W tym przypadku mówimy o okresie tylko 6 miesięcy.
Nie wiadomo, co pokażą dane GUS-u, które będą odnosić się do stanu na ostatni dzień minionego roku. Można przypuszczać, że i one nie będą optymistyczne.

Co pogrąża miasto
Dane te postanowiliśmy porównać z informacjami, którymi dysponuje Urząd Miasta Tarnowa. Tym bardziej, że mogliśmy liczyć na bardziej aktualne, sprzed kilkunastu dni. Wedle informacji działu ewidencji ludności w Referacie Spraw Obywatelskich UMT w dniu 31 grudnia 2019 roku w Tarnowie mieszkało 106 894 mieszkańców, z czego 104 485 było zameldowanych na stałe. Rok wcześniej było to niespełna 108 tysięcy, a więc również źródło miejskie wykazuje znaczny spadek ludności.
Jeśli już GUS opublikuje dane z tego samego okresu, prawdopodobnie okaże się, że informacje statystyków są trochę pomyślniejsze, lecz nie zmienia to faktu, iż miasto nad Białą ma bardzo poważny problem ludnościowy, zresztą znany od kilku dobrych lat.
Wystarczy dodać, że w ciągu ostatniego dwudziestolecia miastu ubyło 15,7 tys. mieszkańców. I to jest miara tego problemu. W zupełnie innej sytuacji jest na przykład Nowy Sącz, trzecie co do wielkości miasto w woj. małopolskim. Według GUS, na koniec 2018 r. miał on 83 896 mieszkańców, a w pierwszym półroczu 2019 – 83 813. To, oczywiście, także spadek, ale w zasadzie znikomy, nie taka skala, która pogrąża Tarnów.

Różne dane
Inną sprawą jest to, dlaczego dane miejskie i GUS-owskie wyraźnie się między sobą różnią. W przypadku Tarnowa ta różnica może wynosić nawet około tysiąca. To jednak sprawa metodologii, którą w swoich obliczeniach stosuje GUS.
Obecnie oficjalne dane o liczbie i strukturze ludności (według płci i wieku) GUS opracowuje metodą bilansową. Podstawą dla bilansu są wyniki spisów powszechnych ludności i mieszkań w zakresie liczby i struktury ludności w każdej gminie (ostatni spis miał miejsce w 2011 r.; każdy kolejny weryfikuje liczbę ludności). To jest punkt wyjścia dla obliczeń, a w kolejnych latach ich uzupełnieniem jest tzw. metoda składnikowa, uwzględniająca kilka czynników.
Ciekawostką może być to, że pod koniec ub. roku grupa posłów w złożonej do ministerstwa interpelacji podkreślała, iż oficjalne dane o liczbie ludności w Polsce, podawane przez GUS, mają mało wspólnego z rzeczywistością. Wiadomo, że Urząd pracuje nad nową metodą ustalania liczby mieszkańców miast i gmin, w założeniu bardziej precyzyjną.

Wiadomo co zrobić, ale jak?
To ile naprawdę liczy mieszkańców Tarnów? Tyle, ile wykazuje GUS czy tyle, ile pokazują statystki miejskie? A może tyle, ile złożono w magistracie deklaracji śmieciowych? Jest ich obecnie 89 tysięcy. Tym danym nie radziłbym jednak ufać. Wiadomo, że część mieszkańców nie składa prawdziwych oświadczeń w sprawie śmieci, zaniża liczbę domowników, aby pomniejszyć koszty wywozu odpadów. W tej sprawie także mamy do czynienia z szarą strefą.
Jedno nie ulega wątpliwości. Tarnów prędko się kurczy, a różni rozmówcy pytani o powody powtarzają to samo: ujemny przyrost naturalny, wysoki wskaźnik emigracji, duża skala przeprowadzek z miasta na wieś, do sąsiednich gmin. Nikt jednak nie wie, jak skutecznie zaradzić problemowi. Pomysły są, raczej oczywiste, lecz trudne do zrealizowania.
Jak zrobić na przykład, żeby przyciągnąć do miasta liczących się inwestorów, sprowadzić najbardziej innowacyjne firmy, nowoczesne technologie, zaostrzyć konkurencję na rynku pracy, spowodować wyższe płace i lepsze perspektywy dla młodych ludzi? Bo to właśnie głównie młodzi opuszczają Tarnów, często na zawsze.

Zbyt szybko ubywa…
Poszerzenie granic administracyjnych miasta jako pomysł na zahamowanie spadku ludności również nie wchodzi w grę, gdyż na razie nikt w Tarnowie nie chce podjąć tej inicjatywy, fakt, że dość skomplikowanej i niewdzięcznej, chociaż z perspektywy Tarnowa bardzo korzystnej. Gdyby miasto wchłonęło najbliższe miejscowości, zyskałoby w przyszłości podwójnie. Nie tylko automatycznie powiększyłaby się liczba mieszkańców, ale powiększałaby się ona systematycznie, gdyż właśnie w tych miejscowościach przybywa ludności, także tej, która każdego roku wyprowadza się z Tarnowa.
Oczywiście, w podobnej sytuacji jest nie tylko Tarnów, lecz znajduje się on w tej grupie miast w kraju, które są najbardziej zagrożone wyludnieniem. Kiedy kilka lat temu jako pierwsi podaliśmy prognozy GUS dotyczące liczby ludności w Tarnowie, spotykaliśmy się też z opiniami, że są one mało prawdopodobne, zbyt pesymistyczne czy wręcz histeryczne. Przypomnijmy, że prognoza ta zakładała i nadal zakłada, że już za 10 lat Tarnów przestanie być miastem 100-tysięcznym. Jeśli prześledzimy dane z ostatnich lat i tempo spadku liczby mieszkańców, może wydać się, że ten czarny scenariusz już zaczął się spełniać.

REKLAMA

1
Dodaj komentarz

1 Liczba komentarzy
0 Odpowiedzi
0 Obserwują
 
Komentarze z największą ilością reakcji
Najbardziej negatywny komentarz
1 Autorzy komentarzy
  Ustaw powiadomienia  
NAJNOWSZE NAJSTARSZE NAJWYŻEJ OCENIANE
Powiadom o
Ex-tarnowianin

Godność życia, spore możliwości, dobra praca, tylko w większych miastach. Nie ma co oszukiwać i mieć nadzieję, że to w Tarnowie się zmieni. Zderzy się wtedy z brutalną rzeczywistość i pozostaje tylko posmak rozczarowania tym miastem.

Niech żyje Kraków!

Były tarnowianin