Historia śniegu w Tarnowie

0
207
Kiedyś w Tarnowie były prawdziwe zimy | fot. Tadeusz Koniarz
Pani Krystyna zapamiętała w swoim życiu trzy „zimy stulecia”. Według jesiennych prognoz synoptyków – amerykańskich albo rosyjskich – tegoroczna miała być kolejną. Dużo rozpisywały się na ten temat media, licząc na większe zainteresowanie odbiorców. Tymczasem… zimy nie ma wcale. Śnieg w Tarnowie – jak do tej pory – jest zjawiskiem rzadkim i osobliwym.
– Najlepiej zapamiętałam zimę w 1979 roku, bo wyglądało wtedy to tak, jakby spotkała nas jakaś zagłada. Najmilej tę zimę wspominają moje dzieci. Chodziły w tym czasie do szkoły i z powodu wielkiej zimy władze oświatowe przedłużyły okres ferii świątecznych – opowiada pani Krystyna z Tarnowa, dziś już starsza osoba. – Chyba w Sylwestra zaczęły się gwałtowne opady śniegu, znacznie spadła temperatura, potem wiadomo, co się działo. Cały kraj został sparaliżowany, w mrozie stanęły pociągi z węglem, były trudności z zaopatrzeniem. Wszystko to przypominało nagłą klęskę. Pamiętam, że w Tarnowie były duże zaspy, ale grozę „zimy stulecia” najłatwiej było zauważyć na drogach poza miastem. Jechało się wśród wysokich śnieżnych tuneli, wydrążonych przez ciężkie pługi…
Pani Krystyna dobrze pamięta też zimę 1962/63. – To dopiero było. Zima trzymała dwa miesiące, a nie, jak ta „gierkowska”, może tydzień z okładem. Przypominam sobie, że końcem lutego w Tarnowie było ponad 30 stopni mrozu, oczywiście, były też silne śnieżyce. Mieszkaliśmy wtedy w bloku przy Lwowskiej. Stolarka okienna była beznadziejna, chłód wdzierał się przez szpary. Mieliśmy wtedy dwoje małych dzieci. Utykaliśmy te okna czym popadło, a w pokoju, w którym spały dzieciaki, na noc dodatkowo rozwieszaliśmy w oknie gruby koc. Było tam tak ciemno, że Janusz, nasz młodszy syn, bał się zasypiać.
 
Mąż w soplach
Podobnie ostre mrozy, ale przez znacznie krótszy czas, odnotowano w Tarnowie na przełomie lat 1986 i 1987.
– Nocą było prawie 30 stopni, za dnia minus dwadzieścia kilka. Wystarczyło, że męża wysłałam po coś do sklepu, niedaleko domu, to wracał z soplami pod nosem, tak jakby wrócił ze wspinaczki wysokogórskiej. Nosił on wtedy wąsy.
Czy podobne opowieści na zawsze trafią już do lamusa? Tego, oczywiście, nikt nie wie na pewno, ale dzisiaj przeważają opinie, że na skutek ocieplania się klimatu dawne ostre zimy mogą przejść do historii. Od pewnego czasu Tarnów znalazł się w strefie niemal bezśnieżnej.
Ubiegłej zimy śnieg zdarzał się rzadko, ale podczas obecnej jeszcze rzadziej, choć – pamiętajmy – zima ciągle trwa.
Na naszą prośbę Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej w Warszawie dostarczył nam na ten temat wiele szczegółowych informacji. Generalny wniosek jest oczywisty: okres zimowy (2019/2020), jak do tej pory, w Tarnowie nie obfitował w opady śniegu. Śnieg w Tarnowie wystąpił tylko kilkukrotnie.
 
Rzadko i cienko
Do czasu przygotowania tego materiału do druku, ostatni śnieg pojawił się nocą z 6 na 7 lutego, ale warstwa była bardzo cienka, kilkumilimetrowa, głównie na trawnikach; w ciągu następnego dnia prędko stopniała. Opad o wartości 1 centymetra został zarejestrowany w Tarnowie i bliskich okolicach także 12 grudnia ub. roku, ale i on przetrwał tylko kilka godzin.
Ostatni opad, który stworzył pokrywę śnieżną utrzymująca się dłużej, odnotowano 01.12.2019 r. Pokrywa utrzymała się do 04.12.2020 r. Jej miąższość nie była jednak imponująca, bo wynosiła zaledwie 2 cm – czytamy w informacji przesłanej nam przez Biuro Prasowe IMGW.
I to, jak dotychczas, wszystko w tej sprawie! Ot, cała zima. Jeśli dodamy do tego, że zarówno grudzień, jak i styczeń określane są w tym sezonie jako ekstremalnie ciepłe, to mamy pełny obraz zmian. Przypomnijmy, że w styczniu mieliśmy temperatury nawet w granicach około plus 10 st.
Zmiany te będą mieć przede wszystkim wpływ na wyniki w rolnictwie, ponieważ zapowiada się trzeci suchy rok z rzędu. Negatywny bilans wody znowu da o sobie znać w niektórych regionach kraju.
Według portalu Agrometeo.Pogodynka pl, końcem stycznia tego roku wilgotność gleby w środkowej i południowej części powiatu tarnowskiego wynosiła w granicach 70‑80 proc., ale na północy regionu miejscami tylko 45 proc.
 
Zaspy po pas
Rzecz jasna, brak zimy to także korzyści: długi sezon w budownictwie, niższe koszty ogrzewania budynków i utrzymania dróg, mniejsze straty wynikające ze stosowania na drogach soli itp.
Wspomnienia o normalnej zimie nie są jednak aż tak bardzo odległe. Nie chodzi jednak w tym przypadku o „zimy stulecia”. Na przykład dużo śniegu spadło Tarnowie w sezonie 2009/2010. Pokrywa nieprzerwanie leżała od 14 grudnia do 24 lutego, a maksimum grubości osiągnęła 16 lutego, gdy śnieg spadł na wysokość 53 cm.
Również w sezonie 2012/2013 działo się sporo. Pierwszy śnieg spadł już w środku jesieni, 28 października i trwał aż do 9 kwietnia, tyle że z przerwami.
Bardzo niskie temperatury również nie muszą być dawnym wspomnieniem. IMGW odnotował, że 8 stycznia 2017 roku w Tarnowie, nocą, było minus 23,6 st., a 3 lutego 2012, także w porze nocnej, minus 27,2.
 
Rekord zimna, rekord ciepła
Instytut Meteorologii i Gospodarki Wodnej regularne pomiary temperatury prowadzi w swojej stacji na Piaskówce od 1951, za rok minie równe pół wieku. W tym czasie najniższa zaobserwowana do tej pory temperatura wynosiła tam minus 30,3 stopnia. To było w styczniu 1963 roku, podczas owej „zimy stulecia”, którą wspomina pani Krystyna.
– To i tak nic wobec opowieści mojego dziadka, który mieszkał na Strusinie – śmieje się – On zapamiętał zimę z czasów swojej młodości, w 1929 roku. Twierdził, że wówczas mrozy były ponad 40‑stopniowe i że jak się splunęło, to spadająca ślina zdążyła zamarznąć w locie…
Do wypowiedzi pani Krystyny warto dorzucić informację historyczną podaną przez Pawła Bednarza, że 11 lutego 1929 roku w Mościcach odnotowano minus 43 stopnie. W tym czasie trwał montaż urządzeń w Państwowej Fabryce Związków Azotowych, dzisiejszych „Azotach”. Okresu rekordowych mrozów nie przeżył dr Tadeusz Zwisłocki, chemik, budowniczy i dyrektor wznoszonych pod Tarnowem wielkich zakładów.
Ale zima w Tarnowie potrafiła już spłatać inne figle, jak na swój charakter bardzo nienaturalne. Dzisiaj zwracamy uwagę na brak śniegu i wysokie temperatury, ale 19 grudnia 1989 roku w Tarnowie było – uwaga – plus 19,5 st. Oczywiście, spoglądając na kalendarz, można mieć wątpliwości, czy padł wtedy rekord zimowy czy jeszcze jesienny…

W każdym razie na krajowej liście grudniowych rekordów ciepła Tarnów wciąż jest na pierwszym miejscu.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o