Jest takie słowo „tolerancja”…

0
416
tolerancja2
REKLAMA

Międzynarodowy Dzień Tolerancji minął prawie nieuważony. Tego dnia wybieraliśmy radnych, wójtów, burmistrzów i prezydentów. Spory polityczne przeniosły się na grunt lokalny, a nawet rodzinny. Nieliczni dostrzegli, że nadarza się okazja, by porozmawiać o czymś, co nadal budzi nietolerancję, czyli o… tolerancji.

REKLAMA

… czyli kompromis?
Patron kilku tarnowskich placówek oświatowych, ks. Józef Tischner pytany przez dziennikarza, co powiedziałby parafianom, wiedząc, że ich proboszcz kupił sobie mercedesa, odpowiedział: „Jestem tak tolerancyjny, że jednocześnie podzielam dobry gust proboszcza i zdanie tych, którzy mu się sprzeciwiają.” Czym jest tolerancja? Wyrazem akceptacji? Dowodem bezsilności? Czy świadomym wyborem kompromisu? – zastanawiano się podczas debat odbywających się w siedzibie Rzecznika Praw Obywatelskich. – Dla mnie cierpliwością wobec odmienności – stwierdziła jedna z uczestniczek.
Łatwo być tolerancyjnym, gdy ktoś wygląda, myśli i postępuje podobnie jak my. W każdym innym przypadku sytuacja już taka prosta nie jest. Ulegamy stereotypom, przyczepiamy etykiety.
– Moda na tolerancję sprawia, że prezentujemy pewne opinie i pewne przekonania, które tak naprawdę nie mają potwierdzenia w rzeczywistości – twierdzą psycholodzy. W takim razie Szymon Dulęba, student Państwowej Wyższej Szkoły Zawodowej w Tarnowie, stanowi wyjątek. Nie kryje swoich poglądów, mówi otwarcie, że nie toleruje homoseksualistów, Murzynów, Azjatów, Arabów, wszelkiej maści polityków i feministek.
– Politycy niczego wartościowego do naszego życia nie wnoszą, wątpię, czy sami wierzą w obietnice, które składają. Feministki tworzą jakiś dziwny ruch oporu, drażnią mnie. W Anglii miałem styczność między innymi z Murzynami, okazali się strasznymi kombinatorami. Nie wszyscy znajomi Szymona podzielają jego poglądy i raczej nie poruszają przy nim zapalnych wątków.
Zofia Hebda kieruje Referatem Porządkowym Straży Miejskiej w Tarnowie, jest więc świadkiem różnych sytuacji. Czasem dostrzega bardzo płynną granicę między brakiem tolerancji, zawiścią a ludzką głupotą. Sama uważa się za osobę dość tolerancyjną. Podkreśla jednak, że nie toleruje chamstwa, bezmyślności, pijanych kierowców i brawury.
– Każdy ma prawo do własnego zdania i postępowania według własnych zasad, dopóki nie jest to uciążliwe dla innych i nie stoi w sprzeczności z prawem.
– Zacznijmy od tolerancji wobec swoich najbliższych. Jeśli będziemy akceptować ich poglądy i decyzje życiowe, oni powinni odwdzięczyć się tym samym – twierdzą znawcy tematu. Inaczej grozi nam powtórka z „Dnia świra”: „Moja jest tylko racja i to święta racja. Bo nawet jak jest twoja, to moja jest mojsza niż twojsza…”


Czego uczy szkoła?
Tolerancji i szacunku dla odmienności uczymy się w domu i w szkole.
– Matka zawsze mówiła, że okazywanie pogardy drugiemu z powodu jego pochodzenia, rasy czy wyznania jest grzechem śmiertelnym – stwierdził w jednym z wywiadów Jan Nowak Jeziorański. Sam starał się być tolerancyjny, ale nie przychodziło mu to łatwo. Był silną osobowością o mocnych przekonaniach, a takim jest trudniej. W tarnowskim gimnazjum noszącym jego imię Międzynarodowy Dzień Tolerancji wszedł na stałe do szkolnego kalendarza. W tym roku poświęcono tolerancji: wykład, happening, koncert, wystawę plakatów i grę edukacyjną.
„Dlaczego nie mówimy o tym, co nas boli otwarcie? Budować ściany wokół siebie – marna sztuka” – śpiewano wspólnie piosenkę Stanisława Soyki. – Tego typu zajęcia przynoszą efekty – zapewnia Jerzy Wojerz, dyrektor Zespół Szkół Ogólnokształcących nr 5. – W gimnazjum mamy odziały integracyjne, więc staramy się uwrażliwiać naszych uczniów na potrzeby innych. I rzeczywiście obserwujemy ogromną życzliwość dzieci zdrowych wobec rówieśników z ograniczeniami. Nietrudno jednak zauważyć czy to na ulicy, czy w autobusie, że zbyt tolerancyjne podejście do niektórych kwestii przenosi się na rozluźnienie systemu wychowawczego. Uważa, że sam jest tolerancyjny, inaczej nie byłby w stanie pracować od tylu lat na dyrektorskim stanowisku w szkole. Prywatnie jednak nie toleruje tego, co narusza jego tradycyjny system wartości.

Strach przed nieznanym
Renata Michalik chętnie zaprasza uczniów tarnowskich szkół, organizując spotkania międzypokoleniowe ze swoimi podopiecznymi z Domu Pomocy Społecznej. W czasach kultu młodości spada tolerancja dla starości i zmarszczek. Dr Zofia Zaorska poprosiła studentów, by spisali znane im określenia osób starszych. 70 proc. wymienionych haseł miało negatywny wydźwięk: wapno, stary pryk, ramol, dziadyga, lamus, sarkofag, pierdziel, prukwa.
– Teraz wszystko dzieje się szybko, mieszkańcy naszego domu nie nadążają, bywają zniecierpliwieni i rozdrażnieni, są też bardziej konserwatywni w swych poglądach – twierdzi dyrektorka tarnowskiego DPS. – Jednak ten stan irytacji dopada starszych i młodych. U nas wzajemnie uczą się wyrozumiałości. Nigdy byśmy nie sądzili, że pani Zosia będzie tolerować Zbyszka z irokezem, a jednak… Renata Michalik również daje przykład. – Wychodzę z założenia, że skoro sama nie jestem idealna, więc inni też nie muszą. Szanuję każdego, jednak brzydzę się hipokryzją, nie zaakceptuję nikogo, kto świadomie krzywdzi innych i narusza czyjąś wolność.
Podobnego zdania jest tarnowska posłanka Urszula Augustyn.
– Powinno liczyć się, jaki człowiek jest: dobry czy zły, a nie biały czy czarny. Reagujmy, gdy komuś dzieje się krzywda, a nie wtrącajmy się tam, gdzie ktoś wiedzie spokojne życie.
– Bardzo często brak tolerancji wynika z niewiedzy oraz strachu przed nieznanym. Wtedy budzą się demony – dodaje Maria Zawada‑Bilik kierująca Wydziałem Marki Urzędu Miasta Tarnowa. – Ja lubię ludzi z całą ich różnorodnością. W sprawach społecznych jestem jednak nietolerancyjna, bo nawet tolerancja ma swoje granice. Nie zgadzam się na chamskie zachowania i brak poszanowania wspólnej własności. Reaguję, gdy krzywdzi się dziecko, choćby wtedy, gdy zwija się z płaczu w markecie, podczas gdy mama mierzy setną bluzkę.

Tolerancja czy akceptacja?
Ks. dr Paweł Górski, tarnowski duszpasterz młodzieży uważa, że jesteśmy społeczeństwem tolerancyjnym, choć często mylimy tolerancję z akceptacją.
– Tolerancja wcale nie musi oznaczać akceptacji czyjegoś zachowania. Wręcz przeciwnie, tolerancja to poszanowanie czyichś poglądów, mimo że się z nimi nie zgadzamy. Ja nigdy nie zaakceptuję pewnych rzeczy, które traktuję jako zło, wynaturzenie, dewiację, ale toleruję ludzi o innym podejściu do życia, jeśli tylko nie krzywdzą innych.
– Kogo nie chcesz mieć za sąsiada? – Tym prostym pytaniem CBOS regularnie sprawdza poziom naszych uprzedzeń do różnych grup społecznych. Okazuje się, że wolimy mieszkać koło geja niż członka tajemniczej sekty. Zdecydowana większość ankietowanych nie miałaby nic przeciw, gdyby obok wprowadziła się osoba innej narodowości, rasy lub wyznania. 12 proc. pytanych wolałoby nie sąsiadować ze zwolennikiem radykalnej partii politycznej, 18 proc. z gejem, 37 proc. z prostytutką, 39 proc. z osobą chorą psychicznie, 62 proc. z członkiem tajemniczej sekty. A ty?

REKLAMA

Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments