Kto pokochał boa dusiciela?

0
170
Arkadiusz Jędryka bawi się ze swoim boa dusicielem

Trzeba rejestrować
W ostatnich latach polski rynek zwierząt egzotycznych bardzo się rozwinął – szczególnie gdy chodzi o gady czy bezkręgowce. Właściciele i hodowcy egzotycznych zwierząt mają obowiązek zarejestrować je w magistracie.
We wniosku muszą podać nazwę gatunku, liczbę zwierząt, cel posiadania oraz kraj pochodzenia zwierzęcia. Należy również przedstawić dokument potwierdzający jego pochodzenie oraz uiścić opłatę w wysokości 26 zł od jednego gatunku. Tylko w tym roku w Wydziale Ochrony Środowiska Urzędu Miasta Tarnowa zarejestrowano 21 gatunków egzotycznych zwierząt, wśród których znalazły się papugi, pytony czy boa dusiciele. Jak podkreśla Justyna Polak, rejestr prowadzony od 2004 roku stale się powiększa.
– W tej chwili w rejestrze mamy 368 zgłoszeń zwierząt, wśród których znajdziemy nie tylko ptaki czy węże, ale również warany i legwany. Część zwierząt pewnie w dalszym ciągu jest w posiadaniu ich właścicieli, ale nie możemy wykluczyć tego, że są i takie osoby, które w jakiś sposób pozbyły się swoich pupili, nie wykreślając ich z rejestru. Pojawiają się u nas osoby, które ewidentnie są pasjonatami i posiadanie egzotycznego zwierzęcia traktują jako hobby. Częstym przypadkiem jest również rejestracja żółwi stepowych, które zakupione zostały z myślą o dzieciach.

REKLAMA

Boa jest… miły
Arkadiusz Jędryka od kilku lat jest posiadaczem boa dusiciela, mówi, że wąż jest jednym z… najmilszych zwierząt, jakie trzymał w dłoniach.
– Niesamowicie potrafi uspokoić i zrelaksować. Jest bardzo przyjemny w dotyku, a na dodatek nie jest niebezpieczny. Bez najmniejszych obaw mogę oddać go w ręce 17‑letniego syna i 5‑letniej córki, będąc spokojnym, że nic im nie grozi.
Opieka nad wężem nie wymaga specjalnych umiejętności.
– Co jakiś czas musimy wyczyścić terrarium. Raz na dwa tygodnie lub raz na miesiąc kupujemy mu dużego szczura, który służy mu za pożywienie. Koszt utrzymania nie jest więc duży, bo oscyluje w granicach 20 zł na miesiąc. Ważne jednak, aby starać się jak najczęściej brać go w dłonie, przez co stanie się bardziej oswojony.
Znajomi właściciela boa różnie patrzą na jego pasję.
– Jedni podziwiają, inni czują obrzydzenie, bo w ich głowach rodzi się obraz niebezpiecznego węża z amerykańskich filmów, który tylko czeka, aby ukąsić czy opleść i pozbawić ich życia.
– Mój boa jest raczej mały i nie urośnie większy niż 1,2 metra – opowiada o swoim ulubieńcu 12‑letni Maciek. – Bardzo lubi przebywać z ludźmi. Ogląda ze mną telewizję, owinięty na ręce. Nie jest groźny – po prostu lubi być na czymś owinięty, bo to wąż drzewny, i lubi mieć ciepło, a ciało ludzkie ma ponad 36 stopni… Nie jest wcale śliski ani zimny, jak niektórzy mówią o wężach – jest lekko ciepły i bardzo miły w dotyku. Już nawet mama nie boi się go dotykać… Kiedy mnie nie ma w domu, mieszka w przykrytym terrarium niedaleko kominka…


Wymagają opieki…
Andrzej Witek, właściciel sklepu ze zwierzętami, twierdzi, że większość osób kupujących egotyczne zwierzęta nie ma pojęcia, jak się nimi zająć.
– Często naczytają się bzdurnych porad w Internecie, które później przekładają na swoje zwierzaki. Np. ktoś kupuje duże terrarium dla jaszczurki, bo tak mu doradzono, a zwierzę nie wie o tym, że znajduje się w szklanym pomieszczeniu, więc podczas biegania może zginąć, uderzając o ścianę.
A. Witek podkreśla, że egzotycznego zwierzęcia nie można traktować jak kolejnej zabawki w domu.
– Dlatego zachęcam do tego, aby pierwszym zwierzątkiem, które mamy zamiar kupić naszemu dziecku, nie był żółw stepowy, a chomik. Dopiero widząc, jak wygląda opieka nad takim zwierzęciem, uświadomimy sobie, jakie wymagania postawi przed nami egzotyczny gatunek.
Początkującemu amatorowi egzotycznych zwierzaków, który chce hodować coś nietypowego, fachowcy radzą też zacząć od dużych pająków, np. ptaszników – są stosunkowo mało jadowite, nieagresywne, mają niewielkie wymagania w stosunku do hodowcy – zniosą nawet kilkudniowe zaniedbanie w karmieniu. Jest to więc dobre zwierzę dla kogoś prowadzącego niezbyt regularny tryb życia.
Podobnie jest z wężami – tyle że na kupno i odpowiednie wyposażenie terrarium trzeba już poświęcić trochę pieniędzy i czasu. Węże są też droższe – zależnie od gatunku od ok. 100 zł aż po kilka tysięcy. Z mniej wymagających węży właściciele sklepów ze zwierzętami polecają popularną zbożówkę albo np. pseudokoralówkę – pięknego węża podobnego do bardzo jadowitego wężą koralowego, ale całkiem nieszkodliwego… Stosunkowo prosty w hodowli jest też pyton królewski – wbrew dumnej nazwie jeden z najłagodniejszych i najmniejszych pytonów, cieszący się powodzeniem wśród hodowców na całym świecie. Bardzo łagodny, spokojny, aczkolwiek zdarza się, że sprawia kłopoty, bo… nie chce jeść.
– Znany jest przypadek, że taki pytonek nie jadł ponad 20 miesięcy. Przetrwał to bez szkody dla zdrowia, stracił tylko na wadze. Gdy już zaczął jeść, szybko to nadrobił – opowiada jeden z hodowców.
Wężami jadowitymi handlować oczywiście nie wolno, choć klienci podobno nieustannie o nie w sklepach zoologicznych pytają.

Od patyczaka po… piranię
Bardziej wymagające od węży są – wbrew pozorom – jaszczurki. Trzeba pamiętać nie tylko o ich codziennym karmieniu, ale także o wzbogacaniu pokarmu w składniki mineralne i witaminy, o odpowiednim oświetleniu i temperaturze w terrarium. W tej grupie do prostszych w hodowli należą gekkony (w handlu dostępnych jest kilka gatunków tych sympatycznych jaszczurek), do bardziej wymagających – kameleony czy legwany zielone, zbyt często niestety kupowane przez niedoświadczonych hodowców, co skutkuje problemami zdrowotnymi tych zwierząt.
Jeszcze więcej staranności i doświadczenia wymaga hodowla płazów. Do najpiękniejszych należą egzotyczne rzekotki, jak chwytnice czy żabki szkliste (te ostatnie są całkiem przejrzyste). W przypadku tych niewątpliwie pięknych „żabek samoprzylepnych” (przycupnięte na gładkiej szybie przypominają żelowe zabawki dla dzieci) trzeba bardzo starannie przygotować terrarium i dbać o urozmaicony pokarm, często trudny do zdobycia na krajowym rynku. Hodowli rzekotek nie poleca się więc amatorom.
Przybywa też w Polsce i w Tarnowie hodowców owadów: od najbardziej znanych patyczaków i straszyków, przez modliszki, liśćce, szarańczaki, chrząszcze z gatunku rohatyńców, goliatów, do pięknie ubarwionych kruszczyc. Zdecydowana większość egzotycznych owadów w sklepach zoologicznych jest „krajowego chowu” – pochodzi z hodowli w Polsce lub Czechach.
Nie brak także chętnych do hodowli skorpionów (zwykle są mniej niebezpieczne niż osy – podkreślają specjaliści). Przemija natomiast podobno moda na słynne z krwiożerczych apetytów piranie. Pewną popularność zachował gatunek piranii roślinożernych, równie zresztą zębatych i groźnie wyglądających. Mają tę przewagę nad mięsożernymi krewniaczkami, że na ogół nie pożerają się nawzajem; do dekoracyjnego akwarium jednak raczej się nie nadają, bo zjedzą wszystkie rośliny.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o