Leczyć się w obcym kraju

0
96
leczenie-transgraniczne
REKLAMA

Państwa członkowskie UE miały czas do 25 października na wdrożenie dyrektywy o leczeniu transgranicznym. Zasada jest prosta: leczysz się gdzie chcesz, a potem ubezpieczyciel zwraca tyle, ile takie leczenie kosztuje w kraju. Polski rząd nie zdążył na czas z wprowadzeniem przepisów szczegółowo określających zasady zwrotu kosztów.
– Nie mogę zrozumieć, dlaczego prace nad projektem ustawy idą tak ślamazarnie. Wydaje się olbrzymie pieniądze na spoty promujące nasze dziesięciolecie w UE, a nie potrafi się załatwić sprawy tak korzystnej dla obywateli. Finansowanie przez publiczny system ubezpieczenia zagranicznego leczenia byłoby najlepszą reklamą naszego członkostwa we wspólnocie – uważa europoseł Adam Bielan, który systematycznie interweniuje w Komisji Europejskiej, że dyrektywa o leczeniu transgranicznym nie jest w naszym kraju realizowana. – Może możliwość wykonywania operacji w innych krajach czy wizyty u specjalistów za granicą przyczyniłaby się do rozładowania kolejek do lekarzy w Polsce? Trzeba też pamiętać, że przyspieszenie zabiegu w wielu przypadkach może uratować życie.
Rada Ministrów dopiero w marcu przyjęła projekt ustawy wdrażającej dyrektywę. Obecnie trwają nad nim prace w Sejmie, wejdzie w życie najwcześniej po wakacjach. Rząd zdecydował się na wprowadzenie administracyjnych barier, co sprawia, że dostęp do leczenia za granicą dla polskich pacjentów będzie częściowo ograniczony. Bez żadnych ograniczeń będzie można korzystać z usług ambulatoryjnych, np. wizyt u specjalistów oraz z zabiegów wykonywanych w trybie chirurgii jednodniowej, ale wyszczególniono listę 13 rodzajów świadczeń, na które istnieje wymóg uzyskania zgody NFZ. Np. na zabiegi wiążące się z pobytem w szpitalu przynajmniej przez jedną noc, tomografię i rezonans magnetyczny. Ministerstwo Zdrowia, obawiając się, że Polacy zaczną masowo wyjeżdżać na leczenie, rozsadzając w ten sposób budżet przeznaczony na ten cel, chce w ten sposób częściowo kontrolować tzw. turystykę medyczną.
Pacjent za usługi medyczne za granicą zapłaci z własnej kieszeni według cennika obowiązującego w danym kraju UE. Po powrocie do Polski będzie mógł wystąpić z wnioskiem o zwrot kosztów do NFZ – będzie miał na to sześć miesięcy od daty wystawienia rachunku za leczenie, który będzie podstawą do zwrotu. Warunkiem odzyskania pieniędzy będzie też posiadanie skierowania, recepty lub zlecenia na wyroby medyczne wydane w Polsce przez uprawnione osoby.
Co istotne, fundusz zwróci pacjentowi koszty leczenia takie, jakie płaci polskim placówkom medycznym. Może to oznaczać, że część kosztów obciąży kieszeń pacjenta. Zwrot kosztów leków kupionych za granicą na podstawie recepty wystawionej przez lekarza w innym państwie członkowskim UE lub recepty transgranicznej będzie następował do wysokości kwoty refundacji obowiązującej w Polsce. Nie będzie można natomiast otrzymywać pieniędzy za obowiązkowe szczepienia ochronne oraz wszystkie świadczenia zdrowotne, które nie są w Polsce gwarantowane.
Małopolski NFZ nie zwraca jeszcze kwot za leczenie zagraniczne, ale pierwsze rachunki z żądaniem zwrotu kosztów już są przynoszone.
– Dotychczas wpłynęły do nas cztery wnioski o sfinansowanie leczenia za granicą, musieliśmy jednak odpowiedzieć negatywnie, bo na razie nie ma do tego podstaw prawnych – twierdzi rzecznik prasowy NFZ w Krakowie, Jolanta Pulchna.
Do krakowskiego sądu wpłynął także pozew od pacjenta domagającego się zwrotu pieniędzy za wykonaną w Czechach operację zaćmy, na którą wydał 2930 zł. Sąd uznał, że dyrektywa już obowiązuje, i nakazał również zapłacenie 653 zł odsetek, jednak oddział NFZ wniósł do sądu sprzeciw i ponowny wniosek o oddalenie powództwa.
– Czekamy na ustawę. Bez niej nie możemy zwracać kosztów transgranicznej opieki zdrowotnej – mówi Jolanta Pulchna. –Ale proces legislacyjny z przystosowaniem przepisów krajowych do dyrektywy w żaden sposób nie ogranicza Polaków w korzystaniu ze świadczeń udzielanych na podstawie przepisów o koordynacji, określonych w rozporządzeniu Parlamentu Europejskiego z 2004 roku. Zapewniają one dostęp do opieki zdrowotnej niezbędnej w trakcie pobytu na terenie innego państwa UE, umożliwiają też ubieganie się o zgodę na przeprowadzenie planowanego leczenia. Bez zmian pozostaje również możliwość ubiegania się o zgodę prezesa NFZ na przeprowadzenie poza granicami kraju leczenia lub badań diagnostycznych, których nie wykonuje się w kraju.
Adam Bielan radzi osobom, które już teraz leczą się za granicą, dochodzenia swoich roszczeń w sądach.
– Unijny komisarz ds. zdrowia, Tonio Borg poinformował mnie, że do 25 października 2013 roku państwa członkowskie miały obowiązek wdrożyć wszystkie postanowienia dyrektywy. Komisja Europejska ma podjąć działania względem państw, które nie wypełniają wszystkich obowiązków z niej wynikających.
O ile leczenie w krajach Europy Zachodniej dla wielu mieszkańców naszego regionu może nie wchodzić w grę ze względu choćby na dość znaczną odległość i jednak wyższe ceny niż w Polsce, to skorzystanie z oferty medycznej np. w Słowacji może być całkiem korzystne. Już dziś wiele osób korzysta z usług tamtejszych ortodontów i stomatologów. Np. kompleksowe leczenie ortodontyczne w Polsce kosztować może nawet 10 tys. zł, a w Słowacji ok. 2,5 tys. zł. Niewiele – jak na polskie realia – biorą specjaliści. Reumatologowi za wizytę płaci się 60‑70 zł, urologowi 80 zł, tyle samo ginekologowi. Naszego portfela zbytnio nie nadwyrężą też lekarze z Czech. Za wykonane operacje zaćmy czy ortopedyczne, np. stawu biodrowego, wystawia się tam rachunki mniejsze niż NFZ za takie czynności płaci polskim placówkom.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments