Lekożercy

0
94
lekozercy
REKLAMA

Polacy są na czwartym miejscu w Unii Europejskiej pod względem zakupu leków, wyprzedzają nas tylko Francuzi, Grecy i Włosi. W minionym roku kupiliśmy ponad 30 mln opakowań rozmaitych medykamentów, zostawiając w aptekach przeszło 18 mld złotych. Statystyczny Polak w 2013 przyjął tysiąc dawek rozmaitych tabletek i łyżeczek syropów. Najchętniej zaopatrujemy się w produkty, które można kupić bez recepty, a szczególnie ulubionymi specyfikami są leki na przeziębienie czy przeciwbólowe, w które zaopatrujemy się w ilościach hurtowych.
Tarnowianie niewiele różnią się od reszty kraju w swych lekowych upodobaniach.
– Na pewno nadużywamy leków, choć pacjenci bywają różni: jedni nie chcą wyjść z gabinetu bez recepty, a drugich wręcz nie można nakłonić do zażywania niezbędnych lekarstw – przyznaje Jadwiga Sołtys, prezes Przychodni Lekarskiej nr 3 w Tarnowie.
Jedni i drudzy są dla medyków prawdziwym utrapieniem, chociaż pewnie trudniej oduczyć przyjmowania nadmiaru specyfików.
– Rozmawiamy, tłumaczymy, czasem to skutkuje i ktoś posłucha, a czasem pacjent wyjdzie obrażony – dodaje szefowa „trójki”.
Z obserwacji lekarzy wynika, że tarnowianie najchętniej sięgają po rozmaite suplementy diety, czasem zażywając nawet po kilkadziesiąt tabletek dziennie. Jadwiga Sołtys pamięta kobietę tuż po trzydziestce, która każdego dnia połykała 20 kapsułek rozmaitych suplementów. Były wśród nich nie tylko witaminy, ale też specyfiki poprawiające czynność wątroby, utrzymujące wzrok w dobrej kondycji oraz wydawany bez recepty antyzawałowy Polocard stosowany w profilaktyce chorób układu krążenia.
– Tłumaczyłam pacjentce, że jest zdrowa i nie potrzebuje aż tylu suplementów, ale ona nie rozumiała. Czemu tak mało? – pytała. Na koniec powiedziała, że to niepoważne z mojej strony i opuściła gabinet obrażona. W efekcie przepisała się do innego lekarza – opowiada doktor Sołtys. – Kogo winić za taką sytuację? Oczywiście reklamy, które sugestywnie zachęcają do zażywania rozmaitych specyfików, a ludzie idą do apteki i kupują. Wiemy, że nie wszyscy przyjmujący suplementy diety w dużych ilościach przyznają się do tego lekarzom. Wprawdzie nikt stosownych badań nie robił, ale na pewno nie jest to zdrowe.
Do tarnowskich medyków trafia też sporo pacjentów żądających przepisania antybiotyku na wszelkie dolegliwości. Tymczasem lekarze już tak często jak przed laty antybiotyków nie zalecają.
– Pacjenci przyzwyczaili się do sytuacji, kiedy antybiotyki przepisywano dla „świętego spokoju”. Teraz tak nie ma – komentuje szefowa „trójki”.
Podobne spostrzeżenia mają również tarnowscy aptekarze.
– Dawniej medycy przepisywali bardzo dużo antybiotyków przy każdej okazji, nawet na zwykły katar. Teraz sprzedajemy coraz mniej tych leków – zauważa Angela Zachara, kierownik apteki w Centrum Handlowym „Świt” w Tarnowie.
Natomiast wciąż nie ubywa zwolenników leków przeciwbólowych czy na przeziębienie, którzy kupują po kilka specyfików naraz.
– Zdarza się, że biorą kilka preparatów, które zawierają te same składniki, bo wierzą, że im więcej, tym lepiej. Wynika to z czystej niewiedzy, dlatego jeśli tylko mamy okazję, uświadamiamy klientów i radzimy, by zrezygnowali z niektórych leków, gdyż w przeciwnym razie może dojść do przedawkowania – dodaje szefowa apteki. – Wraz z nadejściem wiosny tarnowianie coraz częściej rezygnują z witamin na rzecz naturalnych produktów, ale wciąż kupują sporo tabletek z magnezem i potasem.

REKLAMA
REKLAMA
Ustaw powiadomienia
Powiadom o
0 komentarzy
Inline Feedbacks
View all comments