Miejski monitoring niedowidzi

0
68
Część kamer systemu monitorowania Tarnowa nie spełnia współczesnych standardów, blisko połowa z nich nadaje się do wymiany

Jak informowaliśmy, nocą z 15 na 16 czerwca w rejonie al. Jana Pawła II w Tarnowie został zaatakowany nożem interweniujący policjant. Dwukrotnie dźgnął go mężczyzna, który wcześniej agresywnie nagabywał kobietę na ul. Rydza – Śmigłego. Podejrzany w tej sprawie został wkrótce zatrzymany, ale okazało się, że nie ma on nic wspólnego z tymi zdarzeniami. Nadal więc policja poszukuje groźnego nożownika. Opublikowała ona również zdjęcia pochodzące z kamer miejskiego monitoringu, na których widoczna jest postać domniemanego napastnika. Jest także rower, którym się poruszał.
Te zdjęcia w normalnej sytuacji byłyby dla policji niezwykle pomocne w ujęciu bandyty i cennym dowodem. Byłyby, gdyby spełniały standardy wysokiej jakości, ale nie spełniają. Zdjęcia są rozmyte, ginie na nich wiele istotnych szczegółów, a twarz przypuszczalnego nożownika jest… białą plamą. Z tych zdjęć nie da się nikogo rozpoznać.

Najlepsze zdjęcia ze złych
– Zapis pochodzi z kamer usytuowanych na ul. Rydza – Śmigłego – informuje Paweł Klimek, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Tarnowie. – Opublikowaliśmy takie zdjęcia, do jakich mieliśmy dostęp. I tak były one najlepsze spośród wszystkich. Nie mamy wpływu na ich jakość, sami nad tą jakością ubolewamy. Na szczęście są jeszcze inne sposoby dotarcia do sprawców przestępstw, lecz o tajnikach naszej pracy operacyjnej nie możemy rozmawiać.
Inny z policjantów, którego pytaliśmy o tę sprawę, mówi wprost:
– Monitoring w Tarnowie jest bardzo marny. Nie dotyczy to wszystkich kamer, część funkcjonuje prawidłowo, ale ciągle jest zbyt dużo słabych punktów.
Policjant wyjaśnia, że aby monitoring w pełni spełniał swoją rolę, musi być odpowiedni sprzęt – kamery pracujące w rozdzielczości Full HD, ale także ważne jest ich usytuowanie.
– Kiedyś spod bloku na tarnowskich „Falklandach” skradziony został samochód osobowy. Akurat była tam w pobliżu zamontowana kamera. Co z tego jednak, jeśli umieszczona jest na dachu budynku powyżej 11 piętra. Owszem, chwilę, w której doszło do kradzieży, kamera uchwyciła, lecz z tej wysokości trudno było nawet określić markę pojazdu, nie mówiąc już o innych szczegółach. Muszę jednak dodać, że są także kamery, które bardzo dobrze się sprawdzają, ale wciąż jeszcze jest ich zbyt mało.


Kamera do obserwacji… gniazd
Zdaniem naszego rozmówcy, nie bez znaczenia jest, w którym miejscu montuje się kamerę. Nie powinna ona znajdować się na przykład blisko ulicznej latarni, której światło rozprasza optykę.
– Albo nie powinna być w bezpośrednim sąsiedztwie drzew, ponieważ obiektyw może zostać przysłonięty. Jest taka kamera w Tarnowie. Latem, gdy jest dużo liści, nadaje się w zasadzie do wyrzucenia lub do obserwacji życia przyrodniczego. Monitoring najbardziej użyteczny jest wówczas, gdy dobrze funkcjonuje niezależnie od warunków. Nam szczególnie zależy na tym, by właściwa jakość odczytu zapewniona była nocą, gdyż wiele osób o złych zamiarach działa właśnie wtedy. Mało prawdopodobne jest, by człowiek przez nas poszukiwany, który najpierw zaczepiał kobietę, a potem zranił nożem policjanta, był taki śmiały w biały dzień…
Rozmówca dodaje, że wielu mieszkańcom miasta wydaje się, że w czasach powszechnego monitoringu policja ma ułatwione zadanie.
– Istotnie, tak powinno być, ale często nie jest. Niech przypadek z tym nożownikiem sprowokuje dyskusję na temat monitoringu w Tarnowie i uświadomi konieczność jak najszybszej jego modernizacji. Dzięki temu wszyscy będziemy mogli czuć się bardziej bezpiecznie.

Nocna bezradność
Jerzy Pysyk, zastępca komendanta Straży Miejskiej w Tarnowie, przyznaje, że część systemu monitorowania miasta nie jest już nowoczesna. To stare, analogowe kamery, które jeszcze sprawnie działają tylko w optymalnych warunkach. Niektóre się psują.
– Kilkanaście lat temu należały do nowoczesnych. Bardzo dużo kosztowały. Ale od tamtego czasu technika mocno poszła naprzód. Monitoring w Tarnowie będzie podlegał zmianie, już systematycznie kupuje się kamery cyfrowe o najwyższych parametrach i zastępuje nimi stare. W tym roku na ten cel wyda się 120 tys. zł.
Urządzenia najnowszej generacji dobrze sobie radzą i w dzień, i w nocy. Dzięki 30‑krotnemu zoomowi optycznemu zapewniony jest dostęp do wielu szczegółów. Z dużej odległości możliwe jest odczytanie numerów tablicy rejestracyjnej pojazdu. Wyraźne są także twarze osób, które znajdą się w zasięgu obiektywu.
Dwa lata temu jakiś dziarski kierowca, być może pijany, wjechał w klomb obok Grobu Nieznanego Żołnierza i chociaż zdarzenie zostało przez kamerę uchwycone, nie było możliwe odczytanie numerów tablic. Analogowa kamera nocą okazała się bezradna.


Obserwacja rozproszona
– Wszędzie tam, gdzie są nowe urządzenia, obraz nie budzi zastrzeżeń. To już jest przepaść technologiczna między dwiema generacjami, choć trzeba otwarcie powiedzieć, że żaden system nie zapewnia stuprocentowej skuteczności – zapewnia Jerzy Pysyk. – Jeśli stara kamera się zepsuje, już jej nie naprawiamy. To się nie opłaca. Części zapasowe są trudno dostępne i bardzo drogie. Niekiedy wykorzystujemy jeszcze elementy pochodzące ze zdemontowanych urządzeń.
Obecnie kamery Full HD stanowią połowę z blisko 40 wszystkich. Na razie nie wiadomo, kiedy będą w komplecie i w całości zastąpią te stare. Dlaczego jednak niektóre umieszcza się na wysokości 11 pięter?
– Chodzi zapewne o to, by uzyskać jak najszersze pole obserwacji – odpowiada zastępca komendanta miejskich strażników.
Bywa, że policji pomaga także monitoring obiektowy, umieszczany choćby na stacjach paliw, w sklepach, restauracjach, hotelach, bankach – wewnątrz i na zewnątrz budynków. Coraz powszechniejszy staje się też tzw. monitoring rozproszony – system polegający na dozorowaniu kilku obiektów z jednego centrum.
– Ciągle jednak jakość urządzeń montowanych przez właścicieli obiektów jest bardzo zróżnicowana. Niektóre kamery są chyba tylko po to, by psychologicznie odstraszały przestępców, gdyż trudno mówić o innych pożytkach – zaznacza policjant, z którym rozmawialiśmy.

Nagrali swoje przestępstwo
W praktyce zdarza się też, że chociaż monitoring spełnia wysokie standardy, ustalenie personaliów sprawcy przestępstwa, który został „sfilmowany”, jest utrudnione. Tak było choćby w przypadku mężczyzny, który kilka lat temu wszedł do jednego ze sklepów spożywczych w mieście i grożąc ekspedientce, skradł z kasy gotówkę. Zdjęcie sprawcy pochodzące ze sklepowej kamery było dobrej jakości, ale i tak twarz pozostała niewidoczna. Poszukiwany mężczyzna miał na głowie czapkę z długim daszkiem, która tę twarz zasłaniała. Być może o niepowodzeniu nagrania zadecydowała zbyt duża wysokość, na której zainstalowana była kamera.
W 2010 roku monitoring miejski przyczynił się do prędkiego ujęcia sprawców głośnego zabójstwa taksówkarza w Pleśnej.
Najbardziej zabawne lokalne zdarzenie z udziałem kamer, które zyskało rozgłos ogólnopolski, odnotowano w warsztacie pod Tarnowem, gdzie złodzieje volkswagena, rozbierając pojazd na części, zapomnieli wyłączyć funkcjonujący w obiekcie monitoring i nagrali dokonane przez siebie przestępstwo. Niedługo potem nagranie to zabezpieczyła policja.

Dodaj komentarz

  Ustaw powiadomienia  
Powiadom o